Dziwi, że lider na półmetku rozgrywek zaciąga hamulec, mówi o innych priorytetach? W gorzowskich realiach to niestety żadna nowość. Dziś w Ostrowie Wielkopolskim widzieliśmy to jak na dłoni, choć i tak była szansa na zwycięstwo za 3 pkt. Ostatecznie po 60 minutach walki mamy remis 26:26, a w karnych jesteśmy gorsi 4:5. Wracamy do domu z jednym dużym punktem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lider czy nie, o ekstraklasie piłkarzy ręcznych dla Gorzowa na pewno na razie nie usłyszymy. Szkoda. A o co zatem gramy? - Oczywiście, że będziemy starali się dalej wygrywać, ale wiemy, jakie są realia, my tak naprawdę nic nie musimy, bo uzbieraliśmy już dużo punktów - mówił trener Stali Dariusz Molski. - Dlatego są inne priorytety, nauka czegoś nowego, co przyda się zawodnikom w dalszej karierze, czy wprowadzanie młodzieżowców, oczywiście dużo od nich zależy, aby taka szansa się otworzyła. Kontuzjowany jest bramkarz Cezary Marciniak, a więc na pierwszy mecz rundy rewanżowej jedzie z nami Patryk Jaśko [w lipcu skończy 20 lat], który jest mocnym punktem rezerw w trzeciej lidze, niech błyśnie na wyższym poziomie.

Jaśko bronił dziś w Ostrowie Wlkp. przez całą drugą połowę i z pewnością nie zawiódł, dostał także swoje szanse w serii rzutów karnych. W meczu karne wykonywał obrotowy Dawid Pietrzkiewicz - to nowość. Robił to bezbłędnie. Mieliśmy fragmenty gry w ataku siedmiu na sześciu, to element nowoczesnej piłki ręcznej. Znamienna była ostatnia seria rzutów karnych tego spotkania, gdzie najpierw na przełamanie poszedł rzucić Marcin Smolarek i niestety znów lepszy był bramkarz gospodarzy, a za chwilę między słupkami stanął Jaśko, choć pewnie wszyscy obstawialibyśmy, że bronił będzie Krzysztof Nowicki...

Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że na tym etapie rozgrywek jeden duży punkt dla Stali Gorzów, która zawsze jest w czubie tabeli, a przecież ma się tylko na zapleczu elity utrzymać, niczego już nie zmienia.

Ostrowianie od początku rzucili się na nas z wielką determinacją, szybko objęli prowadzenie 3:0 i 5:1. Nie minęło kilka minut, a po gorzowskiej stronie zobaczyliśmy na boisku aż 11 z 13 zawodników wykorzystywanych w dzisiejszym pojedynku. Lepiej nam szło, gdy przestaliśmy popełniać proste błędy, cierpieliśmy przez faule ofensywne, które akurat dziś były dostrzegane przez sędziów wyjątkowo często. Szczerze? Przynajmniej w połowie akcji po obu stronach boiska w zupełnie inny sposób używalibyśmy gwizdka albo po prostu pozwalali dalej grać.

Po przerwie w bramce zjawił się wspomniany wyżej Jaśko, a nasza obrona nabrała dużej jakości. Jakby starsi koledzy chcieli oszczędzić młodego w jego pierwszej poważnej grze na tym poziomie. Patryk też odbił parę piłek, a rywale musieli opaść z sił. Walczyli wąskim składem, wkładając w wysuniętą obronę bardzo wiele energii, którą zresztą po przerwie na dobre zwinęli.

Przez nieskuteczność przegrywaliśmy zaraz po przerwie 11:17, ale wtedy zaczął się nasz najlepszy fragment w tym pojedynku. Obrona i jedna, druga, trzecia kontra. W niecały kwadrans doprowadziliśmy do remisu 19:19. Dalej mieliśmy okazje, aby przełamać ostrowian! Ostatecznie w ostatniej minucie drugiej połowy na po 26 wyrównał Marcin Smolarek, a remis utrzymaliśmy dzięki udanej interwencji Jaśki. Nie wzięliśmy więc rewanżu za jedyną przegraną w pierwszej rundzie 27:28, ale na pewno współtworzyliśmy dziś fajne widowisko, co w obecnych realiach w Gorzowie tyle cały czas będą kibicom oddawać ludzie Molskiego. Tego jesteśmy pewni.

W pierwszej części rzutów karnych mieliśmy szansę na wygraną 5:4, ale obchodzący dziś 21. urodziny Mateusz Foterek obronił strzał Marcina Smolarka i jak wspominaliśmy już wyżej, za chwilę powtórzył swój wyczyn.

Zdecydowanie najlepszy snajper grupy B pierwszej ligi Patryk Marciniak (dziś 10 bramek) to też młody człowiek, zresztą tak samo jak kolejny rozgrywający Ostrovii Jakub Przybylski (5 goli). Za chwilę zagrają w pięknej hali, która jest już w Ostrowie Wlkp. na ukończeniu. Dalej powalczą o coś więcej, bo przecież przez ile lat można grać w pierwszej lidze. Prawda... Póki co ciągle lider jest z Gorzowa.

W sobotę 15 lutego o godz. 18, stalowcy podejmą w swojej hali Anilanę Łódź.

KPR OSTROVIA OSTRÓW WLKP. - STAL GORZÓW w rzutach karnych 5:4, 26:26 (14:10)

STAL: Nowicki, Jaśko - Stupiński 6, Kryszeń 5, Bronowski 3, Pietrzkiewicz 3, Starzyński 3, Chełmiński 2, Kłak 2, Marcin Smolarek 2, Serpina, Gintowt, Dzieciątkowski.

WYNIKI Z 12. KOLEJKI:

KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. - STAL GORZÓW w karnych 5:4, 26:26, Śląsk Forza Wrocław - Anilana Łódź 34:28, Olimpia Piekary Śląskie - Olimp Grodków 25:26, Real Astromal Leszno - Siódemka Miedź Legnica 27:33, Bór Oborniki Śląskie - MKS Wieluń 24:27.

  • 1. STAL GORZÓW 12 30 364:306
  • 2. KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. 12 28 349:326
  • 3. Grunwald Poznań 11 27 292:277
  • 4. Siódemka Miedź Legnica 12 26 355:306
  • 5. Śląsk Forza Wrocław 12 22 302:270
  • 6. MKS Wieluń 12 19 320:308
  • 7. Olimp Grodków 12 15 299:326
  • 8. AZS UZ Zielona Góra 11 13 302:319
  • 9. Olimpia Piekary Śląskie 12 13 331:359
  • 10. Anilana Łódź 12 10 331:335
  • 11. Real Astromal Leszno 12 6 291:340
  • 12. Bór Oborniki Śląskie 12 4 341:405

Najlepszy zespół awansuje do turnieju mistrzów trzech grup pierwszej ligi. Tam zwycięzca zyska prawo gry w elicie, jeśli spełni wymagania licencyjne PGNiG Superligi, a druga drużyna może wystąpić w barażach z przedostatnią ekipą elity. Ostatnie dwa zespoły spadną do drugiej ligi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej