Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zespół toruński w fazie zasadniczej ustąpił w tabeli tylko obrończyniom ligowego złota z CCC Polkowice. Miał bilans 19-5, u siebie przegrał jedynie dwa spotkania, właśnie z polkowiczankami i Arką Gdynia. Dalej jednak zwyciężał w domu aż siedem razy z rzędu, m.in. z gorzowiankami 87:65. My ruszaliśmy do fazy play-off dopiero z siódmej pozycji, z przeciętnym bilansem 14-10, także z kiepskimi osiągami na wyjazdach do rywalek z czołowej ósemki – 1-6.

Przychodzi jednak w rozgrywkach taki dzień, gdzie wszyscy, którym udało się dostać do serii o mistrzostwo Polski, odzyskują nadzieję na sukces, bo wcześniejsze liczby, lepsze czy gorsze, od dziś nie mają żadnego znaczenia.

Na otwarcie pierwszego, ćwierćfinałowego spotkania z Energą w Toruniu, przegrywaliśmy 4:14 i najwyżej w tym pojedynku – 6:21. Piątka dobrana na początku po gorzowskiej stronie była zwyczajnie nietrafiona. Przy takim składzie zgasła nawet Sharnee Zoll-Norman.

Amerykanka dalej była bliska nawet triple-double – 9 pkt przy słabej skuteczności, 9 asyst i 8 zbiórek. To jednak nie ona ruszyła z kopyta do odrabiania strat jeszcze w początkowych 10. minutach. Tu zobaczyliśmy ile jest warta wicemistrzyni WNBA Ariel Atkins. 23-latka nagle zaczęła być wszędzie, stała się na dłuższy fragment liderką grupy walczącej na boisku. Świetnie zagrała wtedy o rok młodsza Słowenka Annamaria Prezelj (najwyższy współczynnik +/- w naszym zespole – plus 22), pod koszami dawała radę Agnieszka Fikiel, która zastąpiła najpierw wyłącznie faulującą Kiarę Linskens, z dobrej strony pokazała się również Litwinka Laura Juskaite.

– Te dobre minuty nas uspokoiły, dodały pewności siebie – mówił trener gości Dariusz Maciejewski. – Dalej zaczęliśmy grać bardzo konsekwentnie, w przeciwieństwie do rywalek, oddających coraz więcej nieprzygotowanych rzutów.

Przetrwaliśmy fragment w trzeciej kwarcie, gdzie nie szło nam w ataku, ale i torunianki wtedy nic nie trafiały. W całym meczu miały ledwie 36,5 procenta celnych rzutów z gry (my - 43 procent). Nie istniała groźna broń Energi – rzuty za 3 pkt. Ledwie 4/20. Znacznie lepiej u nas – 9/21.

Gdy do naszej ofensywy włączyła się Belgijka Linskens, zaczęliśmy wygrywać już wyraźnie. Powiódł się plan powstrzymania groźnej Laury Svaryte, bo sfrustrowana dobrą obroną Litwinka trafiła ledwie jeden rzut na siedem prób. Gorzowianki lepsze w trójkach, lepsze w zbiórkach (40:36), także na ofensywnej tablicy (13:12). Ach, gdyby tak powtórzyć to w środę... Musimy jednak brać również pod uwagę, że przeciwniczki dwa razy z rzędu nie powinny zagrać tak przeciętnie.

Energa nie wyglądała dziś na siłę bezwzględnie napierającą prosto do finału. O zaległościach finansowych w tej drużynie mówi się właściwie cały czas, a ostatnio kibice rozpisywali się o konflikcie trenera Stefana Svitka z Melissą Diawakaną. Na nietypowe zachowanie szkoleniowca w trakcie jednego z meczów, koszykarka z Francji emocjonalnie zareagowała w mediach społecznościowych i dziś również, na jednym z czasów. Na boisko też nie wnosiła nic oprócz emocji. To musi odbijać się na postawie torunianek, na szczęście to nie nasz problem.

Przegrało u siebie ze Ślęzą Wrocław, rozstawione z trójką Artego Bydgoszcz, a jedna z ich liderek, gorzowska wychowanka Agnieszka Szott-Hejmej wychodziła z hali o kulach, bo skręciła staw skokowy. Lublin w faworyzowanych Polkowicach prowadził jeszcze w trzeciej kwarcie i poległ minimalnie. Porażki mają na koncie Toruń i Krakówszędzie tam pocieszają się, że... – To był dopiero jeden mecz, nikt tu jeszcze niczego nie wygrał, po w. W serii trzeba zwyciężyć trzy razy – przyznał trener Maciejewski. – My jednak wywalczyliśmy sobie coś bardzo cennego. Wygraliśmy na wyjeździe po dobrym meczu, udowodniliśmy sobie, że można. Tyle. Jutro tak samo jak Energa znów stajemy do zażartej walki, będąc jedynie minimalnie bliżej wymarzonej czwórki. Myślę, że sił obu zespołom zostało wiele, zobaczymy kto tu będzie mocniejszy mentalnie. Cieszy, że zatrzymaliśmy gospodynie na 66 pkt [w sezonie Toruń rzucał średnio 83 pkt], oby kolejne nasze gry wyglądały równie dobrze, a na pewno w tej serii będzie bardzo ciekawie.

Kolejny mecz znów w Toruniu, w środę o godz. 19. Transmisja w TV Toruń.

ENERGA TORUŃ – INVESTINTHEWEST ENEA GORZÓW 66:77

Stan rywalizacji w serii do trzech zwycięstw 0-1.

KWARTY: 21:13, 20:27, 11:17, 14:20.

ENERGA: Kunek 15 (1x3), Harris 13 (2), Trzeciak 12, Begić 6 (1), Svaryte 3 oraz Stankiewicz 6, Skobel 5, Brezinova 2, Tłumak 2, Diawakana 2.

INVESTINTHEWEST: Atkins 20 (3x3), Zoll-Norman 9 (1), Papowa 9 (1), Linskens 9, Stelmach oraz Prezelj 10 (1), Juskaite 9, Rytsikawa 6 (2), Dźwigalska 5, Fikiel.

PARY ĆWIERĆFINAŁOWE (do trzech zwycięstw):

CCC Polkowice (nr 1 po sezonie zasadniczym) – Pszczółka AZS UMCS Lublin (8) 82:77 (1-0)

Energa Toruń (2) – InvestInTheWest Enea Gorzów (7) 66:77 (0-1)

Artego Bydgoszcz (3) – Ślęza Wrocław (6) 61:69 (0-1)

Arka Gdynia (4) – Wisła Can Pack Kraków (5) 72:59 (1-0)

TERMINY SERII GORZOWIANEK:

  • wtorek 2 kwietnia: Energa Toruń – InvestInTheWest Enea Gorzów 66:77 (0-1)
  • środa 3 kwietnia, godz. 19: Energa – InvestInTheWest
  • sobota 6 kwietnia, godz. 18: InvestInTheWest – Energa
  • ewentualnie niedziela 7 kwietnia, godz. 18: InvestInTheWest – Energa
  • ewentualnie środa 10 kwietnia: Energa – InvestInTheWest
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.