Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

We wtorek wszyscy żyli lądowaniem na warszawskim lotnisku gigantycznego antonowa An-225. Największy transportowy samolot świata może zabrać na pokład ponad 200 ton ładunku, ale do Polski przyleciał w połowie pusty. Środki ochronne potrzebne do walki z koronawirusem, które zamówił polski rząd, jak wskazał sam premier Mateusz Morawiecki, ważyły ok. 80 ton. Czy to dużo? Niekoniecznie, jeśli popatrzy się na zakupy milionowego Lubuskiego.

W piątek do Zielonej Góry Elżbieta Polak, marszałek lubuski, sprowadziła kolejną transzę materiałów ochronnych z Szanghaju. W sumie wyszły 23 tony, ok. 180 kubików. Zaokrąglając, to 30 proc. zamówienia polskiego rządu.

Paczki w szpitalach, wielki magazyn w urzędzie

Sala kolumnowa urzędu marszałkowskiego zamieniła się w czasie pandemii w wielki magazyn. Bo właśnie tam zmagazynowano ostatnie 2 tys. kartonów z maskami, goglami, kombinezonami, ważące 10 ton. Reszta materiałów trafiła już do szpitali.

– Jest wszystko! 20 tys. kombinezonów, 53 tys. maseczek, rękawiczki, gogle. Cały transport dotarł – co do jednego kartonu. Lubuskie jest bezpieczne – mówi o ostatniej transzy Elżbieta Polak (PO), marszałek lubuski.

Transport w Chinach pomogli zakupić i skompletować współpracownicy zielonogórskiej firmy LUG, którzy od lat robią interesy z Chińczykami. Transport na Okęcie dotarł rządowym samolotem. Do Lubuskiego przywieźli go żołnierze Czarnej Dywizji. Marszałek sfinansowała zakupy z unijnego programu regionalnego.

– Komisja Europejska w ekspresowym trybie dała nam zielone światło, żebyśmy mogli się zabezpieczyć przed pandemią – dodaje marszałek Polak.

4 marca w Lubuskiem pojawił się pierwszy przypadek w Polsce zakażenia koronawirusem. 66-letni mieszkaniec Cybinki został już dawno wyleczony, ale pierwsze tygodnie walki z epidemią dla zielonogórskiego szpitala były dramatyczne. Okazało się, że zmagazynowane środki szybko się rozeszły, a dostawy z Agencji Rezerw Materiałowych nie są wystarczające. Zabezpieczały zaledwie kilka godzin pracy szpitala. Sprzęt dowozili więc darczyńcy, szpital zadłużał się, kupując maski z 10-krotną przebitką, aż w końcu sam zaczął je szyć. Marszałek Polak zdecydowała się na zakup w Chinach.

Unia Europejska zapłaci także za testy

Marszałek na walkę z COVID-19 wyda ponad 75 mln zł, w tym 20 mln zł to wsparcie dla przedsiębiorców. Resztę pieniędzy marszałek wpompowała w przygotowanie szpitali, zakup respiratorów, aparatów ECMO. 5 mln zł wydała na zakup testów, tak by szpitale mogły wykonywać je w swoich laboratoriach. Zyskać czas, dać możliwość badania pacjentów i personelu.

– Skoro od lat prowadzimy programy przesiewowe, by wykryć nowotwory we wczesnym stadium, np. jądra, jelita grubego, dlaczego w tak kryzysowej sytuacji nie mielibyśmy uruchomić programu, który na szeroką skalę zacznie badać osoby podejrzane o zakażenie koronawirusem? – tłumaczyła Elżbieta Polak.

Laboratorium w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze czeka właśnie na przesyłkę z USA. Testy kalifornijskiej firmy, producenta aparatu GeneXpert, mogą ustalić, czy pacjent jest zakażony koronawirusem SARS-CoV-2, w ciągu 45 minut. W ciągu doby będzie można zbadać 100 osób.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.