W magistracie odbyła się rozprawa administracyjna w sprawie organizacji zgromadzeń publicznych w dniu 24 sierpnia. Stawili się organizatorzy Marszu Równości i zgromadzenia pod hasłem "Informacja o współczesnych zagrożeniach". Wchodzą sobie w drogę w tym samym dniu i o tej samej porze. Porozumieć się nie udało.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przypomnijmy, że po zapowiedzi organizacji Marszu Równości w Gorzowie 24 sierpnia do urzędu miasta wpłynęło 25 zgłoszeń różnych pikiet i manifestacji.

Masowe zgłoszenia zgromadzeń na ten dzień są bez wątpienia zorganizowaną akcją przeciwników marszu. Według naszych informacji są to w większości osoby związane z organizacjami pro-life i ruchami prawicowymi.

Ponieważ czas i miejsca manifestacji się pokrywały, doszło do rozprawy administracyjnej w gorzowskim magistracie. Chodziło o mediację urzędników i rozwiązanie problemu. Stawili się organizatorzy Marszu Równości i zgromadzenia pod hasłem „Informacja o współczesnych zagrożeniach”. Okazało się, że pierwsze zgłoszenie wpłynęło w przewidzianym terminie dokładnie o północy. Organizatorzy Marszu Równości zgłosili swój marsz minutę później. Okazało się więc, że muszą ustąpić pierwszeństwa.

Akcja pod hasłem „Informacja o współczesnych zagrożeniach” została zgłoszona w trybie uproszczonym na dzień 24 sierpnia w godz. 10–20 na trasie między ul. Piłsudskiego i placem Jana Pawła II z postojami na Starym Rynku i placu Grunwaldzkim.

Marsz Równości był zaplanowany od godz. 13 – start spod filharmonii i dalej ul. Warszawską, ul. Jagiełły, ul. Wybickiego, ul. Łokietka, przez Rondo Kosynierów Gdyńskich, ul. Kosynierów Gdyńskich, ul. Roosevelta, ul. Mieszka I z zakończeniem na placu Grunwaldzkim.

Marsz Równości wchodzi więc niejako w drogę imprezie zgłoszonej minutę wcześniej.

Organizatorzy marszu próbowali dowiedzieć się o idee tej akcji, postulaty. – To tajemnica – usłyszeli.

– Nasze hasła to również informacja o zagrożeniach ekologicznych, o zagrożeniu wykluczeniem społecznym różnych osób, nietolerancją, zagrożeniach agresją np. wobec obcokrajowców. Jeśli nasze postulaty są zbieżne, to zachęcam do wspólnego manifestowania – przekonywała Monika Drubkowska, organizatorka Marszu Równości.

Nie, bo nie? Zgadza się

Deklaracje są piękne, hasła piękne, ale wykonanie dokładnie odwrotne. Praktyka innych marszów w Polsce pokazała, że naruszane są prawa osób wierzących, inaczej myślących, stosowana jest agresja – tłumaczył organizator akcji pod hasłem „Informacja o współczesnych zagrożeniach”. Zdumieni organizatorzy marszu chcieli poznać przykłady takiej agresji. – Nie będziemy wchodzić w dyskusję. Ja nie widzę możliwości spotkania na jednej płaszczyźnie – odparł.

Nie zgodził się też, aby oba zgromadzenia mogły się po prostu minąć na trasie i w czasie. Jest to możliwe tym bardziej, że jego akcja rozpoczyna się o godz. 10, a Marsz Równości wychodzi dopiero o godz. 13. Jak tłumaczył sprzeciw?

Akcja „Informacja o współczesnych zagrożeniach” ma polegać na przekazie do jeżdżących ulicami i pieszych w normalnym ruchu ulicznym (wniosek w trybie uproszczonym, bo manifestacja nie powoduje zakłóceń w ruchu). Przejście Marszu Równości, który wymaga zmian w organizacji ruchu, koliduje więc z zamysłem organizatorów, którzy uważają, że ich samochody propagandowe mogą jeździć w kółko po całej zgłoszonej trasie. – Burzycie kompletnie założenia i plany naszej akcji – stwierdził.

– Pan nie chce się dogadać, ale stoi na stanowisku „nie, bo nie” – mówili organizatorzy Marszu Równości. – Zgadza się – odparł organizator drugiej imprezy.

Jak poinformował „Wyborczą”, tego dnia w wyznaczonych miejscach uczestnicy zgromadzą się „pokojowo na modlitwie”.

Marsz Równości się dostosuje

Wobec takiego stanowiska organizatora pierwszego zgromadzenia inicjatorzy Marszu Równości przychylili się do propozycji urzędu miasta, aby zmienić trasę przemarszu. Propozycja taka była związana również z tym, że do codziennych, „remontowych” utrudnień w mieście dochodzą te związane z odbywającym się tego dnia Koniec Lata Party i zamknięciem mostu Staromiejskiego. Prawdopodobnie więc na trasie marszu znajdzie się ulica Chrobrego, która nie jest dostępna dla samochodów. Pozostaje kwestia przemarszu ul. Warszawską i Jagiełły, które są na trasie konkurencyjnej imprezy.

Szczegóły organizatorzy będę natomiast ustalać z policją. Zapewne w poniedziałek prezydent miasta zdecyduje o organizacji tych i pozostałych zgromadzeń. Zgodnie z prawem prezydent przyjmuje jedynie zgłoszenia, nie wydaje decyzji akceptującej, może natomiast odmówić organizacji. Wtedy strony mogą się odwołać do sądu. Jak dotąd sądy przyznają organizatorom prawo manifestowania, które jest konstytucyjnie zagwarantowane.

Zapisz się newsletter LGBT+ i otrzymaj 2 miesiące darmowego dostępu do Wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej