Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na piłkarskiej pustyni, gdzie dwie gorzowskie drużyny seniorskie walczą dopiero na piątym poziomie rozgrywkowym, o takich, regularnych widowiskach niestety możemy tylko pomarzyć. Ostatni raz ekstraklasę – też w Pucharze Polski – gościliśmy dziewięć lat temu. Przegraliśmy z Cracovią 0:1.

Czy atrakcyjny rywal, futbolowa marka z najwyższej ligi przyciąga kibiców? Oczywiście, że tak. Mogliśmy się o tym przekonać także dziś. Dzień powszedni, początek pucharowego meczu już o godz. 13, bo na stadionie w Gorzowie, przypominającym bardziej zaniedbany obiekt muzealny, nie ma oświetlenia, a przed wejściami kolejki, na trybunach ok. tysiąca widzów. Więcej być nie mogło, bo zgodę mieliśmy na 999 kibiców. Tylu przyszło na pewno i po reakcjach, brawach, okrzykach widzieliśmy, że się podobało.

W składzie Zagłębia mieliśmy pięciu ludzi, którzy zaczynali piątkowy pojedynek w Poznaniu, gdzie lubinianie wygrali z Lechem 2:1. – Zmian dużo, ale na pewno nie na gorsze. Wystawiamy w Gorzowie mocny skład. Znaczy, że nikogo nie lekceważymy i chcemy pewnie awansować – tak czytali te roszady ludzie, którzy przyjechali dziś wspierać gości.

My czekaliśmy na pierwszy gwizdek trochę z duszą na ramieniu. Jakie to będzie spotkanie? Byle wszystko nie rozstrzygnęło się w parę minut, aby ci ludzie, którzy wybrali się na stadion, nie byli całkiem zawiedzeni.

Ostatecznie skończyło się 1:5, dwa ostatnie gole straciliśmy w 88. i 90. minucie, ale w żadnym wypadku nie powiemy o rozczarowaniu i zawodzie. Niebiesko-biali nie wystraszyli się rywala. Starali się grać swoje, rozgrywać piłkę, szukali także swoich okazji i dzięki temu mecz był naprawdę ciekawy, w żadnym wypadku nie jednostronny. Wiadomo, że Zagłębie to inna liga, przyjezdni przesuwali się pod naszą bramkę dostojnie, z dużą pewnością, że w końcu jedynego czwartoligowca w 1/16 PP muszą złamać i wyeliminować.

29 października 2019 r. 1/16 piłkarskiego Pucharu Polski: Stilon Prosupport Gorzów - Zagłębie Lubin 1:5 (0:1)29 października 2019 r. 1/16 piłkarskiego Pucharu Polski: Stilon Prosupport Gorzów - Zagłębie Lubin 1:5 (0:1) FOT. RADOSŁAW ŁOGUSZ

Dlaczego to nie wpadło! W 15. minucie Myrosław Taranenko, ustawiony dziś w ataku na szpicy, uderzył prawie z linii pola karnego i piłka trafiła w poprzeczkę, aby po chwili wyjść w pole. Było naprawdę o włos, dwa centymetry, od prowadzenia Stilonu. Ostatecznie wynik otworzyli piłkarze Zagłębia, którzy robili nam najwięcej krzywdy, przerzucając nagle, ale dokładnie piłkę na przeciwległy słupek gorzowskiego pola karnego. W 33. minucie kłopoty zaczęły się od podania na prawą stronę Patryka Szysza. Piłka trafiła do Alana Czerwińskiego, a ten natychmiast zgrał ją do słoweńskiego napastnika Roka Sirka. 26-latek nie mógł się pomylić.

Kluczowe dla atrakcyjności reszty tego pojedynku było to, że zawodników Stilonu nie złamał drugi gol, którego autorem był czterokrotny reprezentant Polski Filip Starzyński. Na boisku po stronie gospodarzy pojawili się Filip Łaźniowski i Alan Błajewski, a dzięki rzuconym do walki wszystkim pokładom ambicji, na kolejne minuty różnica między zespołami zaczęła się zupełnie zacierać.

– Widzieliście, że gdybyśmy gospodarzy zlekceważyli, to byłoby naprawdę źle – komplementował stilonowców Starzyński. – Pokazali, że potrafią grać piłką, dobrze biegali i mieli swoją szansę po przerwie, aby jeszcze nam zaszkodzić.

29 października 2019 r. 1/16 piłkarskiego Pucharu Polski: Stilon Prosupport Gorzów - Zagłębie Lubin 1:5 (0:1)29 października 2019 r. 1/16 piłkarskiego Pucharu Polski: Stilon Prosupport Gorzów - Zagłębie Lubin 1:5 (0:1) FOT. RADOSŁAW ŁOGUSZ

W 65. minucie 24-letni Adrian Nowak pięknie wyszedł zza obrońców Zagłębia i stadion wybuchł ogromną radością, bo gorzowski napastnik pokonał bramkarza rywali Konrada Forenca. Minęły trzy minuty, a tym razem fantastyczne podanie górą Nowak otrzymał od Błajewskiego. Stilonowiec wpadł w pole karne i atakowany z tyłu, upadł. Rzut karny! Co?! Tylko rzut rożny?! Naprawdę trudno pogodzić się z tą decyzją sędziów.

- Zostałem kopnięty w kostkę, ale gwizdek niestety milczał, co zrobić - opowiadał Nowak. - Nie spodziewałem się, że przy 0:2 będzie jeszcze tak gorąco. Warto walczyć do końca. Wynik na koniec zdecydowanie za wysoki, ale wrażenia wyniesione z boiska naprawdę fajne.

Przyjezdni patrzyli dziś na nas nieco z góry, bo przecież gdzie ekstraklasa, a czwarta liga. Reakcje arbitra, zwracającego się do graczy Zagłębia per Filip, Alan czy Maciej, a do gorzowian: biała ósemka, brzmiały dziwacznie.

Ostatecznie to lubinianie zdobyli trzeciego gola, a w samej końcówce nas dobili. Dziś jednak tylko wynik wyglądał źle. Od razu zaczynamy tęsknić za kolejnym takim meczem.

– Mieliśmy mieć piłkarskie święto w Gorzowie i takie było – podsumował trener Stilonu Kamil Michniewicz. – Jechała ekstraklasa, ale my chcieliśmy grać swoje. Jestem dumny z chłopaków, bo starali się grać piłką, twardo walczyli, wychodzili wysoko, a do tego dołożyli ogromną determinację. Niech teraz Zagłębie zdobędzie ten puchar, to byłaby dla nas satysfakcja, że odpadliśmy z najlepszym zespołem. Myślę, że pokazaliśmy znacznie większy potencjał niż na czwartą ligę. Niech to będzie wielka motywacja do pracy na następne miesiące – podsumował nasz szkoleniowiec.

STILON PROSUPPORT GORZÓW – ZAGŁĘBIE LUBIN 1:5 (0:1)

BRAMKI: Nowak (65.) – Sirk dwie (33., 80.), Starzyński (53.), Szysz (88.), Dąbrowski (90.)

STILON: Bukowski – Kunowski (62. min Błajewski), Nidecki, Kaczmarczyk, Ogrodowski (46. min Łaźniowski) – Nowak, Maliszewski, Świerczyński, F. Wiśniewski, Kurlapski (74. min Ł. Zakrzewski) – Taranenko.

ZAGŁĘBIE: Forenc – Czerwiński, Dąbrowski, Guldan, Balić – Szysz, Tosik, Starzyński (87. min Soszyński), Poręba (78. min Slisz), Suljić (67. min Bohar) – Sirk.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.