Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartej lidze stilonowcy są na trzeciej pozycji, ale za to rywalizację w Pucharze Polski zaczęli fantastycznie, pokonali Olimpię Zambrów 5:1 i w nagrodę w 1/16 zagrają z ekstraklasowym Zagłębiem Lubin.

Niestety tu wszystko, co atrakcyjne, się kończy, choć przecież ekscytacja powinna być wielka, bo ostatni taki mecz oglądaliśmy w Gorzowie dziewięć lat temu, gdy nasza drużyna przegrała z Cracovią 0:1.

Tym razem we wtorek, 29 października, przyjedzie mistrz Polski z 1991 i 2007 r., aktualnie dziesiąty zespół ekstraklasy. Piłkarskiego święta jednak nie będzie, bo do walki w dzień powszedni musimy stanąć już o godz. 13, a więc wtedy, gdy zdecydowana większość kibiców pracuje. – To prawda, że proponowaliśmy nawet, aby to spotkanie przenieść na stadion Zagłębia, do Lubina – przyznał trener Stilonu Kamil Michniewicz. – Tam można było wyznaczyć znacznie późniejszą godzinę, dogodną dla wszystkich fanów. Niestety ten plan nie wypalił.

Rywale z elity stwierdzili, że taka zamiana im się nie opłaca. Nie uwierzyli w sukces frekwencyjny i ten mecz chcą rozegrać w Gorzowie.

Futbolem pasjonuje się cały świat, ale akurat w naszym mieście, po dwóch spadkach, obie liczące się gorzowskie drużyny – Wartę oraz Stilon – znajdujemy dopiero na piątym poziomie rozgrywkowym. Czy to jest jednak wystarczający powód, aby jedyny sensowny stadion piłkarski w Gorzowie wyłącznie niszczał właściwie już od kilkudziesięciu lat? Wstyd tam kogoś wpuścić, nie ma mowy o choćby odrobinie komfortu dla widzów. Jakimś pocieszeniem jest rozwój bazy, bo boisk ostatnio przybyło. Długo było kpiną, że nie mamy całorocznego boiska ze sztuczną nawierzchnią, którego w końcu się doczekaliśmy.

Konkretnie. Dlaczego gramy w dzień powszedni o godz. 13? To proste, na stadionie przy Olimpijskiej nie ma oświetlenia i na późniejszą porę nie było szans.

Początkowo usłyszeliśmy, że jeśli na meczu mają pojawić się kibice Zagłębia Lubin, to spotkanie będzie imprezą niemasową podwyższonego ryzyka, a więc jedynie dla 199 widzów.

– Analizująca całą sprawę policja na stanie stadionu nie pozostawiła suchej nitki – przyznali stilonowcy. – Taka informacja została klubowi przekazana podczas spotkania z komendantami wojewódzkiej i miejskiej policji, służbami wojewody oraz dyrektorem Ośrodka Sportu i Rekreacji, a więc instytucji zarządzającej obiektem. Nie ma oświetlenia, a więc musimy zagrać już o 13. Niestety także bez kibiców gości, abyśmy mogli na ten pojedynek wpuścić 999 osób.

Bilety na pucharowy pojedynek z Zagłębiem kosztują 25 i 15 zł. Uprawniają one również do wejścia na ostatni domowy mecz w rundzie jesiennej w czwartej lidze – 9 listopada stilonowcy podejmą Tęczę Krosno Odrzańskie.

Wcześniej, bo już w najbliższą sobotę, o godz. 14 drużyna Stilonu zagra z Piastem Iłowa. To będzie wyjątkowe wydarzenie, bo mecz nr 2000 w historii klubu. Czy jeszcze kiedyś niebiesko-biali nawiążą do najlepszych lat, w których niestety bezskutecznie pukali do bram ekstraklasy?

10 lat temu, również w 1/16 PP, walczyliśmy u siebie z Legią Warszawa. Ulegliśmy wtedy 0:2 po golach Sebastiana Szałachowskiego i Marcina Mięciela, a mecz oglądało 4,5 tys. kibiców. Dziś nie ma żadnych szans, aby udźwignąć organizacyjnie widowisko piłkarskie z taką publicznością. Strasznie to smutne.

Na pewno nie tylko dla stilonowców, ale również dla Warty Gorzów, która na razie pewnie realizuje plan na szybki powrót do trzeciej ligi, większe zainteresowanie miasta, konkretne decyzje dotyczące szybkiej modernizacji stadionu, byłyby właściwym impulsem. Sygnałem, że piłka nożna na wyższym poziomie jest w Gorzowie mile widziana.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.