Wiele osób, które chciałoby się zaangażować w życie publiczne, z powodu hejtu tego nie robi. Nie chce mieć do czynienia z tym światem, z tym brudem, nie chce tarzać się w błocie. Hejt zabija nasze zaangażowanie społeczne - mówił Adam Bodnar. O hejcie wspólnie z Jurkiem Owsiakiem rzecznik praw obywatelskich debatował na festiwalu Pol'and'Rock.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Hejt mi nie gra” to hasło, które przyświeca tegorocznej, jubileuszowej edycji festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. To odpowiedź na brutalne morderstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza czy ostatni atak na uczestników Marszu Równości w Białymstoku. A w szerszym kontekście także sprzeciw wobec spirali nienawiści, którą pod adresem kolejnych grup społecznych, a także samej Fundacji WOŚP, nakręcają publiczne i prorządowe media.

W czwartek, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem Pol’and’Rock, na temat hejtu w namiocie ASP dyskutowali organizator festiwalu Jerzy Owsiak i rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, czyli „dwaj najbardziej hejtowani faceci w Polsce”.

– Dajcie nam pomysły, jak zachowywać się w tych sprawach. Co zrobić, żeby codzienność nas tym hejtem nie zabiła – mówił do zgromadzonej publiczności szef WOŚP. – Wojna polsko-polska jest obok nas. Widzę ją zawsze, gdy zaglądam do internetu. To jakiś inny świat, bo później jesteśmy tutaj w Kostrzynie, przyjeżdżacie z różnych stron Polski i okazuje się, że możemy żyć obok siebie i to w fantastyczny sposób – tłumaczył.


Owsiak przyznał jednak, że hejtu pokonać się nie da. Ale można zwalczać, ograniczać. – To jak z napisami na fajkach. Pokazują skutki, są bolesne dla wyobraźni, ale ludzie dalej palą. To jest ich wybór. Chciałbym, żeby z hejtem nie było wyboru. Że nie wolno tego robić i tyle. Hejt boli, jest nieetyczny i nieuczciwy. Trzeba o tym mówić i uczyć ludzi, że sami doszli do wniosku, że hejtować nie warto – przekonywał.

– Najbardziej narażone są osoby publiczne, artyści – tłumaczył szef WOŚP. – Ja hejtu nie rozumiem kompletnie. Występuje z zazdrości? Nie wiem. Najgorszy jest hejt polityczny, który rodzi kryminogenne wpisy i zachowania. Niestety, hejt jak powietrze. Jest wszędzie. Od nas zależy, czy wchodzimy w to, czy odpuszczamy i szukamy czegoś, co jest pozytywne – tłumaczył.

Z hejtem nie wygrasz, ale walczyć trzeba

Adam Bodnar: – To naiwne myślenie, że całkowicie wyeliminuje się hejt. To działanie powinno polegać na gonieniu króliczka. Poprzez promowanie pewnych postaw, przeprowadzanie akcji społecznych, uświadamianie ludzi i usprawnianie mechanizmów prawnych musimy dążyć do tego, by hejt ograniczać (...). Chodzi o to, żebyśmy nauczyli się myśleć o drugiej stronie. Czy kogoś nie ranimy, nie robimy mu krzywdy. Ponosimy nie tylko odpowiedzialność prawną za słowo, ale też etyczną i moralną. Jeśli nie będziemy walczyć z hejtem i dzieleniem ludzi w przestrzeni publicznej, to będziemy niszczyć wspólnotę – mówił rzecznik praw obywatelskich.

Jak sobie radzą z językiem nienawiści?


– Zdarzają się kryzysy. Budzisz się i zastanawiasz, dlaczego pod twoim adresem jest tyle nieprzyjemnych komentarzy. Pomaga mi żona, która, niestety, czasem jest moim piorunochronem – przyznał Bodnar. – Ale wiem, że spełniam określoną funkcję publiczną i muszę mieć grubą skórę. Może przez lata nauczyłem się z tym żyć. Problem polega na tym, że wiele osób, które chciałoby się zaangażować w życie publiczne, z powodu hejtu tego nie robi. Nie chce mieć do czynienia z tym światem, z tym brudem, nie chce tarzać się w błocie. Hejt zabija nasze zaangażowanie społeczne – wyjaśniał rzecznik praw obywatelskich.

