Medialnie grypa przegrywa z koronawirusem z Chin. - Ale to grypa nam zagraża - przestrzega sanepid. Tylko w jednym styczniowym tygodniu podejrzewano ją u blisko 130 tys. Polaków, a z powodu powikłań grypowych zmarło dwóch chorych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wojewódzkie oddziały sanepidów, w tym lubuski, uruchomiły na swoich stronach specjalne serwisy poświęcone zakażeniom nowym koronawirusem (2019-nCoV).

Tłumaczą w ulotkach po polsku, angielsku i chińsku, jakie objawy powinny nas zaniepokoić. Choroba przypomina zapalenie płuc.

Eksperci uspokajają, że na razie w Polsce nie potwierdzono przypadku koronawirusa. I że większym zagrożeniem jest dziś dla nas grypa. - Poza koronawirusami istnieje wiele innych wirusów, które powodują infekcje. W tym grypa. Liczba zachorowań na grypę rośnie w zasadzie w całej Polsce - mówi w poznańskiej "Wyborczej" Witold Draber, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu.

Tylko w przedostatnim tygodniu stycznia z grypą lub jej podejrzeniem zgłosiło się do lekarzy blisko 128 tysięcy Polaków. W styczniu z powodu powikłań po grypie zmarły dwie osoby.

I choć to mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, liczba zachorowań rośnie w całej Polsce. Największą zapadalność na grypę i infekcje grypopodobne odnotowano na Pomorzu, w Wielkopolsce i Małopolsce.

Tymczasem do kraju wracają Polacy ewakuowani z chińskiego miasta Wuhan. Wylądowali na lotnisku we Wrocławiu. Zostali przewiezieni do miejscowego szpitala wojskowego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej