Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Urząd Lotnictwa Cywilnego wydał na początku kwietnia br. zgodę na rozpoczęcie prób w locie odrzutowca Flaris Lar 1. – Wykona go samolot nr 007, noszący znaki rejestracyjne SP-YLE, napędzany silnikiem Williams FJ33-5A – poinformował Urząd. Bardzo prawdopodobne, że latające próby polskiego Flarisa odbędą się w Babimoście. Twórcy polskiego odrzutowca już korzystali z lotniska pod Zieloną Górą latem 2018 r. I bardzo sobie chwalili lubuski port. Na jego terenie prowadzono m.in. prace nad weryfikacją dokumentacji produkcyjnej samolotu. Silnik Williamsa pozytywnie przeszedł testy. Portale lotnicze informowały m.in., że silnik bez jakiejkolwiek usterki pracował 25 godzin, sprawdziły się wszystkie instalacje silnikowe Flarisa. W Babimoście przeprowadzono pierwsze próby kołowania, startu i wzbicia w powietrze.

Decyzja ULC to kolejny krok na drodze do certyfikacji Flarisa, okrzykniętego już hitem polskiej branży lotniczej. Mały udział w sukcesie miałby także port w Babimoście.

 

Odrzutowiec Flaris LAR 1 rozwija prędkość do 700 km na godz., ma 2,5 tys. km zasięgu, zabiera czterech pasażerów. Jest lekki, waży 700 kg. Ma kosztować 1,5 mln euro, co według prasy branżowej jest ceną bardzo atrakcyjną. Maszynę pokazano już m.in. na międzynarodowych targach Paris Air Show Le Bourget. Zyskała dobre opinie. Zalety samolotu to m.in. zaledwie 250 m do startu i lądowania, łatwe do zdemontowania skrzydła, można z niego korzystać na małych lądowiskach, nawet takich jak w zielonogórskim Przylepie.

Odrzutowiec produkuje firma Metal-Master spod Jeleniej Góry. – To najmniejszy, najszybszy i najbardziej zaawansowany odrzutowiec dyspozycyjny. Jest bezpieczny, ponieważ ma także właściwości szybowca oraz ratunkowy system spadochronowy – zapewniał we wrocławskiej „Wyborczej” Rafał Ładziński, pomysłodawca i producent. – To biznesmen ma być pilotem. Do odrzutowca wsiada się jak do samochodu osobowego, bez użycia drabinki. Można wystartować z podłoża trawiastego, a na pokład zabrać do czterech pasażerów – opowiadał.

Flarisowi kibicuje polski przemysł lotniczy. Dzięki polskim inżynierom może udowodnić, że produkty zaawansowane technologiczne mogą powstawać też w Polsce.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.