Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W lidze nasza skuteczność z linii rzutów wolnych to 78,5 proc., jedna z najlepszych. Dziś w Lublinie te próby po faulach przeciwniczek okazały się naszą zmorą. 66 proc. celności, które zapisano po stronie Gorzowa, to były najgorszy wynik w całej Energa Basket Lidze Kobiet.

Nie mamy pierwszego w historii awansu do finału Pucharu Polski, choć to nasze koszykarki zdobyły pierwsze 9 pkt, wygrywaliśmy przez prawie całe, początkowe dwie kwarty.

W 18. minucie przypadkowo zderzyły się głowami Kahleah Copper i Słowaczka Angelika Slamova. Nasza Amerykanka z konieczności na chwilę opuściła boisko. Wtedy Arka objęła prowadzenie i nie oddała go do końca pojedynku, choć cały czas nie mieliśmy jakiejś wielkiej straty. Tylko przez chwilę przewaga Gdyni sięgnęła 10 pkt.

Nieskuteczność - to słowo najlepiej opisuje ten półfinał. Do dłuższej przerwy Arka zagrała na 30 proc. z gry, my na 33 proc. W trzeciej i czwartej kwarcie obie ekipy poprawiły się jedynie minimalnie, pudeł było znacznie więcej niż udanych prób. To mocno obniżało jakość tego spotkania, po dwóch czołowych ekipach EBLK spodziewaliśmy się nieco bardziej porywającego widowiska. W napięciu trzymał wynik w okolicach remisu.

Ciekawostka: przez prawie całe, drugie 20 minut wybór był taki, że po gorzowskiej stronie widzieliśmy jedynie koszykarki zagraniczne. Jedynie na 10 sekund przed końcem spotkania, na chwilę w obronie pojawiła się Katarzyna Dźwigalska, po to, aby szybko przerwać faulem akcję rywalek. W pierwszej połowie po kilka minut zagrały Dźwigalska i Wiktoria Keller.

W 33. min Arka objęła prowadzenie 58:48, ale po fragmencie Copper kontra Gdynia i pierwszej w barwach Gorzowa trójce Żosseliny Maigi, przegrywaliśmy już tylko 59:60.

My nie trafialiśmy rzutów wolnych, za to gdynianki były bezbłędne podczas wszystkich 14 prób. Maria Papowa i rozgrywająca Barbora Balintova (1/8 z gry, ale aż 14 asyst) w ten sposób w samej końcówce dały Arce zwycięstwo oraz miejsce w niedzielnym finale Pucharu Polski.

- Zabrakło nam zdrowia, my mieliśmy za sobą ciężki, piątkowy mecz z Lublinem, a zespół Arki był świeży. Im dalej w to spotkanie, rotacje mniej dawały - stwierdził nasz trener Dariusz Maciejewski.

Zdecydowanie najsłabszy mecz, po przyjściu w styczniu do Gorzowa, zagrała dziś nasza rozgrywająca z gwiazdorskim kontraktem Jasmine Thomas. 1/10 z gry, 0/2 z osobistych, 3 asysty i 2 straty - z tego wyszła Amerykance minusowa efektywność gry. Mimo to, przy momentami genialnej Copper, byliśmy blisko pokonania drużyny, która w EBLK do tej pory jest bezbłędna. Szkoda, że się nie udało w dniu, w którym rywalki pudłowały jak szalone. Po naszej stronie zabrakło chorej Agnieszki Kaczmarczyk.

W przyszły weekend w lidze gorzowianki pojadą jako zdecydowane faworytki do Politechniki Gdańskiej.

POLSKASTREFAINWESTYCJI ENEA GORZÓW - ARKA GDYNIA 65:70

KWARTY: 20:15, 8:17, 18:18, 19:20.

POLSKASTREFAINWESTYCJI: Copper 30, Green 11, Prezelj 7 (1x3), Juskaite 6, Thomas 2 oraz Maiga 8 (1), Keller 1, Dźwigalska.

ARKA: Allen 21 (2x3), Papowa 17 (3), Kastanek 8 (2), Gulich 8, Balintova 5 oraz Greinacher 6, Slamova 5 (1), Rembiszewska, Misiek, Podgórna.

SUZUKI PUCHAR POLSKI KOBIET W LUBLINIE:

ćwierćfinały, piątek 17 stycznia

  • Pszczółka AZS UMCS Lublin - POLSKASTREFAINWESTYCJI ENEA GORZÓW 80:88;
  • CCC Polkowice - MKS Pruszków 95:59;

półfinały, sobota 18 stycznia

  • Arka Gdynia - POLSKASTREFAINWESTYCJI ENEA GORZÓW 70:65;
  • Artego Bydgoszcz - CCC Polkowice 64:72;

finał, niedziela 19 stycznia

  • godz. 16 Arka Gdynia - CCC Polkowice, transmisja w Sportklub.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.