Dawno nie widzieliśmy tak słabego występu gorzowskich piłkarzy ręcznych. To fakt, że na pucharowy pojedynek w Legnicy pojechaliśmy poważnie osłabieni. Miedź bez problemów bije stalowców 34:26.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W pierwszej rundzie eliminacyjnej Pucharu Polski trafiliśmy na rywala z naszej grupy pierwszej ligi. Co więcej, 19 października zdążyliśmy już ograć Miedź w jej hali 27:24. - Nie żyjmy historią, tym razem czeka nas zupełnie inny mecz - zapowiadał trener Stali Dariusz Molski. Nasz szkoleniowiec dodał również, że chciałby, aby jego zespół wygrywał przez cały grudzień i w ten sposób wywalczył sobie styczniowy, pucharowy pojedynek w Gorzowie z ekstraklasą.

Plany i marzenia szybko zniknęły, bo dziś w Legnicy faktycznie mecz był całkiem inny. Oglądaliśmy stalowców w poważnie zmienionym składzie i niestety na boisku znacznie gorszych.

Chory w łóżku został Oskar Serpina, czym mocno osłabił naszą formację defensywną, na jednym z treningów ze słupkiem zderzył się Mariusz Kłak, uszkodził nogę i dziś mógł tylko wspierać kolegów z ławki rezerwowych. Do tego w środku tygodnia nie mógł odpuścić obowiązków zawodowych Bartosz Starzyński, który w październikowym spotkaniu z Miedzią przez długie minuty był klasą dla siebie, zdobył sześć goli. Na własne oczy przekonaliśmy się, jak przez trzy istotne braki w składzie drastycznie w kilka dni spada nasza jakość. Jeszcze w sobotę z łatwością i klasą biliśmy Real Leszno 37:21. Dziś silni gospodarze - Miedź  to jedna z czołowych ekip grupy B pierwszej ligi - potraktowali gorzowian w podobny sposób.

Najlepszy mieliśmy dzisiaj początek, w 23. minucie przegrywaliśmy tylko 10:11, ale z czasem zaczęły nas zabijać własne błędy. Raz, drugi, trzeci traciliśmy piłkę przy dograniach do kołowego, prawie wszystkie, dłuższe podania w kontrataku wpadały w ręce przeciwników. A ile my dziś przestrzeliliśmy „setek”, niektóre po naprawdę fajnych akcjach. Do tego jeden zmarnowany rzut karny i mamy na koniec minus osiem. Lider pierwszej ligi zupełnie nie był w pucharowym pojedynku liderem.

Przed przerwą legniczanie wyszli na czterobramkowe prowadzenie. Na początku drugiej części trafił Mariusz Smolarek, ale za chwilę, po nieudanej próbie Tomasza Gintowta, nie tylko on, ale także reszta zespołu rozkładała ręce. Jak można było tego nie trafić? Miedź uciekła nam na dobre. Cóż, została nam tylko i aż liga, w grudniu jeszcze dwa spotkania, obyśmy natychmiast wrócili do wygrywania. Wtedy przynajmniej będziemy mogli powiedzieć, że poważna wpadka przytrafiła się Stali jedynie w Pucharze Polski.

W sobotę 7 grudnia zagramy z ósmą w tabeli grupy B Olimpią w Piekarach Śląskich, która dziś również wysoko przegrała swój mecz pucharowy.

SIÓDEMKA MIEDŹ LEGNICA - STAL GORZÓW 34:26 (17:13)

STAL: Marciniak, Nowicki - Stupiński 6, Mariusz Smolarek 5, Chełmiński 4, Kryszeń 3, Pietrzkiewicz 3, Dzieciątkowski 2, Gintowt 2, Światłowski 1, Bronowski, Marcin Smolarek, Gałat.

WYNIKI PIERWSZEJ RUNDY ELIMINACYJNEJ PP:

  • Siódemka Miedź Legnica - STAL GORZÓW 34:26 (17:13)
  • MKS Grudziądz - Meble Wójcik Elbląg 31:26 (15:14)
  • Olimp Grodków - Real Astromal Leszno 31:26 (15:11)
  • Szczypiorniak Dąbrowa Białostocka - AZS AWF Biała Podlaska 25:35 (13:21)
  • KSZO Odlewnia Ostrowiec Świętokrzyski - Olimpia Piekary Śląskie 34:24 (17:13)
  • Tytani Wejherowo - Gwardia Koszalin 34:25 (15:14)
  • MKS Wieluń - AZS UW Warszawa (mecz 5 grudnia),
  • Czuwaj Przemyśl - wolny los.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej