W aptekach brakuje leków na cukrzycę, nadciśnienie i choroby tarczycy. Wygląda na to, że minister zdrowia nie dostrzega skali problemu - mówią Katarzyna Osos i Marcin Pabierowski z Platformy Obywatelskiej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kryzys lekowy trwa już od kilku tygodni. Sytuacja dotyczy wielu z nas, bo albo sami potrzebujemy leków, albo potrzebują ich nasi najbliżsi. Okazuje się, że dziś zakup danego leku może być wielkim wyzwaniem – tłumaczy Katarzyna Osos, lubuska posłanka.

Razem z Marcinem Pabierowskim, miejskim radnym PO, apelują do Łukasza Szumowskiego, ministra zdrowia, by przyznał otwarcie, że Polska ma poważny problem. I żeby coś z tym zrobił. – Mieszkańcy proszą nas o interwencję. Leków brakuje wszędzie, także w Zielonej Górze – podkreśla Pabierowski.

– Alarmują farmaceuci, lekarze i pacjenci, którzy bardzo często od okienka w aptece odchodzą z kwitkiem. Odnosimy wrażenie, że tylko minister nie widzi skali problemu. Uspokaja, pomimo tego że o braku leków informuje Naczelna Izba Aptekarska. Zdarza się, że danego leku nie ma aż w jednej trzeciej polskich aptek – mówi Osos.

Politycy PO twierdzą, że problem dotyczy zwłaszcza mieszkańców małych miasteczek, gdzie często działa jedna apteka, a także osób starszych, które muszą prosić o pomoc bliskich, by spróbować kupić lek w aptece oddalonej o kilka czy kilkanaście kilometrów od miejsca zamieszkania.

– Wcześniej trzeba jeszcze dowiedzieć się, gdzie dany lek jest dostępny. A jak słyszymy od ludzi, dodzwonienie się na uruchomioną przez ministra infolinię graniczy z cudem – zaznacza Osos.

Pabierowski wytyka rządowi, że ma pieniądze na bezsensowne modernizowanie starych przedwojennych czołgów T-72, a brakuje mu ich na zapewnienie podstawowych potrzeb zdrowotnych.

– Podobnie są pieniądze na samochody, wyjazdy, zabawy i festyny PiS. Tymczasem w aptekach brakuje leków na cukrzycę, nadciśnienie i choroby tarczycy. Powstają jakieś mapy poszukiwań leków. Seniorzy mają biegać od apteki do apteki i ich sobie szukać – skarży się Pabierowski.

Platforma oczekuje naprawy sytuacji przez ministra zdrowia, a także wyjaśnienia, dlaczego do takiej sytuacji dopuścił.

– Podobna sytuacja jest w całej Europie, a jednak tam potrafili się zabezpieczyć i zrobić zapasy. Takich działań oczekujemy od państwa. Być może trzeba było przeprowadzić skup interwencyjny albo wcześniej wesprzeć rodzimych producentów leków. Ale skoro mleko już się rozlało, to dziś przeznaczmy wszystkie środki i siły na rozwiązanie tego problemu. Bezpieczeństwo zdrowotne powinno być priorytetem dla każdej władzy – przekonuje Osos.

– Sytuacja kryzysowa to ten moment, kiedy najlepiej ocenia się zdolność ludzi do zarządzania. Nie możemy przerzucać sytuacji kryzysowej, odpowiedzialności na innych. Trzeba rozwiązać dany problem i tego oczekujemy od rządu – dodaje posłanka PO.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej