Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

20 pacjentów. Optymalnie, bo musi być przestrzeń, odpowiednie warunki do pracy. Są w różnym wieku. W grupie jest teraz i 18-latka z klasy maturalnej, i 75-letni starszy pan. Cierpią na różne choroby, w różnym nasileniu. Przez trzy miesiące leczą się na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym. Leczenie zyskuje tu nieco inny wymiar niż na zwykłym szpitalnym oddziale, a tym bardziej na oddziale szpitala psychiatrycznego.

Kto leczy się na Oddziale Dziennym Psychiatrycznym?

Sama nazwa może być myląca. Ten przymiotnik „psychiatryczny” stereotypowo kojarzymy z chorobą psychiczną o ciężkim przebiegu. Natomiast my pomagamy wszystkim osobom, które cierpią z powodu różnych zaburzeń psychicznych.

Poza osobami z diagnozą upośledzenia umysłowego, uzależnionych od alkoholu i środków psychoaktywnych. Tutaj potrzebna jest inna specjalistyczna pomoc. Oddział nie jest też przeznaczony dla osób agresywnych i pobudzonych oraz dla osób poniżej 18. roku życia.

Czyli jest to oddział dla osób dorosłych w wyrównanym stanie psychicznym. Jeśli ktoś ma zaburzenia zachowania, przejawia agresję, to kierujemy do ośrodka, który oferuje taką pomoc i pracę nad tego rodzaju zaburzeniami – tłumaczy Małgorzata Korol-Ziółkowska, psycholog i kierownik oddziału.

Na oddziale mogą więc być np. osoby ze schizofrenią w remisji, kiedy ich stan jest wyrównany. Kiedy pacjenci mają jakieś objawy psychotyczne, np. słyszą głosy, mają halucynacje, też u nas mogą być. Odchodzi się teraz od takiego podejścia, że skoro pacjent ma psychozę, to musi być zamknięty. Jeśli nie jest pobudzony, nie ma zaburzeń zachowania, to jak najbardziej może tu być. To jest dla niego korzystniejsze, bo tu więcej ma wsparcia, ciepłych relacji z ludźmi – dodaje szefowa oddziału. Sporo jest też pacjentów z zaburzeniami adaptacyjnymi. Takich, którzy doświadczają kryzysu emocjonalnego po jakiejś zmianie. Najczęściej to rozstanie, rozwód, utrata pracy, stres w pracy czy doświadczanie mobbingu. Kryzys może przyjść w czasie różnych przełomów życiowych, np. przejścia na emeryturę, wyprowadzki dzieci z domu, kiedy pojawia się efekt pustego gniazda.

Nie izolować w murach

Dzienny Oddział Psychiatryczny jest częścią Centrum Zdrowia Psychicznego, które powstało w gorzowskim szpitalu w listopadzie 2018 r. Szpital skorzystał z pilotażowego programu Ministerstwa Zdrowia.

Testowany jest nowy model opieki psychiatrycznej, który zakłada odchodzenie od szpitalnej, wyizolowanej formy leczenia, na rzecz centrum bliskiego psychiatrii środowiskowej, dostosowanej do najbliższego otoczenia pacjentów.

Pomoc ma być kompleksowa, wszechstronna i dostępna. W skład CZP wchodzą oddziały psychiatryczne: męski, żeński w trybie stacjonarnym, gdzie pacjenci są całą dobę z racji na stan psychiczny. Jest dzienny oddział psychiatryczny, na który pacjenci przychodzą rano, a po południu wracają do swoich domów. Centrum to także szereg poradni leczących w trybie ambulatoryjnym. Kiedy pacjent kończy terapię na oddziale zamkniętym lub dziennym i ma zalecenia, aby kontynuować terapię, wtedy idzie do poradni. Tam zależnie od potrzeb ma sesję, np. raz w tygodniu. To już nie zaburza mu normalnego funkcjonowania, może wrócić do pracy. Poza tym jest też zespół leczenia środowiskowego, kiedy psychiatra, psycholog, pielęgniarki odwiedzają pacjenta w domu.

- Chodzi o to, aby ludzi po kryzysach psychicznych nie trzymać w murach szpitala, nie izolować od rzeczywistości i otoczenia. Leczenie powinno przebiegać w interakcjach międzyludzkich. Wychodzimy więc także do teatru, filharmonii, kina czy kawiarni. A gdy pogoda pozwala, w sezonie również na spacery. Na oddziale dziennym jest też szereg zajęć aktywizujących, integrujących. Oczywiście, jest farmakoterapia, pacjenci biorą leki, ale jest też terapia grupowa, indywidualna. Jest arteterapia, czyli terapia sztuką, kulinoterapia, czyli warsztaty kulinarne, które cieszą się dużym zainteresowaniem – opowiada Małgorzata Korol-Ziółkowska.

Dzień pełen wrażeń

Na oddział dzienny trafiają pacjenci ze skierowaniem od lekarza rodzinnego albo od psychiatry. Przebywają na nim od poniedziałku do piątku w godz. od 8 do 14. - Każdego dnia jest szereg różnych zajęć, rozpisanych na cały tydzień. Zwykle zaczynamy od „społeczności organizacyjnej”, potem jest wizyta lekarska. Pacjentów dzielimy też czasem na grupy po dziesięć osób, aby komfortowo pracować. A pracujemy w społeczności terapeutycznej, czyli pacjenci są zaangażowani w swój proces leczenia. Udzielają sobie informacji na różne tematy, mówią, jak siebie widzą, jakie są sprawy trudne czy konfliktowe. One są omawiane na forum, ale w takiej bezpiecznej atmosferze. Nie chodzi o ocenę, krytykę, ale raczej o szukanie sposobów rozwiązania sytuacji.

Zespół na dziennym oddziale psychiatrycznym tworzą lekarz psychiatra, który też kieruje farmakoterapią, jest trzech psychologów, dwie pielęgniarki, terapeutka zajęciowa i sekretarka medyczna.

185 pierogów

Pobyt na oddziale jest bezpłatny, a leczenie finansowane jest przez NFZ. Pacjenci na czas leczenia dostają zwolnienie lekarskie, co jest ważne dla osób pracujących. Pobyt trwa z reguły 60 dni roboczych, czyli trzy miesiące, po których większość pacjentów wraca do siebie, do swoich zajęć, aktywności. Nadal mogą liczyć na wsparcie w poradni. - Niektóre problemy wymagają dłuższej pracy psychoterapeutycznej. Nie sposób w trzy miesiące skutecznie sobie poradzić, przepracować te sprawy. To, co tutaj staramy się budować, to ciepła atmosfera, nie chcemy oceniać, ale wspierać. Od samych pacjentów wiemy, że to dużo dla nich znaczy. Oni przywiązują się, odwiedzają potem oddział, mówią, jak im się układa. Wytwarza się pewna relacja i ona w jakiś sposób jest też dla nich uzdrawiająca. Ta relacja to baza, na której można stosować różne narzędzia terapeutyczne – mówi kierownik oddziału.

Procesowi leczenia sprzyjają zajęcia, do których siedziba oddziału została odpowiednio przygotowana. Jest arteterapia, podczas której razem z terapeutką zajęciową Natalią Borucką pacjenci wykonują różne cudeńka i ozdoby.

W planie zajęć jest biblioterapia, na której lektura jest pretekstem do rozmowy, refleksji czy dyskusji, podobnie jak filmoterapia, do której służy wyposażona w projektor i ekran sala filmowa. Pacjenci lubią też trening funkcji poznawczych, kiedy ćwiczy się uwagę i koncentrację, angażuje wiedzę z różnych dziedzin. To taka gimnastyka umysłu. Zresztą rano jest też zwykła gimnastyka dla chętnych. Aby uświadomić, że to, jak się czuje nasze ciało, ma wpływ też na psychikę.

Na oddziale jest też świetnie wyposażona kuchnia, gdzie pacjenci sami sprawdzają się w sztuce kulinarnej. Co tydzień zgłaszają propozycje i w głosowaniu wybierana jest potrawa. - Ostatnio zrobili 185 pierogów, w różnych smakach i kształtach - mówi Natalia Borucka.

- Skupiamy się na tym, co dobrze ludziom wychodzi. Na tym, jakie mają mocne strony i to wzmacniamy. Nie chcemy pracować na deficytach, na tym, czego nie potrafią - dodaje Małgorzata Korol-Ziółkowska

Do dyspozycji pacjentów jest ogród przy budynku. Dopiero co przyjechał duży, stacjonarny grill. Jest też siłownia zamontowana na świeżym powietrzu. - Będziemy ćwiczyć, jak się zrobi cieplej. A w sezonie jest siatkówka, badminton, ostatnio też nordic walking. Od miesiąca pacjenci chodzą z kijkami i bardzo sobie chwalą . Niektórzy pierwszy raz tego próbują, inni pierwszy raz z nami byli w teatrze. To są momenty naprawdę dla nich bardzo poruszające – opowiada Małgorzata Korol-Ziółkowska.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.