Kolejny dar Towarzystwa Miłośników Gorzowa dla Biblioteki Herberta: fotografia Wilhelma Herrmanna z powodzi wielkanocnej 1888 roku. Unikalna fotografia wzbogaciła zbiory specjalne książnicy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dnia 3 kwietnia 1888 r. pan Wilhelm Herrmann, uznany fotograf z Paradeplatz, ustawił kamerę gdzieś w okolicy willi Herzoga i zrobił zdjęcie, które uwieczniło wielką powódź wielkanocną w Landsbergu. Odbitek nie mogło być wiele, bo taki format był dość wówczas jeszcze kosztowny. Jedna z nich, cudem odnaleziona dzięki staraniom Roberta Piotrowskiego i kupiona przez darczyńców, wzbogaciła zbiory Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorzowie.

To kolejny dar Towarzystwa Miłośników Gorzowa dla gorzowskiej książnicy.

– Od pewnego czasu przekazujemy bibliotece różne gorzowskie pamiątki. To zdjęcie to ciekawostka pokazująca miasto w czasie jednej z największych powodzi w XIX w. W bibliotece będzie bardziej przydatne niż ukryte gdzieś w prywatnej kolekcji. To kolejny dar, ale nie ostatni. Będą kolejne – zapowiada mec. Jerzy Synowiec, prezes TMG.

Sławomir Szenwald, dyrektor WiMBP, podkreśla, że tego rodzaju przedmioty dotyczące historii miasta wzbogacają zbiory. – Pan mecenas mówi, że to ciekawostka, ale dla biblioteki, dla regionalistów, miłośników historii miasta to rzecz bezcenna. Nie moglibyśmy takich przedmiotów kupić ani nawet wyszukać w ramach naszej codziennej pracy. A przypomnę, że TMG przekazało wcześniej np. kolekcję książek kucharskich z dawnego Landsberga, z których część przepisów już przetłumaczyliśmy – mówi.

Towarzystwo Miłośników Gorzowa firmuje ten dar, ale tak naprawdę zakup tego rodzaju pamiątek jest możliwy dzięki finansowemu wsparciu gorzowian. – Jak trafia się okazja, to trzeba działać szybko. I wypróbowane grono osób szybko reaguje – mówi Robert Piotrowski, historyk z TMG.

Ci darczyńcy są wymienieni na dokumencie przekazania fotografii bibliotece, który został podpisany w przeddzień 762. urodzin miasta. Przy okazji Robert Piotrowski opowiedział o zdjęciu, tym, co przedstawia i jego autorze.

– Odbitka ma format zbliżony do A4, co na owe czasy było technologicznym i finansowym wyzwaniem, choć były też miniaturki z tym samym motywem. W Landsbergu wiedziano, że nadchodzi fala powodziowa, która dotarła już do zaboru pruskiego, do Wielkopolski i czyniła spore spustoszenia. Wilhelm Herrmann mógł się więc przygotować. Podejrzewam, że ściągnął nawet lepszy aparat. Negatyw, płytka szklana musiała być zbliżonych rozmiarów do formatu odbitki, taka była wówczas technologia. Prawdopodobnie musiał umieścić ten ciężki aparat na jakimś podeście. To była z jego strony cała operacja – opowiada Robert Piotrowski.

Nie miał daleko ze swojej pracowni. Ujęcie zostało zrobione z okolic willi Herzoga na dzisiejszym wschodnim bulwarze. Natomiast Wilhelm Herrmann w latach 80. XIX w. miał swoją pracownię przy Paradeplatz, czyli u zbiegu dzisiejszych ulic Warszawskiej, Sikorskiego, Dzieci Wrzesińskich, Herberta, Teatralnej, a także Walczaka, która wówczas dochodziła do placu. – To była kamienica z charakterystycznym zwieńczeniem elewacji, przeszklonym atelier, aby fotograf mógł korzystać z naturalnego światła przy swojej codziennej pracy, czyli fotografowaniu obywateli miasta i okolic. A że Landsberg był miastem garnizonowym, coraz bardziej też przemysłowym, to elita mieszczańska była na tyle zasobna, że mogła stanowić klientelę zakładu – mówi historyk.

DARIUSZ BARANSKI

W obiegu oprócz dużego formatu były także pomniejszone odbitki na kartonikach. Miniaturek było prawdopodobnie więcej, natomiast tych większych zbyt wiele prawdopodobnie nie wykonał ze względu na spory koszt. Do tego Herrmann zlecił również wydrukowanie passe-partout z opisem, datą i podpisem. Potem pojawiły się również pocztówki z tym samym zdjęciem, ale już bez podpisu. To może wskazywać, że w czasach sprzed ochrony praw autorskich, ktoś wykorzystał to zdjęcie.

– Na fotografii widzimy, do jakiego poziomu już doszła woda. Zalała już nabrzeże portowe, po prawej stronie doszła do podnóża kamienic, które stały na miejscu dzisiejszej estakady kolejowej. Widzimy most drewniany z częścią zwodzoną. A na lewym brzegu stojący do dziś spichlerz. Widać też wyburzony całkiem niedawno budynek, w którym mieściła się Ars Christiana czy parafia polsko-katolicka – wylicza Robert Piotrowski. Zwraca uwagę też na postaci, które uwiecznił landsberski fotograf. Długi czas naświetlania powodował, że niektóre poruszające się postaci tworzę na zdjęciu cienie. Ale oprócz tych „duchów” widać też grupę ludzi u wylotu mostu. – Wyglądają bardzo poważnie, może jest wśród nich burmistrz? Jakaś oficjalna delegacja sprawdzająca sytuację na rzece? – zastanawia się historyk. Zaprezentował również inną fotografię z tej samej powodzi, ale wykonaną dzień wcześniej. Ta fotografia jest w posiadaniu gorzowianina, który obecnie mieszka we Wrocławiu. Na niej widać z kolei z bliska most i płynącą tuż pod nim wodę. Natomiast po moście, jak gdyby nigdy nic przechodzą ludzie.

– Jak tamten wskazany na zdjęciu stan wody ma się do dzisiejszego poziomu Warty? O to trzeba zapytać fachowców. Sam próbowałem jakoś to odnieść do dzisiejszych wodowskazów, ale wtedy poziom rzeki mierzono zupełnie inaczej. Być może każda rzeka miała jakiś swój punkt zero? Na pewno nie ma to nic wspólnego z dzisiejszym systemem mierzenia do poziomu morza. Zostawiam tę hydrologiczną czy geodezyjną zagadkę innym badaczom – mówi Piotrowski.

Ciekawostką, którą warto przypomnieć jest, że w 2007 r. z tego samego miejsca, czyli z willi Herzoga mieszkańcy stanęli do wspólnej fotografii „wszystkich gorzowian”. To samo miasto, ta sama rzeka, to samo miejsce, ale nieco inne otoczenie, już z estakadą. A zamiast powodzi... nabrzeże zalał tłum ludzi świętujących 750-lecie miasta.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem