Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wieje wiatr dla reaktywacji kolei. Taki jest trend i my chcemy z tego skorzystać – opowiada Waldemar Górczyński, wicestarosta międzychodzki. Plan zakłada powrót pociągów na trasę z lubuskiej Skwierzyny przez Przytoczną do wielkopolskiego Międzychodu oraz z Międzyrzecza do Wierzbna. Międzychód walczy też o reaktywację linii do Poznania. Ma na koncie sukces – trasę wpisano do Planu Transportowego Wielkopolski, a to oznacza ochronę. Nikt torów już nie rozbierze i nie zrobi z niej np. ścieżki rowerowej.

Mapa połączeń kolejowych na północnym pograniczu lubusko-wielkopolskimMapa połączeń kolejowych na północnym pograniczu lubusko-wielkopolskim Arch. Wydział transportu UM w Zielonej Górze

– To nie jest tylko powrót do historii ani moda, ale pilna potrzeba. Drogi się korkują, kolej się staje znów wygodną komunikacją. I są na nią pieniądze. Mamy ekspertyzę firmy, która przepytała kilka tysięcy osób. Aż 2,6 tys. zadeklarowało, że będzie jeździć codziennie pociągiem ze Skwierzyny do Międzychodu. Za 20 lat może być dwa razy więcej. To byłyby też świetne połączenie z Poznaniem dla mieszkańców Gorzowa i okolic – tłumaczy Górczyński. – Dziś pociąg mógłby tamtędy jeździć z prędkością 60 km na godz. Trochę wolno. Remont pozwoliłby na jazdę 90-120 km. Wtedy samochód już zupełnie by się nie opłacał. Gra jest naprawdę warta świeczki.

Linia 363 to jednak kawał historii kolejnictwa. Powstała w końcu XIX wieku. Pociągi kursowały ponad sto lat. Malowniczą, ok. 30-kilometrową linię zawieszono w 1995 r. Tylko sporadycznie natomiast jeżdżą pociągi z Międzyrzecza przez Pszczew do Wierzbna (tu tory spotykają się z linią skwierzyńsko-międzychodzką). To zwykle weekendowe składy dla turystów. Linia jest fragmentem trasy do Rzepina. Tory używa kolej towarowa. – Jest w całkiem dobrym stanie – zaznacza wicestarosta.

Na pograniczu zawiązał się lokalny sojusz kolejowy. Pod listem intencyjnym podpisali się lubuscy samorządowcy, m.in. prezydent Gorzowa, burmistrzowie Skwierzyny, Międzyrzecza, wójtowie Pszczewa, Przytocznej, Bledzewa i Deszczna. Z wielkopolskim samorządowcami liczą na przychylność dwóch sejmików i marszałków.

– Gdy będziemy mieć poparcie sejmików, ruszamy z planami do PLK i działamy. I wtedy pieniądze się znajdą – zapewnia Górczyński.

Szacunki reaktywacji nie są znane. W ub. roku reaktywowano kolej z Głogowa przez Wschowę do Leszna. Operacja kosztowała 12 mln zł.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.