Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stara karetka zielonogórskiego pogotowia ma już z 10 lat, ponad 200 tysięcy kilometrów na liczniku i czeka na wymianę.

Wkrótce stacja ogłosi przetarg i zakupi nowy ambulans. W wersji „P” czyli w takiej, w której jeździ ratownik medyczny. W karetkach „S” – specjalistycznych – jeżdżą lekarze. Choć właściwie wyposażenie karetek obu zespołów niewiele się różni. – W „P” nie ma tylko pompy infuzyjnej, ale można ją zawsze wstawić. Mówimy więc o wyposażeniu o najwyższym standardzie – mówi Marcin Mańkowski, szef zielonogórskiego pogotowia.

Marszałek dokłada do karetek

Marszałek stara się co roku doinwestowywać obie wojewódzkie stacje pogotowia. – Pokazujemy, że ratownictwo to ważna sprawa. Dziś przekazujemy po 500 tys. zł dla każdej z jednostek, co umożliwi wymianę taboru. To jednostki pierwszego kontaktu, więc są bardzo ważne w systemie ratowania życia i zdrowia mieszkańców – mówi marszałek Elżbieta Polak.

Zielonogórska stacja ma do dyspozycji 6 ambulansów: 4 podstawowe i 2 specjalistyczne.

W Gorzowie będą specjalne nosze

Andrzej Szmit, dyrektor gorzowskiego pogotowia, zdradza, że kupi kolejną karetkę bariatryczną – o podwyższony udźwigu. Bo pierwsza świetnie się sprawdziła.

– Byliśmy pierwszymi posiadaczami takich noszy. One mają układ elektryczny, co pozwala bez ruszania pacjenta jednemu człowiekowi przewozić go przez przeszkody. Takie nosze z pełnym napędem elektrycznym wspomagają pracę ratowników. Jest duże zapotrzebowanie na takie karetki. Nie ma takiego wyposażenia zbyt wiele na terenie Polski – wyjaśnia.

Jednostka ma obecnie 11 ambulansów. Nowa karetka będzie przeznaczona dla zespołu „S”.

Nowa karetka trochę droższa

Nowa karetka kosztuje ok. 650 tys. zł. Pogotowie będzie musiało do niej dopłacić ok. 150 tys. zł. Marszałek daje każdemu pogotowiu po pół miliona złotych.

– W tym roku mamy te pieniądze, ale za rok wątpię, byśmy coś mieli. Płace, ceny idą w górę, a ratownictwo jest słabo kontraktowane. Dziennie dopłacamy już kilka tysięcy do kursów karetek – mówi dyrektor Mańkowski. Pogotowie bilansuje się, bo świadczy jeszcze nocną i świąteczną opiekę, przyjmuje pacjentów stacjonarnie, ale także świadczy usługę transportu pacjentów.

– Jeśli nie zajdą rządowe zmiany w finansowaniu ratownictwa, pogotowia zaczną się zadłużać – przyznaje dyrektor Mańkowski.

Karetki do innych szpitali

Co dzieje się z wysłużonymi karetkami? Niektóre trafiają na sprzedaż albo do innych lecznic. W ubiegłym roku dwie starsze karetki trafiły do szpitala w Ciborzu. Wykorzystywane są do transportu pacjentów. W tym roku karetki, które nie są już wykorzystywane przez pogotowie, również zostaną przekazane innym podmiotom leczniczym.

W Lubuskiem do pacjentów wysyłane są także śmigłowce.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.