Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mimo słabszego sezonu, to miejsce w składzie Stali na 2020 rok wypełnialiśmy „w ciemno” Rafał Karczmarz miał przecież przed sobą ostatnie miesiące na pozycji juniora. Zakładaliśmy, że będzie jedną z wiodących postaci młodzieżowych w PGE Ekstralidze.

Wszystko zaczęło się zmieniać po barażach z Ostrowem Wlkp., gdzie żółto-niebiescy z łatwością obronili miejsce w ekstraklasie. Kibice cieszyli się, a Karczmarz wyglądał na załamanego.

– Od połowy sezonu to jest właściwie totalna klapa. Co dalej, to jest wielki znak zapytania. Możliwe, że to był mój ostatni sezon w karierze – tą wypowiedzią przed kamerami telewizyjnymi 20-latek zaskoczył wielu.

Mijały kolejne miesiące, a Karczmarz decyzji nie zmienił. – Na koniec stycznia nie mam w tej sprawie przełomowych wieści – stwierdził trener Stanisław Chomski. – Rafał wie, że drzwi dla niego są cały czas otwarte, ale też nic na siłę. W Gorzowie szkolenie w żużlu, wprowadzanie wychowanków do pierwszej drużyny, to zawsze była kluczowa sprawa, a nikt przecież do formacji młodzieżowej nie jest przyspawany na stałe, bo w końcu z niej wyrasta. Pamiętamy wygrane Bartosza Zmarzlika z Adrianem Cyferem. Teraz w kolejce czekają następni. Nie nastawiajmy się także, że punkty juniorów w meczach PGE Ekstraligi, czyli najtrudniejszych z możliwych, to sprawa życia i śmierci. Po to mamy wyrównaną piątkę, bardzo dobrych seniorów, z mistrzem świata Zmarzlikiem na czele, aby przede wszystkim oni brali na swoje barki odpowiedzialność za jak najlepszy wynik drużyny.

Mateusz Bartkowiak 7 lutego skończy dopiero 17 lat. Najwyższej ligi już spróbował. W 12 meczach pojechał 34 wyścigi. Punktów było niewiele, bo tylko 21. Kto uważnie go oglądał, choćby w imprezach młodzieżowych, musiał dostrzec nieprzeciętny talent. Istotne, że ten chłopak ze Stali nie boi się ciężkiej pracy. Widać, że korzysta z doświadczeń starszych, utytułowanych kolegów. Nie tylko na torze, ale również poza nim.

– Mimo bardzo młodego wieku, Mateusz zdążył już w paru biegach pokazać swój potencjał, ale generalnie debiutancki rok na torach ekstraligi to był czas zdobywania doświadczeń – ocenił trener Piotr Paluch, który prowadzi gorzowskich młodzieżowców. – Myślę, że za chwilę z nich skorzysta i jego wynik będzie o niebo lepszy, choć cały czas pamiętajmy, że to wciąż jego pierwsze kroki na najwyższym poziomie.

Bardzo jesteśmy ciekawi powrotu do Gorzowa Kamila Nowackiego, ostatnio zawodnika pierwszoligowej Ostrovii.

– To nie są inne miesiące, bo poprzednie przygotowania też były z zawodnikami Stali i taki plan się sprawdzał, ale zupełnie inne mam cele – przyznał kolejny z naszych juniorów, który ma szansę wypełnić lukę po Karczmarzu. – W marcu skończę 20 lat i tym razem walczę o skład w Gorzowie, o miejsce w drużynie ekstraligowej. Nadszedł czas, aby i tego spróbować, sprawdzić się na najwyższym poziomie. Dlatego nie myślę o innych opcjach, bo czuję się na siłach, aby być w składzie Stali przez cały sezon.

Momentami sensacyjnie rozwija się kariera Wiktora Jasińskiego. On tak samo jak Nowacki w 2020 r. skończy 20 lat, ale w żużlu jest w zupełnie innym miejscu niż jego rówieśnik ze Stali. Niedawno został wicemistrzem Polski juniorów, tyle że w motocrossie. Tej dyscyplinie poświęcał wszystko, a na żużel „przerzucił się” kilkanaście miesięcy temu. I stale robi postępy, jest stworzony do sportów motorowych.

– Przy motocrossie zostaję, ale już bardziej jako kibic, albo mechanik siostry [Karolina Jasińska też jest medalistką mistrzostw Polski, powołaną do kadry narodowej]. Sporadycznie w roli zawodnika – mówił Jasiński. – Od teraz na poważnie oddaję całego siebie żużlowi i mam nadzieję na debiut w PGE Ekstralidze.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.