Jak to się dzieje, że mimo gigantycznych nakładów państwa, kolejki na operacje kolan i bioder są coraz dłuższe, tak jak na badanie rezonansem - zastanawia się NIK. Choć są też krótsze kolejki, jak u cierpiących z powodu zaćmy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pan Jerzy, 60-latek z Zielonej Góry czeka na zabieg usunięcia zaćmy w oku od półtora roku. To tzw. przypadek stabilny. W takiej sytuacji jest ponad 6,5 tys. Lubuszan – jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Z pierwszym okiem panu Jerzemu poszło szybciej. Zaćmę zaliczono do przypadku pilnego, więc czekał tylko cztery miesiące.

– Zaćmę usuwałem w szpitalu w Zielonej Górze. Wszystko odbyło się jednego dnia. Rano zabieg, po południu po oględzinach lekarza poszedłem do domu. Pełen profesjonalizm. I odczuwam wielką ulgę, znowu mogę czytać książki bez większego wysiłku – opowiada.

Zabieg usunięcia zaćmy jest coraz łatwiej dostępny dla lubuskich pacjentów. Jak wynika z raportu NIK, kolejki od kilku lat są coraz krótsze. W Lubuskiem w 2015 r. na operacje zaćmy pacjent zaliczany do przypadków stabilnych (normalna kolejka) czekał średnio 549 dni. W 2017 r. już 427 dni. W przypadkach pilnych 151 dni.

W mijającym roku czas oczekiwania w typowej kolejce skrócił się o 189 dni, a w uprzywilejowanej (przypadki pilne) o 37 dni. To efekt dodatkowych, regularnie zwiększanych nakładów na zabieg usunięcia zaćmy przez lubuski NFZ. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat Fundusz dodatkowo wypłacił szpitalom, które przeprowadzają zabiegi, ok. 5 mln zł.

Raport NIK, dane grudzień 2017. Woj. lubuskie i kraj: Kolejka i pacjenci czekający na zabieg usuniecia zaćmy
Raport NIK, dane grudzień 2017. Woj. lubuskie i kraj: Kolejka i pacjenci czekający na zabieg usuniecia zaćmy  Arch. NIK

W przypadku zaćmy sprawdziła się reguła: więcej pieniędzy na świadczenia, krótsze kolejki. Ta sama polityka państwa w przypadku innych świadczeń – endoprotezoplastyki stawów kolanowego i biodrowego, endokrynologii, badań rezonansu i tomografu – nie działają. – Kolejna już kontrola NFZ przez NIK wykazała, że mimo zwiększenia nakładów na świadczenia (w porównaniu z 2016 r.) o 5,4 mld zł sytuacja nie uległa znaczącej poprawie. Na koniec 2017 r., w przypadku jednej trzeciej świadczeń, czas oczekiwania się wydłużył, zaś w pozostałych skrócił się lub pozostał na niezmienionym poziomie. NIK wskazuje na znaczne, sięgające kilkuset punktów procentowych, różnice cen tych samych świadczeń w różnych regionach Polski – czytamy w raporcie NIK.

W woj. lubuskim kontrolerzy zauważyli, że co czwarta kolejka na badania, operacje i zabiegi się wydłużyła, co czwarta jest dłuższa, a w połowie poziom jest bez zmian.

Kolana i biodra, czyli długie i krótkie kolejki

Pani Maria ma 68 lat. Na wszczepienie częściowej protezy stawu kolanowego czekała rok. Operację przeszła w szpitalu w Zielonej Górze. Mogła czekać parę miesięcy mniej, bo zwolniły się terminy. Pani Maria poczekała. – Musiałam załatwić rodzinne sprawy, a poza tym zebranie dokumentacji, badań zajmuje dwa, trzy miesiące. A nie chciałam robić tego na wariata – opowiada. Jest już po operacji, przechodzi rehabilitację.

