Polacy chcą reprezentacji lewicy w polskim parlamencie. Spełniamy ich życzenie - mówią jednym głosem Anita Kucharska-Dziedzic, Bogusław Wontor i Adrianna Ruszkowska, lubuscy liderzy Wiosny, SLD i partii Razem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lokalni liderzy lewicowych partii wystąpili w poniedziałek na wspólnej konferencji prasowej. Nie wiedzą jeszcze, pod jaką nazwą zjednoczona lewica pójdzie do wyborów ani jak podzielą się miejscami na listach. Są za to przekonani o jednym: że Polska potrzebuje w Sejmie lewicowej reprezentacji.

– Idąc wspólnie do wyborów, spełniamy życzenie obywateli. Efekty braku lewicy w parlamencie widać wyraźnie: mamy do czynienia z upadkiem praworządności, z brakiem troski o równość wobec prawa. W społeczeństwie narasta agresja – mówiła Anita Kucharska-Dziedzic, liderka Wiosny w regionie, wyraźnie nawiązując do sobotnich wydarzeń w Białymstoku. Podkreślała przy tym, że dziś ważne dla lewicy tematy – związane choćby z klimatem czy tolerancją – są spychane na margines.

Wspólna konferencja prasowa lubuskich struktur SLD, Wiosny i partii Razem. Na czele liderzy - Adrianna Ruszkowska (Razem), Anita Kucharska-Dziedzic (Wiosna) i Bogusław Wontor (SLD)
Wspólna konferencja prasowa lubuskich struktur SLD, Wiosny i partii Razem. Na czele liderzy - Adrianna Ruszkowska (Razem), Anita Kucharska-Dziedzic (Wiosna) i Bogusław Wontor (SLD)  fot. Piotr Bakselerowicz

– To konieczność dziejowa, żeby lewica w końcu się dogadała – przekonuje Adrianna Ruszkowska z partii Razem. – Politycy muszą zająć się obywatelami, a nie sami sobą. Zamiast wytykać niuanse i szczegóły, lepiej współpracować. Widzieliśmy, co działo się w Białymstoku, jakie problemy mają uczniowie, pracownicy oświaty i budżetówki. Widzimy, jakie kolejki są w izbach przyjęć i w gabinetach lekarskich. Pora, by Polska stała się krajem europejskim nie tylko z nazwy – tłumaczy.

Bogusław Wontor: – Mam nadzieję, że doprowadzimy nasz projekt do finiszu. Nasi wyborcy twierdzą, że musimy startować razem. Zaczęło się od SLD, Wiosny i Razem, ale już wiemy, że ugrupowań w koalicji będzie więcej – zaznaczył szef Sojuszu.

– Otwieramy się na środowiska kobiece i aktywistów miejskich. Chcemy współpracować ze wszystkimi, dla których ważne są głębokie wartości lewicowe – dodała Kucharska-Dziedzic.

Nie jest jeszcze pewne, czy zjednoczona lewica do wyborów pójdzie jako koalicja partii czy jako osobny twór. W tym pierwszym przypadku próg wyborczy wyniesie dla niej 8 proc.

– Trwają rozmowy na ten temat. Na pewno jednak celujemy w więcej niż 8 proc. – twierdzi Wontor.

W Wiośnie nie ma żalu do Roberta Biedronia, który miał zrzec się mandatu europosła, a jednak go przyjął.

– Rzeczywiście, część zwolenników twierdzi, że Robert nadszarpnął ich zaufanie. To była jego decyzja. Być może przedwcześnie i zbyt pochopnie rzucił obietnicę, ale też nie podawał, kiedy zrzeknie się mandatu. Jeśli jesienią dostanie się do Sejmu, to jego mandat europosła automatycznie wygaśnie, bo takie są teraz przepisy – tłumaczy Kucharska-Dziedzic.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej