Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ogromnych zawirowań organizacyjnych, gdzie stilonowski byt w ogóle wisiał na włosku, na poziomie trzeciej ligi, rozgrywek naprawdę już nieprzypadkowych, ukryć się nie dało. Po fatalnej poprzedniej jesieni coś próbowaliśmy odrobić zimą, ale i wiosna nie była zbyt udana i w końcu w klubie musieli pogodzić się ze spadkiem.

Niebiesko-biali nieudany sezon nieco osłodzili sobie w finale lubuskiego Pucharu Polski, gdzie po dogrywce ograli 2:1 wyżej notowaną Wartę Gorzów. Już tam widzieliśmy, że w Stilonie chcą mocniej postawić na swoich.

– Chcemy pokazać, że idzie nowe, młode, bo niektórym chłopakom naprawdę warto dać szansę – mówił trener Kamil Michniewicz, a po dzisiejszym, naprawdę udanym sparingu z Falubazem mógł dodać, że... – Jestem zbudowanym tym, co zobaczyłem. Przytrafiły się błędy, ale generalnie nasza organizacja gry była na wysokim poziomie. Przecież ciężko trenujemy, a wytrzymaliśmy to spotkanie, stworzyliśmy sobie bardzo dużo okazji.

Od tytułu tego tekstu od razu robi się słodko, ale tak to długimi fragmentami wyglądało dziś na boisku. Stilon zachował w składzie dużo istotnych ogniw nawet na czwartą ligę, a wrócili starzy znajomi.

– Filip Wiśniewski to nasz generał – mówił o pomocniku były trener Warty Mateusz Konefał. „Wiśnia” zdecydował się wrócić na Olimpijską, tak samo jak obrońca Mateusz Ogrodowski. Byle zdrowie dopisywało, a to będą kluczowe ogniwa w ekipie Michniewicza.

W bramce udało się zatrzymać Gabriela Łodeja, choć w swoim składzie widział go już Falubaz, rozmawiali też warciarze. Są Łukasz Maliszewski, Filip Łaźniowski, Alan Błajewski, Adrian Nowak, Łukasz Zakrzewski i także ci, którzy dziś nie zagrali – Krzysztof Kaczmarczyk, Mirosław Taranenko, Rafał Świtaj...

A do tego cała grupa młodzieży. Nastolatkom Gracjanowi Kunowskiemu i Kamilowi Ograbkowi nie pętało nóg, że po drugiej stronie mieli za rywala 16-krotnego reprezentanta Polski Łukasza Gargułę. Młodzi byli jednymi z najlepszych na boisku i trzeba jeszcze raz podkreślić, że gra całego gorzowskiego zespołu wyglądała więcej niż przyzwoicie. Falubaz poczuł dziś na własnej skórze, że za tydzień rusza po bardzo trudne wyzwanie. Nasi? Tu było więcej jakości niż parę tygodni temu w trzeciej lidze. Tak to jest jak się doda do „Maliny” Maliszewskiego „Wiśnię” Wiśniewskiego...

Ograbek strzelił jednego z trzech goli dla Stilonu, pozostałe zdobyli dla gospodarzy Zakrzewski i Błajewski. Ostateczny wynik spotkania to 3:3. Dla Falubazu bramki strzelali Łukasz Garguła, Wojciech Okińczyc i Daniel Tomaszewski.

Czwarta liga ruszy 10 sierpnia, ale cały czas słychać, że jej skład może się zmienić. Wszystko przez zawirowania w trzeciej lidze, którą za chwilę może opuścić Ruch Chorzów i w ten sposób zwolnić miejsce dla również uzbrojonej po zęby Warty Gorzów, która czeka w kolejce.

Oglądając dziś dobrą grę stilonowców zastanawialiśmy się, czy to nie byłaby dobra wiadomość dla niebiesko-białych. Zamiast sezonu z nerwami, bo przecież w czwartoligowych rozgrywkach może wygrać tylko jeden, Warta niech już teraz bije się wyżej, a Stilon spokojnie dalej porządkuje sprawy organizacyjne i tydzień po tygodniu ucieka rywalom, aby też wrócić tam, skąd chwilę temu z hukiem spadliśmy. Zapracować w ten sposób na miano trzecioligowca z innym, znacznie groźniejszym obliczem i całą rzeszą własnych chłopaków w składzie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.