Owsiak przekonywał, że najlepszym sposobem na walkę z hejtem jest budowanie pozytywnych postaw w swoich małych wspólnotach. – Ten festiwal to nadzieja dla mnie. Jesteście inni, ale potraficie być dla siebie życzliwi i przyjaźni. Sami to wszystko stworzyliście – opowiadał. – Uważam, że najpiękniejszym wierszem jest „Paweł i Gaweł w jednym stali domu” Aleksandra Fredry. Powinien wrócić do szkół. Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Miej świadomość, że ktoś obok ciebie może mieć kompletnie inny rytm życia – mówił Owsiak.

Czy bawić się w policję?

Bodnar wskazywał, że w Polsce zawodzą organy ścigania. Uczulał jednak, że samodzielne rozprawianie się z hejterami, publikowanie ich wizerunków, nie jest najlepszym pomysłem. Można się pomylić lub narazić na konsekwencje prawne.

– To tylko próba ratowania sytuacji, kiedy mamy niesprawnie działające państwo. Powinno być tak, że zgłaszamy przemoc słowną i sprawą zajmuje się prokuratura. Owszem, procedury gdzieniegdzie działają, ostatnio został skazany hejter we Wrocławiu, ale zazwyczaj to jest droga przez mękę. Wymaga determinacji, znajomości prawa i zaangażowania prawników. Policji nie zawsze chce się tymi tematami zająć, podobnie jest z prokuratorami. Co gorsza, nakłada się na to kontekst polityczny, a więc w stosunku do niektórych osób i organizacji prokuratura działa jakby wolniej, przedłuża lub umarza. To powoduje, że nie wierzymy we własne państwo – wykładał rzecznik praw obywatelskich.

Owsiak: – Nie wierzę w prokuraturę. Zgłaszaliśmy mowę nienawiści wielokrotnie, ale jest to umarzane. My mamy kancelarię i prawników, ale dla jednej osoby to jest upiorne. Często artyści mi opowiadają, że nawet nie chcą wchodzić w to bagno – opowiadał.

Przyznał, że zdarzyło mu się namierzyć osoby, które pisały pod jego adresem nienawistne komentarze. – Hejterzy to nie są cyborgi, których należy się bać. Często się okazuje, że to dzieciaki albo ktoś coś napisał po pijaku, po czym przeprosi i usunie tekst. Gorszy jest hejt zorganizowany i wynajęty. To jest obrzydliwe. Zgłaszają się ludzie, którzy za pieniądze zrobią wszystko – wskazywał.

Telewizja jednej władzy

W tym miejscu pojawił się wątek mediów publicznych. Bodnar zauważał, że w ostatnich latach przedmiotem hejtu stają się konkretne grupy i osoby, co podyktowane jest zapotrzebowaniem politycznym danej chwili. Hejt, jak nigdy dotychczas, organizuje władza. – Mieliśmy już uchodźców i imigrantów, homo- i transseksualistów, lekarzy rezydentów, prokuratorów i sędziów. Mieliśmy też kampanię Fundacji Narodowej, którą sfinansowało państwo, by podważyć wiarygodność władzy sądowniczej. To już stały element sprawowania władzy, na zasadzie „dziel i rządź” – mówił rzecznik praw obywatelskich.

– Od trzech lat mamy telewizję jednej władzy. To nie jest telewizja publiczna. Złapałem ją wiele razy na oszustwie i manipulacji. Ubolewam tylko nad tym, że Polacy jakby się z tym pogodzili, nie protestują. Stracili samokontrolę. W PRL trąbiono o sukcesie i wszyscy przymykali oko. A dziś też mówią językiem propagandy. Trzeba to pogonić – przekonywał Owsiak.

– Zmieniajmy świat wokół siebie. Jeśli państwo nie chce działać, to działajmy my i bądźmy lepsi – dodawał.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem