Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stal Gorzów wydała taki oto komunikat: „Dariusz Molski nie jest już trenerem pierwszoligowych piłkarzy ręcznych Stali Gorzów. Umowa ze szkoleniowcem została rozwiązana za porozumieniem stron.

Decyzja dla wielu może wydać się zaskakująca, bo pod wodzą Molskiego drużyna radziła sobie bardzo dobrze na zapleczu PGNiG Superligi Mężczyzn. Jednak zarząd klubu, widząc ogromny potencjał trenera, postanowił umożliwić D. Molskiemu dalszy rozwój na arenach piłki ręcznej. Dyrektor sekcji piłki ręcznej Krzysztof Ziomkowski nie ukrywa, że na tę decyzję miała wpływ odłożona w czasie budowa hali sportowej, która dawała perspektywy awansu drużyny do ekstraligi. Obie strony rozstają się w dobrych relacjach i nie wykluczają ponownej współpracy w późniejszym czasie. Tymczasem gorzowska Stal zamierza skupić się na szkoleniu swoich wychowanków i na nich opierać drużynę. W imieniu zarządu, zawodników oraz kibiców dziękujemy trenerowi za dotychczasową pracę, która pozwoliła przenieść drużynę na wyższy poziom sportowy, a także życzymy powodzenia w dalszej karierze trenerskiej. Dariusz Molski trenerem gorzowskich szczypiornistów był od 2016 roku".

Nie będziemy silić się na wymyślanie wyjątkowego komentarza, bo świetnie zrobił to, ceniony w naszym regionie, trener zielonogórskich piłkarzy ręcznych Ireneusz Łuczak: - Ze względu na to, że jest supertrenerem, została rozwiązana umowa? Człowiek, który tyle zrobił dla piłki ręcznej w Gorzowie, wywalony, bo ma za wysoki potencjał. Gratuluję następcy, bo rozumiem, że będzie to człowiek z mniejszym potencjałem.

- Nie mogłem pogodzić się na stałe zaciągnięcie ręcznego hamulca, a to się teraz dzieje - powiedział na koniec trener Molski. - Cztery lata ze Stalą Gorzów to naprawdę fajny czas. Dużo wyrzeczeń i pracy, ale również bardzo dużo satysfakcji. Wierzyłem, że piłka ręczna w tym klubie, w barwach właśnie tej organizacji, osiągnie coś dużego, spełni marzenie mojego Gorzowa, bo przecież jestem gorzowianinem, o powrocie do ekstraklasy. Interesuje mnie ambitny cel i budowanie. Na stagnację i odcinanie kuponów zgodzić się nie potrafię.

Dyrektor Ziomkowski zdążył już powiedzieć, że chce, aby zostali w Gorzowie wszyscy zawodnicy. Za parę tygodni powiemy: sprawdzamy. Z każdej strony słychać, że to jest nierealne, bo Stal w sekcji piłki ręcznej stawia na wariant bardzo oszczędnościowy. Miejsca w czubie tabeli to problem, brak hali, która zapewne w najbliższych latach nie powstanie i zainteresowani doskonale o tym wiedzą, to wygodne alibi.

Na ławce trenerskiej za gorzowianina będzie gorzowianin, choć bez żadnego doświadczenia w pracy z seniorami i bardzo małym doświadczeniem jako szkoleniowiec, dotychczasowy zawodnik naszej drużyny Oskar Serpina.

7 marca 2020 r. Pierwsza liga piłkarzy ręcznych: Stal Gorzów - Siódemka Miedź Legnica 30:27 (18:13)7 marca 2020 r. Pierwsza liga piłkarzy ręcznych: Stal Gorzów - Siódemka Miedź Legnica 30:27 (18:13) FOT. RADOSŁAW ŁOGUSZ

My będziemy dalej tej drużynie kibicować, bo nasze miasto potrzebuje następnych porządnych zespołów, walczących w hali, czy silnej piłki nożnej. I nowoczesnych obiektów dla sportu. Na nie też był na stałe zaciągnięty hamulec ręczny w lepszych czasach, to oczywiste, że nikt o nich nie pomyśli w kryzysie, który właśnie się zaczyna. W czasie epidemii koronawirusa sportowe igrzyska to ostatni problem i zmartwienie. Taka jest rzeczywistość. Może jednak coś, gdzieś, kiedyś... Nadzieja umiera ostatnia. Fanom piłki ręcznej dalej zostają wyłącznie archiwa z meczami Gorzowa z Vive Kielce czy Wisłą Płock, wspomnienia z wielkich spotkań w hali przy Czereśniowej...

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.