Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polscy gapowicze są winni przedsiębiorstwom transportu publicznego ponad 436 milionów złotych. - Można za to kupić 101 tramwajów i 199 autobusów elektrycznych - wyliczył Krajowy Rejestr Dłużników (KRD). Z danych rejestru wynika, że Polaków nie odstraszają kary. Za jazdę bez biletu zapłacili o 37 mln zł więcej niż na początku 2019 r. Na listach dłużników jest 332 tys. osób.

Najwięcej do oddania firmom przewozowym mają mieszkańcy województw śląskiego i wielkopolskiego - razem aż 119 mln zł. Na dłużniczym podium jest jeszcze Mazowsze - 46,4 mln zł.

Gapowicze z województwa lubuskiego należą do najmniej zadłużonych. Zobowiązania sięgają 2,3 mln zł. Mniej są winni tylko mieszkańcy Podlasia (1,13 mln zł) i Podkarpacia (1,8 mln zł).

- Jak wynika z naszych badań, co trzeci gapowicz uznaje filozofię, że jazda bez biletu jest sposobem na oszczędzanie pieniędzy. To mit, ponieważ przyłapany ponosi wyższe koszty za jazdy na gapę. Do ceny biletu dolicza się kary wynikające z regulaminu podróży oraz ewentualne koszty sądowe i komornicze. Jazda na gapę tylko kilkuset metrów może więc sporo kosztować - tłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów. - Z drugiej strony mamy tych, którzy regularnie kasują bilety. Dlaczego to robią? 41 proc. pasażerów powołuje się na swoją uczciwość, ale trzy czwarte podróżujących przyznaje, że kasuje bilet, bo boi się konsekwencji, jakie mogą mieć, kiedy zostaną złapani za jazdę bez biletu. Takim straszakiem jest także wpisanie dłużnika do KRD.

Częściej nie kasują biletu mężczyźni. Zalegają z karami na 287 mln zł. Zadłużenie kobiet jest o połowę niższe. Nic dziwnego, gapowiczek jest dużo mniej (to jedna trzecia odnotowanych zobowiązań).

Największą grupę gapowiczów - ponad 30 proc. - stanowią mężczyźni w wieku 26-35 lat. Mają zobowiązania na prawie 144 mln zł. Polskim rekordzistą gapowiczem jest 49-letni mieszkaniec Poznania. Ma karnie do spłacenia 126 tys. zł. Ciekawy jest przypadek Polaka, który zebrał w Londynie kary na kwotę 89,1 tys. zł.

Przypomnijmy. W Gorzowie za jazdę bez biletu zapłacimy 105 zł, jeśli karę uregulujemy w ciągu siedmiu dni. Po tym terminie kara rośnie do 165 zł.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.