Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Inicjatywa mieszkańców Gorzów To My zaczęła się od pomysłu sprzątania miasta. Kilkakrotnie mieszkańcy zwoływali się z powodzeniem na akcję porządkowania szczególnie zaniedbanych miejsc w Gorzowie. – Zebrała się grupa zmotywowanych i chętnych do działania lokalnie osób. I mamy wiele nowych pomysłów – mówi Rybka. Jednym z nich jest akcja #NakreconyGorzow. – Chodzi o rowery. Ten temat by nie zaistniał, gdyby nie powstawały w mieście ścieżki rowerowe. Buduje się, niektóre są nawet asfaltowe i świetnie. To motywacja do zmiany przyzwyczajeń mieszkańców i przesiadki z samochodu na rower. A idea jest prosta: zbieramy stare rowery. Mamy już 50 sztuk, oczywiście są w różnym stanie. Zakład Karny zadeklarował się z pomocą, osadzeni będą te rowery naprawiać. Firma Eneris użyczy halę na warsztat. Wiem, że biznes jest zainteresowany sponsorowaniem i reklamą na tych rowerach – mówi Rybka.
O jakie rowery chodzi? Takie, które są już nam niepotrzebne, nie używamy ich, a tylko zalegają w piwnicach czy garażach, bo żal wyrzucić.

Zebrane stare rowery naprawią więźniowie z Zakładu Karnego w Gorzowie w ramach socjalizacji i przyuczenia do nowego zawodu. W pierwszej kolejności trafią do potrzebujących: rodzin wielodzietnych lub ośrodków wychowawczych dla dzieci. Część jednak – duże rowery z „nadwyżki” – będą wykorzystane do akcji „darmowych rowerów miejskich”. – Pomalujemy je na jednolity, rozpoznawalny zielony. Chcemy stworzyć kilka baz, w których będzie można taki rower bezpłatnie pożyczyć i z niego korzystać. Prywatne firmy już wyraziły zainteresowanie utworzeniem stacji rowerowych na swoich terenach – tłumaczą organizatorzy akcji. Jak sami mówią, chcą działać na rzecz „fajności miasta”. A akcja ma sens społeczny, edukacyjny, ekologiczny i zdrowotny.
Być może rowery będą przypinane na rowerowych parkingach tak samo jak wózki w marketach „na monetę”. Mają też być wyposażone w mapki z zaznaczonymi stacjami parkowania i ciekawymi trasami.
Co w przypadku awarii? Wtedy wystarczyłby zrobić zdjęcie z numerem roweru, zaznaczyć miejsce, gdzie się znajduje, i wysłać pod numer podany na kierownicy, a ktoś już się nim zajmie. – Te rowery mają być wspólne, przetrwają wyłącznie wtedy, kiedy wspólnie o to zadbamy. W miarę możliwości odbierzemy rower i naprawimy go, ponownie przywracając go do życia – wyjaśniają organizatorzy.
Tak więc zajrzyjmy do naszych piwnic, garaży i na strych, czy czasem nie ma tam zapomnianych dwóch kółek. Taki rower miejski może, a nawet powinien być jak najprostszy. Nie musi mieć nawet przerzutek
– Podczas tegorocznych Dni Gorzowa [14-16 czerwca – red.] będziemy mieli swoje stoisko. Będzie można przyjść, porozmawiać o akcji. Może uda się zademonstrować nasz pierwszy, pomalowany na zielono rower miejski – zaprasza Rybka.
Zainteresowani przekazaniem roweru lub włączeniem się do akcji mogą kontaktować się m.in. przez stronę na Facebooku:

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.