Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Porażki wyborcze lubuskich polityków z grubsza można podzielić na nieprzynoszące żadnego wstydu oraz kompromitujące. Na osobną kategorię zasługują porażki kandydatów nieżałujących pieniędzy na tysiące banerów.

Oto nasze typy największych przegranych.

Mejza, Haręźlak, czyli Kubicki nie pomógł

Zielona Góra, 3 września 2019. Kampania wyborcza Łukasza Mejzy (PSL)Zielona Góra, 3 września 2019. Kampania wyborcza Łukasza Mejzy (PSL) Fot. Artur Łukasiewicz/AG

Łukasz Mejza (PSL) – 10 490 głosów. Gigantyczna, kosztowna kampania bez rezultatu. I największy niewypał wyborów. Niewielu kandydatów, jak Mejza, miało fasady kilkupiętrowych kamienic w Zielonej Górze, zasłonięte reklamą z własną podobizną. I to w dodatku z prezydentem Januszem Kubickim ściskającym mu rękę.

– To była medialnie i wizerunkowo najbardziej kuriozalna kampania od '89 w tym mieście – komentował na forum „Wyborczej” internauta Sagittarius. – Kampania prowadzona z gracją Zenona Martyniuka. Ulga, że marketing w mediach społecznościowych na poziomie atrapy luzu rodem z rock'n'rolla i wpisy typu „ogień", „jedziemy", hasztagi z kultem młodości i januszy (nomen omen) lokalnych włodarzy nie omamiły wyborców i nie pogwałciły intelektu większej grupy społecznej.

Wioleta Haręźlak (PSL) – 2 899 głosów. Przewodnicząca sejmiku lubuskiego i wieloletnia wiceprezydent Zielonej Góry też miała plansze giganty z Kubickim. Mimo to odnotowała kiepski wynik. Okazało się, że jest jak na razie politykiem bardzo popularnym jedynie na zielonogórskim Chynowie i jego okolicach.

Niewypały i porażki w PiS

Stanisław Iwan (PiS) – 1 928 głosów. Wynik kompromitujący polityka partii Gowina, a mówimy o dawnym senatorze PO, wojewodzie lubuskim i przez ostatnie cztery lata wiceszefie Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Iwan nie żałował pieniędzy na bannery i reklamy. Prawdopodobnie była to najkosztowniejsza kampania w przeliczeniu na jeden zdobyty głos.

Jacek Kurzępa (PiS) – 8 057 głosów. Poseł PiS nie wszedł ponownie do Sejmu, choć wyniku nie musi się wstydzić. Swój rezultat sprzed czterech lat poprawił o ok. 3 tys. głosów.

Jarosław Porwich (PiS) – 4 280 głosów. Były szef gorzowskiej „S” posłem Kukiz'15 został cztery lata temu. W tym roku, już z listy PiS, zdobył ponad dwa razy mniej głosów.

Pouczający przypadek gorzowski, czyli porażki sześciotysięczników z KO

Jerzy Wierchowicz i Witold PahlJerzy Wierchowicz i Witold Pahl Fot. Dariusz Barański

Tomasz Kucharski (KO) – 6 767 głosów, poseł PO nie wszedł ponownie do Sejmu.

Witold Pahl (KO) – 6 873 głosy. Prawnik z Gorzowa, były poseł PO i wiceprezydent Warszawy, mimo dobrego wyniku, nie wszedł do Sejmu.

Jerzy Wierchowicz (KO) – 6 872 głosy. Znany adwokat, były poseł, wiceprzewodniczący sejmiku lubuskiego. Uważany był za niemal pewniaka do zdobycia mandatu posła.

Marcin Jabłoński (KO) – 6 141 głosów. Polityk zasłynął w kampanii świetnym spotem, w którym gra Johna Travoltę. Reklamówkę pokazano nawet w dzienniku TVN. Mimo to polityk PO, były wojewoda i marszałek lubuski nie wszedł do Sejmu.

Co łatwo zobaczyć, czterech przegranych w tych wyborach polityków łączą dwie rzeczy: wysokie i bardzo zbliżone wyniki oraz miejsce zamieszkania, wszyscy są z regionu gorzowskiego. I to, że kształtując listę wyborczą, nie wzięli sobie do serca mądrego przysłowia o grzybach. Gdy za dużo ich w barszczu, efekt jest nieudany.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.