Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lewica zorganizowała w Zielonej Górze konferencję prasową w zaniedbanym podwórku na tyłach ul. Sikorskiego 23, przy odrapanej miejskiej kamienicy. Obok działaczy leżała sterta desek, które nie zostały sprzątnięte po remoncie, a z okien wyglądali zdziwieni mieszkańcy.

Konferencja prasowa Lewicy w podwórku na tyłach ul. Sikorskiego 23Konferencja prasowa Lewicy w podwórku na tyłach ul. Sikorskiego 23 Fot. Szymon Płóciennik / Agencja Wyborcza.pl

Za szefem Sojuszu Włodzimierzem Czarzastym i lubuskimi liderami listy stali kandydaci do Sejmu i lewicowi działacze. Trzymali kartonowe tablice z hasłami Lewicy, a po wypowiedziach polityków entuzjastycznie reagowali.

Czarzasty zachęcał do głosowania na lubuskich kandydatów Lewicy, wymienił też kilka punktów programu. Skupił się na obronie osób, które zostały objęte ustawą dezubekizacyjną.

„Zbyt często zapominamy...”

– Zawsze będziemy walczyli o prawa tych ludzi. Prawa dane im raz, bez względu na to, czy byli związani ze służbami mundurowymi, czy służbą w wojsku, nigdy nie mogą być zabrane – mówił. Przekonywał, że w PRL-u Polacy wykonali olbrzymią pracę, żeby odbudować kraj po wojnie, i że nie miało znaczenia, jaki panował wtedy ustrój. – Ważne, że to była Polska, że tę Polskę żeśmy odbudowali. Zbyt często zapominamy o tym, co się wydarzyło po 1945 r. Zbyt często nie rozmawiamy o tym z naszymi dziećmi i wnukami. Odbudowa została zrobiona rękoma ludzi, którzy przyjechali na Ziemie Odzyskane i tu mieszkali.

Szef SLD zaprezentował trzech liderów lubuskiej listy, którzy pochodzą z trzech różnych partii: Anitę Kucharską-Dziedzic z Wiosny (Czarzasty powiedział, że jest „mądra i rozsądna”), Bogusława Wontora z SLD (nazwał go swoim wieloletnim przyjacielem) i Adriannę Ruszkowską z Razem.

Konferencja prasowa Lewicy. Na zdjęciu Włodzimierz CzarzastyKonferencja prasowa Lewicy. Na zdjęciu Włodzimierz Czarzasty Fot. Szymon Płóciennik / Agencja Wyborcza.pl

„Przynajmniej dwa mandaty”

W lokalnych mediach jakiś czas temu pojawiały się informacje o spięciach między działaczami poszczególnych partii. Miały dotyczyć m.in. tego, kto ma być jedynką na liście. Być może do nich odniósł się Czarzasty. – Proszę was, nie kłócimy się, walczymy o głosy. Liczymy w tym województwie na przynajmniej dwa mandaty. Wiem, że to zrobicie – mówił szef SLD. – Walczcie, trzymam za was kciuki. Każdy obywatel, każda obywatelka w pewnej chwili wybierze kogoś z was. Ważne, żeby głosować na listę lewicy – powiedział chwilę wcześniej.

Kucharska-Dziedzic, Wontor i Ruszkowska w swoich wystąpieniach skupili się głównie na postulatach Lewicy dotyczących polityki mieszkaniowej. Odnosili się do miejsca, w którym zorganizowali konferencję. Mówili, że w XXI w. niedopuszczalne jest, by ludzie żyli w Polsce z łazienką na korytarzu. Krytykowali też politykę mieszkaniową PiS-u i nieskuteczność programów, które miały zapewnić tanie mieszkania młodym ludziom.

Przekonywali, że jeśli Lewica wygra wybory, w latach 2021-2023 w Polsce powstanie milion mieszkań na terenach należących do skarbu państwa, a koszt najmu i zakupu takich lokali będzie niski. Mówili też, że powinny zostać wygaszone wszystkie roszczenia reprywatyzacyjne, a eksmisja na bruk i do lokali o katastrofalnych warunkach zakazana.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.