Raport NIK, dane grudzień 2017. Woj. lubuskie i kraj: Kolejka i pacjenci czekający na endoprotezoplastykę stawu kolanowego
Raport NIK, dane grudzień 2017. Woj. lubuskie i kraj: Kolejka i pacjenci czekający na endoprotezoplastykę stawu kolanowego  Arch. NIK

Rok oczekiwania na protezę kolana lub biodra to naprawdę krótko, biorąc pod uwagę raport NIK. Na endoprotezoplastykę stawu kolanowego w 2017 r. średnio czekało się w woj. lubuskim 660 dni, w pilnym przypadku 252 dni. Kolejka do endoprotezoplastyki stawu biodrowego – 644 dni, w pilnych o połowę krócej.

Ale w Lubuskim Centrum Ortopedii w Świebodzinie kolejki są jeszcze dłuższe. Mimo że NFZ płaci za ponadlimitowane operacje i wszczepianie protez stawów kolanowych i biodrowych. Np. w tym roku na nadwykonania w świebodzińskim szpitalu Fundusz przeznaczył ok. 3 mln zł (w całym województwie prawie 8 mln zł). Na endoprotezę stawu kolanowego czeka ok. 2 tys. pacjentów, biodrowego – 1,2 tys. Ostatni, według harmonogramu, trafi na stół operacyjny za ponad trzy lata. Dodatkowe 3 mln zł wystarcza więc na ekstra zabiegi ok. 200 pacjentów. Szpital w Świebodzinie przeprowadza ok. tysiąca takich operacji w roku. Dorobił się w kraju dobrej marki w kraju. Efekt? Co czwarty leczony w Świebodzinie pacjent przyjeżdża spoza regionu. To ewenement, bo zwykle w poważnych sprawach lubuscy pacjenci uciekają do innych ośrodków, a Świebodzin tymczasem ma dodatnie saldo migracyjne.

– To jeden z powodów, dlaczego kolejki są tak długie – mówi Elżbieta Kozak, prezes LCO w Świebodzinie. – Kolejny powód to demografia. Społeczeństwo nam się starzeje. Widać to w naszych poradniach, przez które rocznie przewija się 15 tys. pacjentów. I co roku jest ich o 20 proc. więcej.

Ale i tak, zdaniem prezes Kozak, najważniejsze przyczyny kolejek, leżą w ekonomii. Bo protezy stawów to nie operacje ratujące życie, a poprawiające jego komfort. Bo dobrze móc bez kłopotów chodzić jeszcze przez 10-20 lat swojego życia. I chętnych jest dużo więcej od ustalonych dla szpitali przez NFZ limitów w postaci środków finansowych.

Endoprotezy są drogie. Jeśli lubuski NFZ w 2018 r. przeznaczył na nie dodatkowo ok. 8 mln zł, to znaczy, że lekarze w lubuskich szpitalach wszczepią endoprotezy ok. 530 pacjentom. A w samym tylko Lubuskim Centrum Ortopedii, w ciągu roku kolejka oczekujących na zabieg zwiększyła się o 569 osób. Przypomnijmy. W końcu listopada 2017 r. w kolejce na wymianę stawu oczekiwało 2,7 tys. osób, a rok później ponad 3,2 tys. osób.

– Ewidentnie widać, że przeznaczonych przez fundusz środków jest za mało, żeby kolejka się nie wydłużała – dodaje.

– Sam system też czasem nie sprzyja. Dam przykład. W czerwcu br. skończył się limit wszczepiania protez stawów. To moment kiedy można zrobić dodatkowe zabiegi. Tyle że nie wiem, czy NFZ za nie zapłaci. Nie mając pewności jako zarządzająca szpitalem je ograniczam. Robimy 20 zabiegów, zamiast 80. Nie mogę narażać szpitala na długi. Pieniądze z NFZ w tym roku się znalazły, ale dopiero w listopadzie. Widać w tym niespójność. Dobrze, że pieniądze są, ale informacja od płatnika powinna wpływać w odpowiednim czasie, tak aby możliwym było właściwe zaplanowanie pracy dla całego szpitala przez cały rok – komentuje prezes Kozak.

