Rosną szanse kandydata z Zielonej Góry na wojewodę lubuskiego, co w gorzowskim PiS wywołuje grobowe nastroje. Z kogo będzie wybierał Jarosław Kaczyński?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

PiS-owcy z Gorzowa wyglądają, jakby porzuciła ich matka. Spakowała walizkę i wyjechała na długie wakacje – żartują działacze PiS z Zielonej Góry. Coś jest na rzeczy. Siła przebicia PiS z Gorzowa wyraźnie osłabła od czasu, gdy minister pracy Elżbieta Rafalska została europosłanką. I rzeczywiście mniej przejmuje się losem „swoich podopiecznych” i podróżuje do dalekich krajów. O niektórych eskapadach głośno w całej Unii Europejskiej, a nawet poza jej granicami.

Oto Rafalska z innymi europosłami PiS i przedstawicielami skrajnej prawicy z Niemiec pojechała do Kaszmiru na propagandową wycieczkę. Europarlamentarzyści, na których spadła ostra krytyka, legitymizują odebranie autonomii Kaszmirowi przez Indie i więzienie opozycjonistów.

Rafalska coraz rzadziej zagląda do Gorzowa i na Nowogrodzką w Warszawie. – I nie popycha spraw do przodu. A właśnie teraz rozstrzyga się, kto będzie wojewodą – opowiada jeden z działaczy.

Dajczak już nie wojewodą?

Elżbieta Rafalska, minister  rodziny, pracy i polityki społecznej  i wojewoda Władysław Dajczak
Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej i wojewoda Władysław Dajczak  Dariusz Barański

Do tej pory uważano, że nie będzie zmiany na stanowisku wojewody. Władysław Dajczak ma piekielnie mocne plecy – brata biskupa i minister Rafalską. Miał zrobić w wyborach sejmowych w październiku przyzwoity wynik i zrezygnować z mandatu posła. Dajczak wypadł w wyborach bardzo dobrze. Zdobył aż 27 tys. głosów (czwarty wynik ze wszystkich 120 kandydatów w okręgu lubuskim). Potem złożył zwyczajową dymisję u premiera z funkcji wojewody. Działacze PiS spekulują, że Dajczakowi przeszła ochota do dalszego wojewodowania. I mierzy wyżej – w ministerialne gabinety.

– Nie świętował zwycięstwa w wieczór wyborczy z kolegami w Gorzowie czy Zielonej Górze. Pojechał do Warszawy, stamtąd słał selfie na Facebooka. Naprawdę liczy na awans rządowy – mówi działacz PiS z Gorzowa.

Dajczak najprawdopodobniej nie zrezygnuje z mandatu posła jeszcze z jednego powodu. Gdyby się zrzekł, mandat poselski trafiłby do rąk Jacka Kurzępy z Krosna Odrzańskiego. Czyli Gorzów oddałby posła na południe regionu. A to nie w smak działaczom PiS z Gorzowa.

Jeden wojewoda, kandydatów trzech

Wybory samorządowe w Zielonej Górze. Sztab PiS. Na zdj. od lewej  Zbigniew Kościk. W środku Marek Ast.
Wybory samorządowe w Zielonej Górze. Sztab PiS. Na zdj. od lewej Zbigniew Kościk. W środku Marek Ast.   !fot. Anna Krasko / Agencja Wyborcza.pl

Jeśli nie Dajczak, to kto? PiS z Gorzowa przekonuje, że zasada „marszałek z Zielonej Góry, a nasz wojewoda” powinna być wieczna. Tyle że wojewodami bywali już zielonogórzanie, i to wcale nierzadko, nawet wtedy gdy rządziło PiS. Wojewodą był np. Marek Ast, szef PiS mieszkający we Wschowie.

PiS liczy, że miejsce pochodzenia jednak będzie miało znaczenie i w fotelu wojewody zobaczy Sebastiana Pieńkowskiego, kandydata na prezydenta Gorzowa sprzed roku. Pieńkowski sporo zawdzięcza „dobrej zmianie”. Od 2016 r. jest szefem lubuskiego KOWR (dawniej Agencja Nieruchomości Rolnych). Szefuje partii w Gorzowie, może liczyć na wsparcie Rafalskiej. Co prawda nie zdobył mandatu posła, ale wyniku (ponad 6 tys. głosów) nie musi się wstydzić.

Pieńkowski może jednak się nie doczekać awansu na wojewodę. – A to dlatego, że urósł Marek Ast, szef PiS w Lubuskiem. Ast tym razem nie zamierza odpuszczać jak cztery lata temu, gdy inicjatywę oddał Rafalskiej, a ta hurtowo załatwiała posady dla działaczy z Gorzowa – opowiada jeden z działaczy.

Ast w ostatnich wyborach zdobył ponad 36 tys. głosów, najwięcej w województwie. Stał się ważnym, telewizyjnym politykiem dla PiS, był twarzą partii w zamachu na niezależność sądów. Jednocześnie musiał wysłuchiwać od działaczy z Zielonej Góry, że „nie dba o swoich i wszystko pod siebie zamiata Gorzów”. – Więc dobrze wyglądałby wojewoda z Zielonej Góry z poręki Asta – opowiadają działacze PiS.

Kandydatów z południa jest dwóch. Pierwszy to Zbigniew Kościk, od kilku kadencji radny sejmiku i dyrektor III LO w Zielonej Górze. W ostatnich wyborach startował na senatora z w okręgu zielonogórskim. Przegrał z faworytem Robertem Dowhanem (KO), ale zagłosowało na niego prawie 50 tys. ludzi. Kościk uchodzi za jednego z najbardziej kompetentnych radnych w sejmiku.

Drugim kandydatem jest Piotr Barczak, obecnie przewodniczący rady miasta, od wielu lat zielonogórski radny. Rok temu Barczak startował na prezydenta Zielonej Góry. Zdobył 18 proc. W tym roku próbował bez powodzenia dostać się do Sejmu. Barczak uchodzi za polityka mocno związanego z Kościołem. Może liczyć na poparcie z kurii.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej