Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wypadek wydarzył się około godz. 5.50 niedaleko miejscowości Cibórz (woj. lubuskie, pow. świebodziński) w kierunku Skąpego. Auto, w którym podróżowali młodzi ludzie, wpadło do stawu hodowlanego. W środku znajdowało się pięć młodych osób - dwie kobiety, obydwie miały 18 lat, i trzech mężczyzn w wieku 17-19 lat - prawdopodobnie mieszkali w Ciborzu.

Na drodze, którą jechali, jest ograniczenie prędkości do 60 km/h. Z pierwszych ustaleń wynika, że kierowca audi A4 jechał dużo szybciej, auto wpadło w poślizg, uderzyło o betonowe przęsła, po czym znalazło się w wodzie.

Służby ratunkowe wezwał przejeżdżający kierowca. Dostrzegł dach samochodu wystający ponad taflę wody, daleko od brzegu. Jeszcze kilka dni temu w zbiorniku było mało wody. Gdy doszło do tragedii, jego głębokość wynosiła około 1,5 metra.

Wypadek pod Świebodzinem. Uszkodzone barierki?

- Właściwe nie musiał ich przebijać, bo niedawno wydarzył się tu podobny wypadek i chyba nie zdążono nawet naprawić barierek - mówi pani Marta, mieszkanka pobliskiej Gryżyny.

Barierki, który grodziły mostek znajdujący się przy stawie, zniknęły prawdopodobnie miesiąc temu. Wtedy doszło do niegroźnej kolizji, po której zostały zdjęte.

Strażakom (na miejscu pracowało kilka zastępów) udało się wyciągnąć najpierw cztery osoby podróżujące autem. Lekarze reanimowali je, ale bez skutku. Piąta osoba została zakleszczona. Na miejscu wydobywali ją ratownicy z grupy wodno-nurkowej, czekał też śmigłowiec pogotowia. Nie zabrał niestety nikogo żywego.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.