Trener Dariusz Molski długo bił swoim zawodnikom brawo... Ten obrazek na pewno zapamiętamy ze zwycięskiej dalekiej wyprawy do Olsztyna. Przeciwności, ponad 450 km pokonane w dniu meczu? Oni na to nie patrzą, chcą wygrać wszystkie rewanże. Zespół Warmii, któremu po przerwie wybiliśmy piłkę ręczną z głowy, przegrywa ze Stalą 26:34.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Słyszeliśmy, że niektórzy z tej dalekiej podróży robili sobie żarty. Radzimy więc jeszcze raz: proszę przekonać się na własnej skórze. Nic przyjemnego. Tu trzeba jeszcze wyjść na boisko i powalczyć.

W tej lidze siłą rzeczy mecze mamy różne, także z rywalami traktującymi sportowe zmagania na tym poziomie bardziej amatorsko. Na szczęście są też tacy, którzy mają ekstraklasową przeszłość i jakieś ambicje. Piłka ręczna ze znakiem jakości była tydzień temu, gdy ogrywaliśmy u siebie Nielbę Wągrowiec 30:26. W sobotę w Olsztynie też była fajna oprawa, sporo kibiców na trybunach. Tego właśnie potrzebuje widowisko.

 – Musimy jeszcze raz gościom pokazać, że u nas każdemu gra się bardzo ciężko, tym bardziej że ostatnio zbudowaliśmy fajną serię wygranych – zapowiadali gracze Warmii. Ciężko to było gospodarzom, szczególnie po przerwie, gdy stalowcy momentami grali koncert.

Lider Warmii i asystent trenera Marcin Malewski zrobił swoje, rzucił siedem goli. Długo mieliśmy kłopot, jak go powstrzymać. Z drugiej strony nie działa nam się wielka krzywda, bo i nasz atak był skuteczny. Tu właściwie po jednym dobrym zdaniu powinniśmy napisać o każdym zawodniku Stali, bo wszyscy dołożyli swoją cegiełkę do niezwykle cennego wyjazdowego zwycięstwa.

Wszystko zaczynało się od bramki. Cezary Marciniak szalał do przerwy, wychodził zwycięsko z sytuacji sam na sam, a Krzysztof Nowicki w drugiej połowie to już chyba korzystał z jakiejś czarnej magii. Rywale mogli robić tylko wielkie oczy po jego genialnych interwencjach.

Jedna, dwie bramki przewagi – tego trzymaliśmy się przez 30 minut. Gole naszych rozgrywających, dogrania do koła, skąd raził Dawid Pietrzkiewicz, wykorzystane rzuty karne.

W 35. minucie objęliśmy prowadzenie 22:17 i wtedy mieliśmy największą chwilę zwątpienia. Aleksander Kryszeń na prawym skrzydle trzy razy przegrał pojedynki z bramkarzem Warmii Mateuszem Gawrysiem. On ma prawo do chwili słabości, w końcu niedawno wrócił na boisko po ciężkiej kontuzji. Nie mógł go zastąpić Marcin Gałat, który w minionym tygodniu wypadł ze składu do końca sezonu (jest już po operacji zerwanego na treningu ścięgna Achillesa). Za to w sobotę wrócił do zespołu Dariusz Śramkiewicz, i to jak! Jego gol to było ostateczne przełamanie.

Zrobiło się sześć, siedem goli różnicy na naszą korzyść. To już była znaczna przewaga. Gospodarze jeszcze desperacko próbowali nas zaatakować na całym boisku, ale i na to byliśmy przygotowani. Taką obronę z łatwością mijał i zdobywał bramki Marcin Smolarek. W tym momencie rywale już spuścili głowy, a nasi mieli chwilę na zasłużoną radość. W czasie rewanżów ze Stalą Gorzów po prostu nie ma żartów. Widać, że ta grupa ludzi bardzo urosła, nabrała pewności siebie, znalazła sposób na seryjne wygrywanie.

W sobotę 2 marca walczymy o szóste zwycięstwo z rzędu. U siebie zagramy z GKS Żukowo.

WARMIA ENERGA OLSZTYN – STAL GORZÓW 26:34 (15:17)

STAL: Marciniak, Nowicki – Stupiński 6, Pietrzkiewicz 6, Bronowski 5, Chełmiński 4, Turkowski 3, Marcin Smolarek 3, Śramkiewicz 2, Gintowt 2, Kryszeń 1, Pedryc 1, Maćkowski 1, Kłak.

WYNIKI Z 15. KOLEJKI:

Warmia Energa Olsztyn – STAL GORZÓW 26:34, SMS ZPRP Gdańsk – Sambor Tczew 37:26, Meble Wójcik Elbląg – Gwardia Koszalin 37:42.

  1. STAL GORZÓW 15 33 416:366
  2. Nielba Wągrowiec 13 31 366:334
  3. Sokół Kościerzyna 12 29 348:299
  4. SMS ZPRP Gdańsk 14 27 416:377
  5. GKS Żukowo 13 22 364:348
  6. Mazur Sierpc 13 18 329:333
  7. Gwardia Koszalin 14 18 385:388
  8. Warmia Energa Olsztyn 14 18 375:370
  9. Meble Wójcik Elbląg 14 15 401:434
  10. Jurand Ciechanów 13 9 347:416
  11. Sambor Tczew 13 2 313:395

Najlepszy zespół awansuje do turnieju mistrzów trzech grup I ligi. Tam zwycięzca zyska prawo do gry w elicie, jeśli spełni wymagania licencyjne PGNiG Superligi. Druga drużyna może wystąpić w barażach z przedostatnią ekipą elity. Ostatni zespół spadnie do II ligi. SMS Gdańsk nie uczestniczy w awansach i spadkach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej