Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polską Akademię Syren w Warszawie założyła znana instruktorka Magdalena Gębicka. – Dziś pływanie w syrenim ogonie to bardzo popularny sport, znany jako mermaiding. Opanował zachodnią Europę, Stany Zjednoczone i wiele krajów Azji – opowiada.

Rok temu zobaczyła w Albarella Diving Center pod Wenecją. Instruktorka prowadziła wtedy kursy z nurkowania. Spróbowała, dwie płetwy zamieniła na jedną syrenią. Wiedziała, że nie ostatni raz. Zrobiła potem syreni kurs instruktorski, po pierwszych startach w zawodach przyszły sukcesy. Z drużyną Włoszek zajęła tam drugie miejsce w Konkursie Pływackim Syren w Mediolanie.

Moda na syrening dotarła do Europy z USA. Głównie za sprawą modelki Kendall Jenner, występująca m.in. w reality show „Z kamerą u Kardashianów”. Szał na pływanie z syrenią płetwą wywołała reklama, w której modelka biegnie przez miasto, wskakuje do basenu i… zmienia się w syrenę.

Karolina Wolska, syrena, instruktorka pływania z ŻaganiaKarolina Wolska, syrena, instruktorka pływania z Żagania Fot. Zbigniew Janicki/AG

Niedawno syrening pojawił się także w Lubuskiem. Pomysł podchwyciła Karolina Wolska, ratowniczka na basenie w Żaganiu.

– W tym roku chciałam zrealizować swoje marzenie, żeby zostać żołnierzem zawodowym. Miałam czteromiesięczny kurs podoficerski – opowiada. – Po powrocie do domu rodzice pokazali mi powtórkę programu z Akademii Syren. To było zauroczenie od pierwszego spojrzenia. Musiałam spróbować pływania w syrenim ogonie.

Syrena myśli o wojsku

Zarezerwowała kurs we Wrocławiu. – Najważniejsze, by radzić sobie pod wodą w bezdechu odpowiednio długo. Pływam od siedmiu lat, więc styl delfina czy motylkowy nie sprawiał mi kłopotu – opowiada.

– W niedalekiej przyszłości planuję służyć w wojsku. Jednak nie chciałabym rezygnować z pływania i syreningu. To bardzo kobiecy sport – mówi.

Planuje też uczyć dorosłych i małych dzieci. Mogą ćwiczyć syreni styl już od sześciu lat. – To świetny styl dla kobiet. Można dobrze wyćwiczyć plecy, nogi i pośladki – opowiada pływaczka.

„Chyba każdy słyszał o syrenach”

Karolina Wolska nie wyobraża sobie życia bez basenu. – Pod koniec gimnazjum, chyba jak większość nastolatek, nie bardzo wiedziałam, w jakim kierunku się kształcić. Mniej więcej wtedy rodzice zaprowadzili mnie na basen na zajęcia WOPR. Załapałam bakcyla. Bo to nie tylko pływanie od ściany do ściany, ale szkolenie techniki, nauka pierwszej pomocy. Poczułam, że to jest to. Zapisałam się do liceum ratownictwa przedmedycznego. Poznałam tam ludzi z podobnymi zamiłowania i nauczycieli z pasją – opowiada.

Karolina Wolska, syrena, instruktorka pływania z ŻaganiaKarolina Wolska, syrena, instruktorka pływania z Żagania Fot. Zbigniew Janicki/AG

Już jako maturzystka była ratownikiem z papierami i pracowała na pływalni. Z drużyną PCK startowała w zawodach ratowniczych. Jako osiemnastolatka ukończyła ministerialne kursy pływania i niesienia pomocy.

– Z czystym sumieniem polecam syrenią płetwę. Dla mnie to takie spełnienie marzeń z dzieciństwa. Chyba każdy słyszał o syrenach – śmieje się.

Żeby zacząć uprawiać syrening, trzeba kupić płetwę. Najprostsza tzw. monopłetwa z ogonem kosztuje od 150-200 zł. Profesjonalna to koszt 350-400 zł, a pozostała część 100-150 zł. Ogon syreni wykonany jest ze specjalnego poliestru.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.