Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wykonawca przebudowy ul. Sikorskiego przystąpił do demontażu pomnika Adama Mickiewicza już wiosną zeszłego roku, kiedy pomnik zdjęto z cokołu. W jego miejscu zostanie zbudowane rondo na skrzyżowaniu ulic Sikorskiego, Dworcowej i Orląt Lwowskich.

Według planów pomnik musiałby stać dokładnie przy samym przyszłym rondzie. Dlatego radni – na wniosek prezydenta – już trzy lata temu zdecydowali, że pomnik należy przesunąć o 12 metrów.

Teraz zabrano się za sam cokół. I znaleziono w nim - jak się można było spodziewać - akt erekcyjny.

Jak poinformował lubuski wojewódzki konserwator zabytków, 10 lutego natrafiono na żelazną tubę zawierającą dwa dokumenty. Tuba była nieszczelna i zalana wodą. Dlatego archeolodzy z Muzeum Lubuskiego, nadzorujący budowę, przekazali ją do pracowni konserwatorskiej.

Okazało się, że zgodnie z oczekiwaniami w tubie znajdowały się dwa akty erekcyjne pomników z lat 1945 i 1957: pomnika Wolności, który nie został nigdy zbudowany i pomnika Adama Mickiewicza, który powstał dzięki zbiórce społecznej.

"Dokumenty zostały wyjęte, zdezynfekowane i zabezpieczone. Papier na jakim je sporządzono jest słabej jakości i charakteryzuje się niezwykle słabą spoistością. Jak się jednak ocenia, w trakcie prac konserwatorskich możliwe będzie przywrócenie tych zabytków do stanu zbliżonego do pierwotnego" - informuje lubuski wojewódzki konserwator zabytków.

Odkryte dokumenty mają duże znaczenie dla powojennej historii miasta. Są na nich podpisy osób pełniących ważne funkcje w administracji publicznej, w tym m.in. dr. Feliksa Widy-Wirskiego (1907-1982) – wojewody poznańskiego i okręgowego pełnomocnika rządu dla ziemi lubuskiej, Floriana Kroenke (1909-2004) – pierwszego starosty gorzowskiego i Piotra Wysockiego (1898-1985) – pierwszego prezydenta miasta, a także członków społecznego komitetu budowy pomnika Adama Mickiewicza.

Przypomnijmy, że pomnik Wolności pierwotnie planowano wznieść w tym samym miejscu, gdzie potem stanął Adam Mickiewicz. Podczas pierwszych dożynek na tzw. Ziemiach Odzyskanych poświęcono nawet kamień węgielny. Ten monument jednak nigdy nie powstał, w 1955 r. Komitet Obchodów Roku Mickiewiczowskiego rzucił pomysł ufundowania pomnika wieszcza. W zbiórkę pieniędzy na pomnik zaangażowała się cała gorzowska społeczność. Pomnik odsłonięto 15 grudnia 1957 roku.

Wolność niedoczekana

Wmurowanie aktu erekcyjnego pod pomnik Wolności było jednym z punktów programu pierwszych dożynek na ziemi lubuskiej.  Warto przybliżyć atmosferę tych trzech dni dożynek i program wizyty wojewody w Gorzowie i okolicy. A znamy ten program dość dokładnie. 

O 10.45 na dworzec Zamoście przyjechał pociąg "popularny" z Poznania. Wysiadł z niego wojewoda poznański dr Feliks Widy-Wirski wraz ze świtą. Wojewodę czekały w Gorzowie trzy pracowite dni.

Pierwsze Dożynki Ziemi Lubuskiej zorganizowane 8-10 września 1945 roku miały udowodnić światu, że Ziemie Odzyskane zostały zaludnione i zagospodarowane, mimo że polska administracja działała tu tylko pół roku. Pierwszego dnia przed południem zjeżdżali się do Gorzowa goście, m.in. wojewoda Widy-Wirski oraz uczestnicy Zjazdu Gwiaździstego. Rano odbyły się też dwie uroczyste msze: o godz. 7 i 9 w kościele parafialnym oo. kapucynów. Grały wojskowe orkiestry: polska i radziecka. Ale ten pierwszy dzień poświęcony był przede wszystkim sprawom kultury, w której ówczesna władza widziała jedną z metod integracji osiedlającej się tu ludności. Dlatego o godz. 16 wojewoda dr Widy-Wirski otwierał Muzeum Ziemi Lubuskiej przy ul. Warszawskiej 33. Jak czytamy na plakacie z tego wydarzenia, w muzeum można było zwiedzać wystawę polskiego malarstwa współczesnego z dziełami Kossaka, Malczewskiego, Wyczółkowskiego, Fałata i Lenca wypożyczonymi z Muzeum Wielkopolskiego, a także zbiory archeologiczne: "Wykopaliska prasłowiańskie z okolic Gorzowa". Wstęp kosztował 3 zł.

Właśnie podczas tej uroczystości prezes Polskiego Związku Zachodniego dr Szenica przekazał lubuskim starostom 1900 tomów książek, w tym 258 tomów otrzymał powiat gorzowski, i to stało się zalążkiem biblioteki powiatowej w Gorzowie. Tego dnia czekała wojewodę również inna kulturalna uroczystość - oficjalna inauguracja teatru o godz. 19.30. Uświetniło ją przedstawienie "Ciotuni" Aleksandra Fredry wyreżyserowane przez Janinę Jaczewską.

Drugi dzień dożynek wojewoda poświęcił głównie... poświęceniom i rozpoczął go wcześnie rano - od mszy św. w katedrze. O godz. 7.30 odbyła się w katedrze - wówczas jeszcze kościele Mariackim - msza i konsekracja świątyni. Właściwie kościół został 9 września poświęcony i przekazany władzy kościelnej po raz drugi, tym razem już uroczyście. Po raz pierwszy poświęcił go 15 sierpnia nowo mianowany rządca administracji apostolskiej ks. dr Edmund Nowicki. Kolejna uroczystość czekała wojewodę już o godz. 9.30. Odbyło się wtedy poświęcenie i wmurowanie kamienia węgielnego pod pomnik Wolności, który miał stanąć na placu u wylotu ul. Dworcowej. Jak ważne było to wydarzenie dla mieszkańców Gorzowa, świadczą tłumy uczestników tej uroczystości.

W akcie erekcyjnym napisano: "Dnia dziewiątego września... gdy prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej był Bolesław Bierut, prezesem Rady Ministrów Osóbka-Morawski, marszałkiem Wojsk Polskich Michał Rola Żymierski, Wojewodą Poznańskim Dr Feliks Widy-Wirski, obwodowym pełnomocnikiem rządu Rzeczypospolitej Polskiej w Gorzowie Florian Kroenke, a prezydentem Miasta Gorzowa Piotr Wysocki, położono na Placu Wolności w Gorzowie z inicjatywy tegoż miasta kamień węgielny pod pomnik zwany Pomnikiem Wolności dla upamiętnienia w dziejach miasta Gorzowa nad Wartą i Ziemi Lubuskiej wyzwolenia spod jarzma niemieckiego".

Pomnik nigdy nie doczekał się realizacji. Została po nim nazwa placu, który nazywa się do dziś skwerem Wolności. Na pierwszy - i potem jeszcze bardzo długo jedyny - polski pomnik w Gorzowie mieszkańcy musieli poczekać jeszcze 12 lat. Wtedy społecznym wysiłkiem ufundowano pomnik Adama Mickiewicza.

A wojewoda? Po gorzowskich uroczystościach wraz ze świtą odjechał do podgorzowskiego Glinika (wówczas wsi nazywanej Glinki). Tam pod rozłożystym dębem dostojnicy przyjmowali na trybunie defiladę uczestników Rajdu Gwiaździstego i korowodów dożynkowych. Zespoły artystyczne różnych grup osadników prezentowały swoje programy, przygrywała orkiestra wojskowa.

W trzecim dniu swojego pobytu na ziemi gorzowskiej dr Widy-Wirski pojechał do Santoka. O godz. 9 delegacja wyruszyła do - jak czytamy w programie - "prehistorycznej osady słowiańskiej", drogą przez Czechów. W Czechowie powitała wojewodę wspaniała konna banderia z wójtem Santoka Henrykiem Zielińskim na czele. Tak oto opisuje ten dzień Natalia Bukowiecka, reporterka "Głosu Wielkopolskiego" w swoim reportażu "Pierwszy chleb Ziemi Lubuskiej":

"Mieszkańcy Czechowa, granicznej wsi gminy santockiej, zasypują wojewodę kwiatami, nowe wiersze i piosenki chwytają swą prostotą za serce. Od okrzyków aż kurz na drodze się wznosi. Samochód wojewody otoczony chłopską banderią jedzie do Santoka... dojeżdżamy do bramy triumfalnej w Santoku. Trudno opisać ten dzień trzeci, najpiękniejszy w swoich uroczystościach... W małym muzeum oglądamy fotografie szczątków prasłowiańskiej osady oraz różne wykopaliska archeologiczne, świadczące niezbicie o tym, kto był na tych ziemiach. Nadchodzi najbardziej doniosły moment w dziejach przywróconej Ziemi Lubuskiej. Symboliczny siew dokonany własnoręcznie przez wojewodę. Zawieszają mu ogromną płachtę na szyi, wsypując do worka ziarno przywiezione spod Warszawy. Szerokim gestem sieje wojewoda pierwsze polskie po wiekach zboże na tej ziemi. Powrót do Domu Ludowego odbywa się na wozach żniwnych, wojewoda jedzie w najpiękniej ustrojonym kwiatami zaprzęgniętym w wołu. Wśród burzy radosnych okrzyków wnoszą go na ramionach, a za nim starostę Kroenkego i uwielbianego przez gminę wójta Henryka Zielińskiego. Po bardzo udanej akademii następuje wreszcie powrót. Tu zaproszonych gości czeka niespodzianka. Wracamy statkiem "Wojewoda". Na moście przygrywa orkiestra, rozlegają się okrzyki i salwy z karabinów. Wzdłuż naszej trasy ukazują się co chwila banderie żegnając wiwatami kochanego gospodarza tej ziemi. Po blisko godzinnej jeździe ukazują się wieże i kominy Gorzowa. Statek wolno dopływa do serca Ziemi Lubuskiej, miasta, które w tych trzech dniach zdało celująco egzamin pracy w wyzwolonej ojczyźnie..." *

Po powrocie do Gorzowa wojewoda Feliks Widy-Wirski kończy swoją trzydniową wizytę. Przy dźwiękach marsza pożegnalnego w wykonaniu orkiestry pod batutą kapitana Borejszy-Pokorskiego z dworca odjeżdża o godz. 16 "pociąg popularny" do Poznania. Gorzowianie zakończyli natomiast pierwsze dożynki wieczorem w teatrze podczas uroczystego koncertu.

* Tekst reportażu został opublikowany w skróconej wersji 18.09.1945 r. w "Głosie Wielkopolskim".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.