Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pacjent znalazł się w szpitalu już 2 marca i od razu zostały wysłane próbki do badania w Państwowym Zakładzie Higieny w Warszawie. Wynik okazał się pozytywny, ale w takim wypadku trzeba go jeszcze raz potwierdzić. - Czekaliśmy na to potwierdzenie i otrzymaliśmy je dziś w nocy - mówi Dorota Konaszczuk, lubuski wojewódzki inspektor sanitarny.

Pierwszy pacjent ze stwierdzonym zakażeniem koronawirusem zachorował po powrocie z Niemiec. Okazało się, że do granicy jechał autobusem rejsowym. - Takie informacje uzyskujemy od pacjentów. W pierwszym wywiadzie nie mówił o podróży autobusem. Miał przyjechać do domu samochodem. W Polsce od granicy faktycznie tak było. Natomiast okazało się, że na terenie Niemiec podróżował autobusem i w Świecku przesiadł się na swój samochód. Mamy listę pasażerów tego autobusu. Nie ma na niej innych Lubuszan - wyjaśnia Dorota Konaszczuk.

Wojewoda Władysław Dajczak potwierdza, że są na niej osoby z różnych części kraju. Nie chce jednak zdradzać szczegółów. Listę ma główny inspektor sanitarny i teraz będzie sprawdzał, którzy pasażerowie mogli mieć kontakt z zarażonym pacjentem. Nie wszyscy pasażerowie jechali bowiem całą trasą z Niemiec, część mogła wsiąść do autobusu już w Polsce.

- Wszystkie procedury, które zostały ustalone na taki wypadek, zadziałały doskonale - mówi wojewoda Dajczak. - Również sprawdziła się decyzja o desygnowaniu dwóch karetek wyłącznie do przewozu pacjentów z podejrzeniem infekcji koronawirusem - dodaje.

W przypadku zarażonego pacjenta powiatowy inspektor sanitarny zastosował zalecane procedury i uznał, że przypadek może dotyczyć koronawirusa. Skorzystał z przeznaczonej do tego celu karetki. Pacjent został przewieziony do szpitala w Zielonej Górze, jednego z sześciu szpitali w województwie, które są postawione w stan gotowości na wypadek epidemii. Pozostałe szpitale to Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie, oba szpitale w Żarach, w Szprotawie oraz Torzymiu. Jest w nich łącznie 420 miejsc dla ewentualnych pacjentów z objawami zarażenia koronawirusem.

- Obecnie w województwie lubuskim kwarantanną objęte są cztery osoby. W obserwacji epidemiologicznej jest 97 osób. To ludzie, którzy zgłaszają się sami po powrocie z różnych rejonów świata. Jesteśmy w stałym kontakcie, podają nam informacje o stanie zdrowia, wiedzą, jak postępować, gdyby pojawiło się coś niepokojącego - mówi Dorota Konaszczuk. Zaznacza, że z chorym pacjentem miały kontakt jedynie dwie osoby z rodziny.

Nie tylko koronawirus. Idzie szczyt grypy

- Stan tego pacjenta jest stabilny, czuje się dobrze i jest pod opieką - dodaje wojewoda. i zaznacza, że Lubuszanie mogą czuć się bezpiecznie. Na razie nie zapowiada natomiast szczególnych środków bezpieczeństwa. Chodziłoby np. o odwoływanie imprez masowych. Do końca marca w województwie jest zaplanowanych 16 takich imprez dla kilkuset do kilkunastu tysięcy osób. O tym, czy się odbędą ,zdecyduje Główny Inspektorat Sanitarny, podobnie jak o szczególnych środkach ostrożności w ruchu granicznym.

Jakie objawy miał pacjent ze stwierdzonym zakażeniem? - Objawy są klasyczne. Większość pacjentów ma podwyższoną temperaturę, kaszel, duszności. Obecnie spodziewamy się jednak szczytu zachorowań na grypę. Dlatego nie wszystkie objawy gorączki czy kaszlu to musi być koronawirus. W sezonie grypowym to się będzie nakładać. Ważne, aby spokojnie i profesjonalnie do tego podchodzić. Zadzwonić do odpowiednich służb, nie wchodzić na SOR, nie iść do lekarza rodzinnego, nawiązać kontakt z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną, która dalej pokieruje. Każdy otrzyma odpowiednią pomoc - tłumaczy inspektor Dorota Konaszczuk.

CZYTAJ TAKŻE W Zielonej Górze pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce. To mężczyzna, który był na karnawale w Niemczech

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.