Do lubuskiego NFZ od rana dzwonią zaniepokojeni pacjenci. Krajowi eksperci do spraw kardiologii i chorób wewnętrznych przekonują jednak, że popularny lek na cukrzycę, metformina, jest bezpieczny. - Chcemy ostudzić emocje po fali doniesień medialnych - tłumaczą.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Metformina jest popularnym lekiem na cukrzycę typu II, w Polsce przyjmuje ją ponad 1,5 mln pacjentów. „Dziennik Gazeta Prawna” poinformował, że w partiach leku produkowanych w Chinach i Indiach (zaopatrują niemal całą Europę) stwierdzono substancję toksyczną N-nitrozodimetyloaminę.

Lubuski Narodowy Fundusz Zdrowia uspokaja pacjentów. NFZ zaprosił dziennikarzy na spotkanie z prof. Jarosławem Kaźmierczakiem, krajowym konsultantem w dziedzinie kardiologii, i prof. Jackiem Różańskim, krajowym konsultantem w dziedzinie chorób wewnętrznych. Profesorowie przekonywali, że chorzy na cukrzycę nie powinni obawiać się medialnych doniesień. – Leki są bezpieczne. W żadnym wypadku pacjenci nie powinni ich odstawiać, bo skutki odstawienia leków mogłyby być dla nich katastrofalne – mówili. – Metformina to lek podstawowy i powszechny. Biorą go pacjenci chorzy na cukrzycę, lek pomaga też w walce z nowotworami, otyłością i chorobami kardiologicznymi – tłumaczyli.

– Nie możemy mówić o zanieczyszczeniu leku, ale o prawdopodobnym skutku ubocznym procesu technologicznego. Nie wiemy, w jakiej partii leku znajduje się substancja, jakie jest jej stężenie, ale informacja poszła już w świat. W tej sprawie jest dużo niepotrzebnych emocji – mówił prof. Kaźmierczak.

Prof. Różański tłumaczył, że śladowe ilości substancji, o której obecnie jest mowa, prawdopodobnie zawsze były obecne w leku. – Tyle że o tym nie wiedzieliśmy. Dowiedzieliśmy się dzięki nowym metodom analitycznym, bardziej doskonałym badaniom. Z innymi lekami może być podobnie – tłumaczył. Przekonywał też, że substancja jest obecna w wielu popularnych produktach żywnościowych, np. konserwach i wędlinach. – Mimo że jest w szynce, to przecież i tak ją jemy, będziemy ją kupować na święta – mówił.

Piotr Bromber, dyrektor lubuskiego oddziału NFZ, tłumaczył, że obecnie potrzebne jest uspokojenie emocji. – Od rana do NFZ dzwonią zaniepokojeni pacjenci i lekarze. Pacjenci z pytaniem, czy lek można zażywać, a lekarze z pytaniem, czy można go przepisywać – mówił.

Prof. Różański: – Odpowiedź brzmi: Oczywiście, że tak. Pacjenci dalej spokojnie mogą przyjmować lek, a lekarze dalej mogą go przepisywać.

Prof. Kaźmierczak tłumaczył, że wiele substancji, składników leków jest produkowanych w Chinach czy Indiach. – Ma to związek z tym, że w tych krajach jest tańsza siła robocza. Substancje następnie kupują światowe koncerny farmaceutyczne i produkują z nich leki – mówił.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej