Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Messa da Requiem” to monumentalne dzieło, które nosi cechy operowego stylu Verdiego. Pogardliwie (niektórzy mówią, że pieszczotliwie) nazwano je „spaghetti requiem” lub „operą w sutannie". Za to ostatnie, ironiczne określenie niemiecki dyrygent Hans von Bülow przeprosił, ale rzeczywiście charakter tej żałobnej mszy nie różni się specjalnie od ostatnich oper kompozytora. Są tam liczne kontrasty kolorystyczne, silny dramatyzm, a także środki stosowane przez Verdiego w monumentalnych dziełach scenicznych: czterogłos, liryczne arie czy popisowe partie solo.

Verdi napisał ją poruszony śmiercią przyjaciela, poety Aleksandra Manzoniego. Dzieło to należy do jednego z najlepszych opracowań gatunku mszy żałobnej. Składa się z siedmiu części, ale już w początkowym „Dies irae” jest wiele dramatyzmu, znanego miłośnikom oper Verdiego. Jest w nim też wiele nawiązań do dawnego stylu muzyki kościelnej. Muzykolodzy zgodnie jednak przyznają, że jego naturalnym środowiskiem wykonawczym nie powinna być wcale świątynia, a sala koncertowa. Bo tak naprawdę to opera – choć bez kostiumów. Podczas piątkowego koncertu wystąpi Orkiestra Filharmonii Gorzowskiej pod dyr. Jacka Kraszewskiego, Polski Narodowy Chór Młodzieżowy kierowany przez Agnieszkę Franków-Żelazny, a także soliści: Ewa Vesin (sopran), Bernadetta Grabias (mezzosopran), Tomasz Kuk (tenor) i Wojciech Gierlach (bas).

Giuseppe Verdi „Messa da Requiem” w piątek 12 kwietnia godz. 19. Bilety 40-60 zł.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.