Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Gorzowie będzie wreszcie możliwość kompleksowego leczenia chorych onkologicznie. Dzięki ośrodkowi radioterapii. – Duża grupa naszych pacjentów musiała wyjeżdżać do Szczecina, Poznania na naświetlania. Teraz będą mieli taką możliwość u nas. Będziemy mieli całą niezbędną infrastrukturę i kadrę, aby pacjenta dobrze zdiagnozować i leczyć – mówi Robert Surowiec, wiceprezes Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie.

I to wszystko już wkrótce, bo ośrodek radioterapii jest już gotowy. Już działają w obiekcie wszystkie przewidziane tam przychodnie, w tym, oczywiście, te związane bezpośrednio z onkologią, jak poradnia chirurgii onkologicznej oraz poradnia onkologiczna, a także hematologiczna, neurochirurgiczna oraz radioterapii.

Kolejny krok to otwarcie działalności samego serca ośrodka, czyli akceleratorów. – Spełniamy wszystkie normy przewidziane przez NFZ, mamy wymagany sprzęt, pozwolenia i odpowiednią kadrę. Teraz trwa procedura konkursowa. Mam nadzieję, że od 1 czerwca będziemy mieli kontrakt i rozpoczniemy pracę – dodaje Robert Surowiec.

Marzenie pana Bronka

Budowa ośrodka radioterapii w Gorzowie to jedna z najważniejszych inwestycji w ochronie zdrowia w woj. lubuskim. Dziś to spełnione marzenie, ale droga do tego była długa i niełatwa. Wszystko zaczęło się od Bronisława Mierzwy, gorzowianina, który pięć lat wcześniej razem z dziennikarką Hanną Kaup stworzył petycję w sprawie budowy ośrodka. Początkowo władze województwa nie przewidywały takiej inwestycji, bo – traktując sprawę racjonalnie i statystycznie – jeden ośrodek w Zielonej Górze już działał i powinien wystarczyć. Ale... Wkrótce uznano, że faktycznie trzeba poprawić dostępność leczenia. Inwestycję wpisano do strategii promocji ochrony zdrowia, czyli do mapy potrzeb medycznych. Potem trzeba było udokumentować, że dostępność do terapii dla mieszkańców jest utrudniona, najgorsza w Polsce. Po tych dokumentach przyszedł czas na inżynierię finansową. Szpital był jeszcze wtedy zadłużony na 270 mln zł, najwięcej w Polsce. Dzięki oddłużeniu placówki i powołaniu spółki można było pomyśleć o rozwoju i inwestycjach. Kiedy już przyszła pora na ośrodek radioterapii, samorząd wojewódzki zabezpieczył pieniądze na ten cel: 21,6 mln zł z marszałkowskiego unijnego Regionalnego Programu Operacyjnego.

Podpisanie aktu erekcyjnego i rozpoczęcie budowy ośrodka radioterapii w GorzowiePodpisanie aktu erekcyjnego i rozpoczęcie budowy ośrodka radioterapii w Gorzowie Fot. Dariusz Barański

Koszt projektu wzięła na siebie szpitalna spółka, a z budżetu województwa przekazano szpitalowi kolejne 8 mln zł na wkład własny.

Najbliższy taki w Berlinie

Sercem radioterapii jest wyposażenie, a właściwie dwa akceleratory, których zakup pochłonął lwią część wydatków (blisko 20 mln zł). Ale dzięki unijnej kasie mamy dwa najnowocześniejsze akceleratory w Polsce. Ważny jest też tomograf komputerowy z opcją wirtualnej symulacji do planowania radioterapii za ponad 3,1 mln zł, a także system komputerowy do konturowania i dozymetrii (1,6 mln zł).

„Krystyna” i „Elżbieta”, bo tak ochrzczono akceleratory, służą do stereotaksji, czyli jednoczesnego naświetlania wielu ognisk.

– Najbliżej taki sprzęt jest być może w Berlinie – mówi Jerzy Kierzkowski, kierownik zakładu fizyki medycznej.

A o co chodzi ze stereotaksją? Otóż w radioterapii używane są dawki promieniowania jonizującego setki tysięcy razy większe niż w radiologii. To oznacza, że zarówno urządzenia, jak i samo napromieniowanie musi być niezwykle precyzyjne. Tylko tyle, ile potrzebuje pacjent, i tylko tam, gdzie trzeba. A gorzowskie akceleratory są jeszcze bardziej dokładne niż podobne urządzenia. To jedyny sprzęt w Polsce, który może wykonywać stereotaksję w takim zakresie. – Chodzi o naświetlanie wielu ognisk zmian przerzutowych w ośrodkowym układzie nerwowym przy zachowaniu bezpieczeństwa pozostałej tkanki nerwowej. I to w bardzo krótkim czasie 15 minut. Dostępny w kraju sprzęt do stereotaksji potrzebował na to aż godziny – wyjaśnia dr Edyta Wolny-Rokicka, koordynator rozwoju gorzowskiego ośrodka radioterapii. To oznacza komfort dla pacjenta i większe bezpieczeństwo. Dla startującego dopiero od zera ośrodka to sprzęt marzenie.

Podpisanie aktu erekcyjnego i rozpoczęcie budowy ośrodka radioterapii w GorzowieDARIUSZ BARAŃSKI

– Przygotowując przetarg, nie byliśmy na to zdecydowani. Pani doktor jednak przekonywała i przygotowaliśmy wariantowe rozwiązania. Tak dobrze się złożyło, że była konkurencja między dostawcami urządzeń i mogliśmy spełnić nawet te marzycielskie oczekiwania – mówi Jerzy Ostrouch, prezes szpitala.

To dobra wiadomość dla chorych np. na raka płuc, wśród których umieralność jest największa. – Te nowotwory są wyjątkowo trudne. Podczas leczenia bardzo często pojawiają się zmiany przerzutowe, a dysponując takim urządzeniem, możemy faktycznie pomóc choremu – mówi dr Wolny-Rokicka.

Ona, wraz z szefem fizyków inż. Jerzym Kierzkowskim, rozwijają ośrodek już od października zeszłego roku. W ośrodku będzie natomiast pracował 20-osobowy zespół, w tym 12 pielęgniarek.

Na oddział liczący 24 łóżka będą kierowani pacjenci zależnie od zaawansowania choroby. Ci, którzy nie będą musieli leżeć, będą przychodzić na terapię, a pacjenci spoza Gorzowa mogą skorzystać z wewnętrznego hostelu, w którym jest 25 miejsc.

Włoskie kruszywo i ołów z parafiną

„Krystyna” i „Elżbieta” w specjalistycznych rękach radiologów i onkologów są nadzieją dla chorych na raka. Ta nadzieja zamknięta jest w bunkrze, za grubymi ołowianymi drzwiami. Jednak wcale nie po to, aby była niedostępna. Betonowe ściany bunkra akceleratorów mają ponad dwa metry grubości. Strop nad bunkrem ma już grubość 2,70 m – wszystko po to, aby zatrzymać niebezpieczne promieniowanie. – Drzwi do bunkra akceleratorów ważą 2,5 tony. Zewnętrzna część składa się ze sztabek ołowiu wypełnionych parafiną, aby absorbowały promieniowanie – mówi Arkadiusz Rejch, kierownik budowy z firmy Alstal, która budowała obiekt. I podaje kilka ciekawych liczb z budowy: powierzchnia budynku to 4,5 tys. m kw. Jego mury kryją 110 km różnego rodzaju kabli, a najgrubsza ściana to strop bunkra: 272 cm. W niektórych miejscach stosowany był beton dwa razy cięższy od standardowego, w którym jest domieszka specjalnego kruszywa sprowadzanego z Włoch.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.