Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Olimpiada to czteroletni okres między sportowymi igrzyskami. Dziś już wiemy, że ten aktualnie trwający będzie miał aż pięć lat, bo igrzyska olimpijskie w Tokio, które miały się rozpocząć za cztery miesiące, zostały przesunięte na 2021 rok.

Jeszcze chwilę temu Thomas Bach, szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, upierał się, że świat zaraz poradzi sobie z koronawirusem i, przy zachowaniu szczególnych środków ostrożności, igrzyska w Tokio ruszą w terminie. Najbliżsi gospodarze sportowej imprezy czterolecia już tak jednoznacznie nie upierali się przy lipcu, mówiło się o kilkumiesięcznym opóźnieniu, choćby dlatego, że kolejne imprezy są odwoływane i na razie nie ma szans, aby rozdać ostatnie kwalifikacje olimpijskie.

Dziś Thomas Bach i premier Japonii Shinzo Abe po wspólnej konferencji oznajmili, że sprawa jest zbyt poważna, aby szukać doraźnych rozwiązań.

„Niespotykane i nieprzewidywalne rozprzestrzenianie się epidemii spowodowało pogorszenie się sytuacji na świecie. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) raportuje, że epidemia koronawirusa przyspiesza. Liczba przypadków jest już liczona w setkach tysięcy i rośnie z każdą godziną. W obecnych okolicznościach igrzyska w Tokio muszą zostać przełożone, odbędą się nie później niż latem 2021 r. Zdrowie sportowców, osób towarzyszących i całej międzynarodowej społeczności to w tej chwili najważniejsza sprawa” - czytamy w specjalnym komunikacie.

Ustalono, że mimo opóźnienia nie zmienia się nazwa imprezy. To ciągle będą Igrzyska Olimpijskie i Paraolimpijskie Tokio 2020. Paraolimpijczycy też odkładają wszystkie plany o 12 miesięcy.

Do Japonii właśnie dotarł ogień olimpijski; znamienne, że w czasie epidemii koronawirusa sztafeta niosła płomień pustymi ulicami. Uzgodniono, że nie zostanie zagaszony, ale będzie płonął do dnia otwarcia zmagań. „Igrzyska w Tokio mogą stać się dla świata latarnią nadziei, w tych niespokojnych czasach, a płomień olimpijski niech będzie światłem na końcu tunelu, w którym obecnie świat się znajduje”.

Dla jednych igrzyska to kolejna duża impreza, są jednak przedstawiciele takich dyscyplin, dla których właśnie start olimpijski jest tym najważniejszym w karierze. Tak traktują te zmagania kajakarki czy wioślarki. Ich wyniki i postępy nie zdobią czołówek najpoczytniejszych portali. Udaje się tym dyscyplinom przebić na usta wszystkich właśnie w czasie sportowej imprezy czterolecia.

  - Igrzyska są dla mnie ważne, ale moja pensja, mój kontrakt zależą od nich w małym stopniu. A w wielu dyscyplinach od igrzysk zależy prawie wszystko. Przełożenie Tokio może zniszczyć niejedną karierę. Dlatego rozumiem sportowców, którzy dalej nie dopuszczają myśli o odwołaniu igrzysk, bo poświęcili im ostatnie trzy lata - te słowa znakomitego polskiego kolarza Michała Kwiatkowskiego mówią bardzo wiele.

W Gorzowie te zmiany bardzo dotykają kajakarkę Annę Puławską. Niestety ostatnio na rzecz Poznania straciliśmy Karolinę Naję, ale i jej karierę dalej będziemy śledzić, bo przecież to w naszych barwach dwa razy wspięła się na podium igrzysk. Do wyjazdu do Tokio mocno szykowała się także wioślarka Olga Michałkiewicz, a swojej przepustki w kwalifikacjach ostatniej szansy chciał szukać kanadyjkarz Wiktor Głazunow (wszyscy oprócz Nai reprezentują AZS AWF Gorzów).

„Jest decyzja, do której podchodzimy z pokorą. Nic się specjalnie nie zmienia, tylko termin celu głównego” - to pierwsza reakcja teamu polskich kajakarek, które regularnie zdobywają dla Polski olimpijskie medale.

Teraz najważniejszą sprawą będzie utrzymanie na odpowiednim poziomie determinacji, bo przecież także kalendarz sportów wodnych został całkowicie zmasakrowany. Odwołano Puchary Świata, a teraz start, w który nasze zawodniczki były zapatrzone przez ostatnie lata. Wkrótce dowiemy się, czy w 2020 r. mimo wszystko będzie jeszcze szansa na jakąś poważniejszą rywalizację, bardziej prestiżowe zawody.

Więcej o przełożeniu igrzysk

Przełożone igrzyska? Tygodnie bez jakichkolwiek zawodów sportowych? To przecież jeszcze miesiąc temu nikomu nie mieściło się w głowie. Obyśmy wszyscy, także sportowcy, z tej trudnej, życiowej próby, wyszli silniejsi i mądrzejsi...

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.