Rezonans i tomograf a zapalenie wątroby bez kolejek

W przypadku badań tomograficznych i rezonansu magnetycznego lubuskie kolejki, co pokazuje NIK, nie odbiegają od tych w innych regionach. W 2017 r. na rezonans lubuski pacjent czekał średnio 211 dni, gdy dwa lata wcześniej o 100 dni krócej. Podobnie jest na Dolnym Śląsku, Pomorzu, czy na Górnym Śląsku. Najkrócej – niecałe 150 dni czekali pacjenci ze ściany wschodniej Podkarpacia i Lubelszczyzny.

Szybciej dostaniemy się, jak czytamy w raporcie NIK, na badania tomografem – średnio po 72 dniach, a w przypadkach pilnych w niecały miesiąc. To i tak dwa razy dłużej niż mieszkańcy Rzeszowa, Lublina, czy Białegostoku.

Według danych NFZ z 2018 r. na badanie tomograficzne czekało się w Lubuskiem niecałe dwa miesiące, a w przypadkach nagłych 20 dni.

Tymczasem lubuski Fundusz pokrywa ponadlimitowe badania, dokładając miliony złotych. Tylko w tym roku na badanie tomografem i rezonansem to blisko 3,5 mln zł. W 2018 r. umowy z NFZ na wszystkie świadczenia urosły aż o 46 mln zł.

– W przypadku rezonansu płacimy za wszystkie badania. W tym roku widać spadek w kolejkach, choć wskaźniki są nadal relatywnie wysokie. Mimo dodatkowych, dużych środków – mówi Piotr Bromber, dyrektor lubuskiego NFZ. – To tylko potwierdza, że przyczyny długich kolejek nie da się wytłumaczyć brakiem pieniędzy. Na kolejki wpływa coraz większa dostępność do specjalistycznych badań. Odczuwamy także brak lekarzy, szczególnie radiologów.

Bromber przypomina, że w niektórych przypadkach kolejki praktycznie zniknęły. Dotyczy to m.in. leczenia przewlekłego wirusowego zapalenia wątroby typu C. Tymczasem dwa lata temu lubuski pacjent czekał – pisze NIK – ponad 260 dni, najdłużej w Polsce. W kraju średnia wynosiła 126 dni.

Według Brombera większe powody do zmartwień niosą dane o zdrowiu Lubuszan, publikowane przez GUS, Polski Zakład Higieny czy Krajowy Rejestr Nowotworów. – Wynika z nich, że stan zdrowia mieszkańców województwa się pogarsza – mówi Bromber.

Wpływa na to:

– wysoki wskaźnik orzeczeń o niezdolności do pracy

– spadek wskaźników zaszczepiania dzieci

– duża zachorowalność i umieralność na nowotwory złośliwe

– wzrost wskaźnika umieralności niemowląt

– jeden z najniższych w kraju wskaźnik 5-letnich przeżyć w przypadku zachorowania na raka piersi.

NFZ i pieniądze

W 2018 r. w woj. lubuskim wartość umów NFZ we wszystkich rodzajach świadczeń zwiększono o ok. 46,1 mln zł. Dodatkowe pieniądze na świadczenia trafiły na:

endoprotezy – 7,9 mln zł

zaćmy – 3,09 mln zł

teleradioterapia i brachyterapia – 1,7 mln zł

opieka paliatywna i hospicyjna – 2,6 mln zł

świadczenia pielęgnacyjne i opiekuńcze – 4,8 mln zł

rehabilitacja lecznicza – 3,7 mln zł zł

ambulatoryjna opieka specjalistyczna – 8,2 mln zł

badania rezonansu magnetycznego – 1,65 mln zł

badania tomografii komputerowej – 1,8 mln zł.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej