Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mieszkańcy pogranicza domagają się zniesienia obowiązku kwarantanny po przekroczeniu granicy dla osób mieszkających i pracujących w strefie przygranicznej. Obawiają się o swoją przyszłość, bo nagle stracili źródło utrzymania. Wielu z nich dotąd pracowało w Niemczech i zamknięcie granicy postawiło ich przed wyborem: albo zostają w Polsce z rodziną, albo zostają w Niemczech. Każde przekroczenie granicy wiąże się bowiem z przymusową kwarantanną. Tymczasem sytuacja epidemiczna na pograniczu ich zdaniem nie uzasadnia zamknięcia granicy dla mieszkańców tej strefy.

„Polski rząd podjął decyzję o zamknięciu kraju i dał nam zaledwie dwie doby na przeorganizowanie całego życia. Dla wielu wiąże się to z dramatycznymi wyborami, których musieli dokonać i dokonują każdego dnia, wybierając między powinnością zawodową a zwyczajną – ludzką. Decyzja uderzyła w osoby dojeżdżające do pracy w Polsce lub kraju sąsiada. Tym samym wiele osób zostało bez środków do życia. Często ceną za możliwość zarobkowania i utrzymania rodziny jest trwająca już kilka tygodni rozłąka z dziećmi, rodzicami, partnerami. Jak długo jeszcze rodziny będą rozdzielone – bezzasadną naszym zdaniem – decyzją rządu?” – czytamy w Manifeście Mieszkańców Pogranicza opublikowanym przez Monikę Lesner w grupie „Pracownicy transgraniczni razem” na Facebooku. Zwolennicy zniesienia restrykcji argumentują, że w rejonach przygranicznych u naszych sąsiadów nie odnotowuje się obecnie większej liczby zakażeń niż po stronie polskiej. „Jeśli można przemieszczać się między miastami w Polsce, nie widzimy przeszkody w przywróceniu swobodnego ruchu przygranicznego dla osób mieszkających w tym rejonie, z zachowaniem rzecz jasna wszystkich obowiązujących obostrzeń i przepisów” – przekonują w swoim manifeście.

Manifest, dyskusje w internecie, petycje słane do premiera to jedno, ale w najbliższy piątek na polsko-niemieckiej granicy chcą rzeczywiście zaprotestować przeciw ograniczeniom. Ma to być spacer w okolicy przejść granicznych po obu stronach Odry i Nysy w godz. 19–20. W naszym regionie to Gubin/Guben, Łęknica, a także Słubice/Frankfurt, gdzie zwolennikiem szybkiego zniesienia ograniczeń jest Michael Kurzwelly, artysta i działacz polsko-niemiecki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.