Pochodzący z Gorzowa kapitan polskiej reprezentacji U21 był zamieszany w jedynego gola, który padł w meczu z Włochami. Zwycięskiego gola dla biało-czerwonych. Po dwóch spotkaniach nasi mają w "grupie śmierci" komplet punktów! Kto się tego spodziewał.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polscy piłkarze świetnie otworzyli finały mistrzostw Europy U21, które odbywają się we Włoszech i San Marino. Pokonali wyżej notowanych Belgów 3:2. Dalej jednak miało być tylko trudniej, bo czekali na nich utytułowani Włosi oraz Hiszpanie.

To była 40. minuta. Kapitan zespołu, pochodzący z Gorzowa Dawid Kownacki, podszedł do piłki, przemierzając się do wykonania rzutu wolnego. Trudno jego zagranie uznać za asystę, bo ostatecznie uderzył w mur, ale futbolówka tak się odbiła, że poleciała wzdłuż linii pola karnego i trafiła do Krystiana Bielika. Ten, nie namyślając się, od razu strzelił i trafił do siatki! Gol! Jak się okazało, zwycięski dla Biało-Czerwonych.

Kownacki napracował się w tym spotkaniu jak wszyscy, ale było warto. Na kwadrans przed końcem, bardzo zmęczony, opuścił boisko. W ostatnich tygodniach leczył kontuzję i ta przerwa musiała się odbić na jego kondycji. Obiecał jednak przed kamerami telewizyjnymi, że na ostatnie starcie w grupie będzie gotowy.

– W szatni było naprawdę głośno, ale to chyba nikogo nie dziwi, bo mamy się z czego cieszyć – opowiadał Kownacki. – Nasz zespół ma plan, trener Czesław Michniewicz ze swoim sztabem tak to poukładał, że jesteśmy monolitem. Włosi atakowali, ale tak naprawdę bili głową w mur. To fakt, strzelali więcej razy od nas, ale to nie były uderzenia w światło bramki. My mieliśmy pół sytuacji? Najważniejsze, aby w piłce taką okazję wykorzystać. Wiedzieliśmy, że ten mecz tak właśnie będzie wyglądał. Ogromna praca wykonana w defensywie w pełni się opłaciła, a przecież nie graliśmy z byle kim. Najpierw 3:2 z Belgią, teraz 1:0 z Włochami. Coś wspaniałego. Mamy komplet punktów. Nikt o takim scenariuszu głośno nie mówi, skłamałbym jednak twierdząc, że nie marzyliśmy o dobrych wynikach, wygrywaniu. Wierzyliśmy w siebie, w ten zespół, przyjechaliśmy na turniej mistrzostw Europy spełniać marzenia i świetnie, że to nam się udaje. To jest szalone, ale wiara naprawdę była, bo sami wiemy, ile nasza grupa potrafi, tu jeden za drugim wskoczyłby w ogień.

W sobotę 22 czerwca o godz. 21 ostatni mecz Polaków w eliminacjach z Hiszpanią. Potrzebujemy remisu, aby znaleźć się w półfinałach i pierwszy raz od 1992 r. wywalczyć awans na piłkarski turniej igrzysk olimpijskich. O tej samej porze Włosi zagrają z Belgią.

  • 1. POLSKA 2 6 4:2
  • 2. Włochy 2 3 3:2
  • 3. Hiszpania 2 3 3:4
  • 4. Belgia 2 0 3:5
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej