- Możecie mnie zabić na tej barykadzie. Możecie mi strzelić w łeb, ale nie cofnę się, gdyż Polska się stacza. Czemu nie karzecie polityków, którzy zapier... samolotami za moje, kur..., pieniądze? - pytał Jurek Owsiak z głównej sceny Pol'and'Rock. Nie powstrzymał się od przekleństw.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jurek Owsiak przez cały czas trwania festiwalu bardzo się pilnował, by nie powiedzieć publicznie słowa na „k”. A korciło. – Użyję innych słów, bo jeszcze zaraz wyląduję w sądzie – cenzurował się na konferencjach prasowych i w ASP.

Ale na zakończenie imprezy nerwy mu puściły. Ok. godz. 4 nad ranem chwycił za mikrofon i resztką głosu wykrzyczał z głównej sceny: – Wracamy do rzeczywistości, a ona rozszarpuje, nie dba, nie ma śmiałości, jest bolesna. I odpier... się w sądach, bo to jest utwór muzyczny. Żeby nie rządziło kłamstwo, pogarda i szczucie Polaków jednych na drugich, to może, kur... coś zmienimy? Bądźcie moimi obrońcami w sądzie w Słubicach – mówił.

Owsiak odniósł się do obecnych afer politycznych, m.in. z lotami marszałka Kuchcińskiego. – Czemu nie karzecie polityków, którzy zapier... samolotami za moje, kur..., pieniądze? Dlaczego ich nie pociągniecie do odpowiedzialności? Nie ma na to zgody. Bądźcie z nami na finale WOŚP. 176 mln. A wy, kur..., ile wywalacie pieniędzy na loty? Pacjenci onkologiczni nie mają się jak leczyć. To co wy, kur..., do nas macie? – grzmiał ze sceny.

Szef WOŚP prosił woodstockowiczów o aktywność obywatelską. – Niech ta siła nie skończy się w niedzielę czy w poniedziałek. Idźcie na wybory i zmieniajcie tę rzeczywistość. Świat się z nas śmieje, nie ma dla nas szacunku. Szukajmy przyjaciół obok nas, u Rosjan, Czechów, Słowaków, Węgrów, Niemców, a nie za oceanem, który nas nie wyżywi i nam nie pomoże. Sorry, jeśli kogoś uraziłem, ale się, kur..., wylewa z człowieka – mówił. Możecie mnie zabić na tej barykadzie. Możecie mi strzelić w łeb, ale nie cofnę się, gdyż Polska się stacza. Nie możecie uszanować powstańców warszawskich i składacie wieniec pod przypadkową tablicą – dodawał.

750 tysięcy ludzi

W sobotę o godz. 14 Jurek Owsiak mówił, że na Pol’and’Rock bawi się nawet 750 tys. ludzi. Ta liczba znacznie różni się od informacji, jakie podawała policja – według ich danych w Kostrzynie było ok. 200 tys. ludzi. Owsiak już w sobotnie popołudnie zaznaczył, że festiwalowicze jeszcze się zjeżdżają, by dotrzeć na najbardziej oczekiwany moment festiwalu: koncert Kultu.

Kazikowi Staszewskiemu nigdy wcześniej nie udało się dotrzeć na festiwal Owsiaka. Spekulowano o podziałach politycznych między dwoma panami, ale lider Kultu nigdy tego nie potwierdził, wymawiając się wakacjami. Tę wersję podtrzymał również w rozmowie z dziennikarzami w sobotę przed koncertem.

Kiedy Staszewski zaśpiewał „Arahję” ze słynnym wersem „Mój dom murem podzielony”, powiedział do fanów: „Chcą wmówić nam, że jesteśmy podzieleni, ale my wszyscy pójdziemy prosto”. Następną piosenką było „Prosto”. Podczas wykonywania utworu „Po co wolność” na telebimach ustawionych na scenie wyświetlono wizerunki Jacka Kurskiego (prezesa TVP), Danuty Holeckiej i Michała Adamczyka (prezenterów "Wiadomości") w mundurach stanu wojennego. W piosence padają słowa: „Wolność. Po co wam wolność? Macie przecież telewizję".

Jedną z największych niespodzianek był występ Majki Jeżowskiej. Królowa polskiej piosenki dziecięcej zaśpiewała na Pol’and’Rock z okazji 40-lecia kariery. Pod małą scenę przyciągnęła tysiące fanów, na występie bawiło się kilka pokoleń woodstockowiczów. Jeżowska zaśpiewała swoje przeboje w nowych, rockowych aranżacjach, które pomógł jej przygotować Nergal z zespołu Behemoth. Zaskakująco brzmiały zwłaszcza wykonania „Laleczki z saskiej porcelany” i „A ja wolę moją mamę”. Piosenkarka na koncercie pojawiła się w tiulowej spódnicy w kolorach tęczy, mówiła o potrzebie miłości ponad podziałami. Pod sceną były, jak przystało na prawdziwie rockowy festiwal, pogo i ściana śmierci („Nie rozumiem tego słowa, proszę was o ścianę miłości” – mówiła Jeżowska).

Przystanek Równość na Pol’and’Rock

Festiwal był wyjątkowy pod wieloma względami. 25. Pol’and’Rock znów pokazał, że reaguje na bieżące wydarzenia. W Kostrzynie nad Odrą powstał Przystanek Równość. W piątek przez kostrzyńskie pole, między namiotami i tańczącymi ludźmi, przeszedł spontaniczny Marsz Równości. obecność Przystanku Równość i Instytutu Równości. – To wydarzenia z Białegostoku spowodowały, że tu przyjechaliśmy. Jesteśmy, edukujemy, rozmawiamy z ludźmi. Pokazujemy, że nikogo nie prowokujemy, tylko walczymy o swoje prawa i mamy dość, że politycy wyzywają nas od zboczeńców – mówią Kacper Kubiak i Mateusz Krobski z Instytutu Równości, organizatorzy pierwszego marszu w Zielonej Górze.

Na Pol’and’Rock gościło prawie sto organizacji pozarządowych, które zabierają głos w sprawach niewygodnych dla obecnej władzy.

W namiocie Akademii Sztuk Przepięknych przed kilkutysięczną publicznością wystąpili m.in. o. Ludwik Wiśniewski, sędzia Igor Tuleya i reporterka Justyna Kopińska.

Kilkaset tysięcy ludzi wydostaje się teraz z Kostrzyna nad Odrą i rozjeżdża w swoje strony. Szturmują dworzec kolejowy. Na  drodze krajowej 22 i wojewódzkiej 132 należy spodziewać się korków.

Do 3 sierpnia do godz. 5 policja zanotowała 83 przestępstwa. Dla dwóch festiwalowiczów impreza zakończyła się tragicznie. Podczas Pol’and’Rock zmarli 54-latek i 35-latek, zostali znalezieni na polu namiotowym.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej