Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od ubiegłego roku każdy trener wskazany jako pierwszy szkoleniowiec otrzyma jednorazowo ok. 10 tys. zł. Do wskazania i tym samym nagrodzenia swojego pierwszego szkoleniowca są uprawnieni zawodnicy, którzy w danym roku sięgną po medal igrzysk olimpijskich, mistrzostw Europy lub mistrzostw świata seniorów w konkurencjach objętych programem igrzysk olimpijskich. Szkoleniowiec będzie mógł otrzymać nagrodę za każdego zawodnika, którego prowadził i przez którego został wskazany. Jednocześnie sportowiec, niezależnie od liczby zdobywanych medali, może wyróżnić swojego pierwszego trenera tylko raz.

Rozporządzenie ministra sportu i turystyki precyzuje, że pierwszym trenerem jest osoba, która brała udział w początkowym procesie szkolenia sportowca przez minimum 24 miesiące. Początkowy proces szkolenia obejmuje przygotowanie i udział w zawodach w kategorii wiekowej młodzika, juniora młodszego lub juniora, organizowanych i prowadzonych przez polski związek sportowy.

– Pierwsi trenerzy nie byli dotychczas wystarczająco doceniani, często nikt nie zauważał ich zasług – powiedział Witold Bańka, minister i inicjator pomysłu. – Tymczasem to oni w olbrzymiej mierze stoją za sukcesami naszych reprezentantów. Zarażają miłością do sportu i pasją. Motywują i uczą. Chcemy, by ta nagroda stanowiła zachętę dla trenerów do spoglądania na szkolenie perspektywicznie. Już w pierwszym etapie rozwoju zawodnika warto myśleć długofalowo. Warto myśleć o sukcesach podopiecznych w sporcie seniorskim. Takie myślenie powoduje, że ten krok to jednocześnie kolejny etap budowania spójnej piramidy szkoleniowej, na czym mi niezwykle zależy.

Pierwsze nagrody zostały przyznane w 2017 r. Wtedy swoich trenerów wyróżnili gorzowscy przedstawiciele sportów wodnych. Wicemistrzyni świata seniorek w wioślarstwie Olga Michałkiewicz podzieliła się swoim sukcesem z Jackiem Błochem, wioślarz Zbigniew Schodowski docenił Sławomira Kiermasza, a kajakarka Anna Puławska – Andrzeja Matysiaka.

Niedawno, w drugiej edycji programu, lekkoatletka Natalia Kaczmarek wyróżniła gorzowianina Tomasza Saskę, a Sofia Ennaoui tego, od którego wszystko się zaczęło – Wojciecha Szymaniaka z Lubusza Słubice.

Multimedalistka olimpijska, kajakarka Karolina Naja z AZS AWF Gorzów pamiętała o Marku Stannym.

– Na przystań kajakową trafiłam w 2001 roku, rozpoczęłam treningi pod okiem wspaniałych trenerów Sylwii i Marka Stannych – opowiadała nasza zawodniczka. – To sportowe małżeństwo, które zaraziło mnie miłością do kajakarstwa, ukształtowało moje prawidłowe podejście do radzenia sobie na zawodach, jak i na treningach, a przede wszystkim pokazało, że kajaki to świetna zabawa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.