Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Strajk nauczycieli i pracowników oświaty rozpoczął się 8 kwietnia i trwał 19 dni. W zeszłym tygodniu władze ZNP postanowiły go zawiesić. Za nimi poszły też mniejsze związki zawodowe jak choćby FZZ.

Decyzję o zawieszeniu strajku podjęło prezydium ZNP. Obrady trwały kilka dni. – Od poniedziałku byłam w Warszawie. Wcześniej jeździłam po szkołach i oddziałach, rozmawiałam z komitetami strajkowymi i wyrobiłam sobie obraz tego, jak długo możemy pociągnąć. Musieliśmy podjąć tę decyzję i uważam, że było to optymalne rozwiązanie. Były łzy, ale o zawieszeniu strajku zdecydowaliśmy jednomyślnie – mówi Bożena Mania, prezeska ZNP w woj. lubuskim.

Bożena ManiaBożena Mania Fot. Anna Krasko / Agencja Gazeta

Mania podkreśla, że prezydium decyzję podjęło w imieniu setek tysięcy nauczycieli.

– Strajk zaczyna się łatwo, ale wiedzieliśmy, że kiedyś trzeba będzie go zakończyć. Na zawieszenie go w tym momencie złożyło się kilkanaście elementów. Na pewno ważny był aspekt finansowy. Środowisko oświatowe to nie krezusi – ludzie martwili się, że nie będą mieli za co żyć. Do tego doszły emocje, stres, poczucie odpowiedzialności za dzieci i młodzież. Inna rzecz, że widzieliśmy już wcześniej, jak rząd obszedł się z protestującymi lekarzami rezydentami, rodziców niepełnosprawnych dzieci, których trzymano na podłodze w Sejmie. Doszliśmy do wniosku, że nie jesteśmy w stanie tej ściany przebić, przedłużanie strajku nie da niczego i nie ma sensu narażać ludzi – tłumaczy Mania.

W woj. lubuskim strajkowało blisko 76 proc. szkół i placówek oświatowych. Na ogólną liczbę 882 placówek w proteście udział wzięło aż 669 z nich.

Zaznacza, że każdego dnia ze strajku wycofywały się kolejne placówki. – Przede wszystkim przedszkola i szkoły w mniejszych miejscowościach, gdzie nauczyciele czuli na sobie największy ciężar i presję społeczną – mówi prezeska ZNP.

Co dalej? Strajk będzie kontynuowany we wrześniu?

– Jestem człowiekiem głębokiej wiary – mówi Mania. – Wierzę, że kiedy już miną emocję, to usiądziemy do stołu i dojdziemy do porozumienia. Mamy dużo czasu – podkreśla.

Teraz gorącą kwestią pozostają wynagrodzenia dla strajkujących nauczycieli. Część samorządów, w tym Zielona Góra, zadeklarowała, że zapłaci nauczycielom za czas strajku.

Mania zastrzega: – Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych mówi jasno: strajkujący pracownik nie ma prawa do wynagrodzenia. Krótko mówiąc, pracodawca – czyli dany samorząd – ma wręcz obowiązek, by nie zapłacić za czas strajku. Może jedynie wypłacić rekompensatę na podstawie porozumienia zawartego z pracownikiem. Dla nas ważne jest, żeby te pieniądze zostały w placówkach. Każdy samorząd będzie to rozgrywał inaczej. Jako ZNP będziemy zabiegać w jednostkach samorządu terytorialnego o jak najkorzystniejsze rozwiązania w tej kwestii – mówi Mania.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.