W szpitalu w Nowej Soli wszczepiono pierwsze zastawki TAVI. To rewelacyjna wiadomość dla pacjentów. Koszt jednego zabiegu to 100 tys. zł.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Choroby układu krążenia nadal są w Polsce, podobnie jak Europie, główną przyczyną zgonów, a wśród chorób układu sercowo-naczyniowego wada zastawki aortalnej zajmuje trzecie miejsce pod względem występowania – mówi dr Jarosław Hiczkiewicz, ordynator oddziału kardiologii szpitala w Nowej Soli. Pierwsze są zawały i choroby wieńcowe, a za nimi głównie udary.

Nie ma potrzeby otwierać klatki piersiowej

Ryzyko wady zastawki rośnie z wiekiem – szczególnie po 80. roku życia. Wtedy nie wszyscy pacjenci mogą być operowani, a to jedyna droga leczenia. Stąd pomysł TAVI – wszczepiania zastawki aortalnej bez otwierania klatki piersiowej, tylko przez nakłucie igłą tętnicy udowej albo innej.

Pierwszy taki zabieg przeprowadził w 2002 r. francuski kardiolog. Do 2017 r. na całym świecie było ich 350 tys. W Polsce w ub. roku takich zastawek wszczepiono tylko tysiąc. Drugie tyle brakuje do osiągnięcia średniej europejskiej.

Szpital w Nowej Soli podpisał z NFZ umowę na te zabiegi. Kilka dni temu wykonano pierwsze dwa. Wcześniej w woj. lubuskim ich nie było. Jeden taki zabieg to koszt 100 tys. zł. Od nowego roku szpital będzie przeprowadzał prawdopodobnie dwa TAVI miesięcznie.

– Po pięciu latach starań, przygotowań, kursów krajowych i zagranicznych dzięki pomocy dyrekcji NFZ mogliśmy rozpocząć wszczepianie zastawek przezcewnikowych u dwóch pacjentów w wieku ponad 80 lat. To pacjenci zdyskwalifikowani do operacji po wnikliwej analizie przez lekarzy – tłumaczy dr Hiczkiewicz i dodaje. – Zaczynamy nową erę. To już ostatni zabieg, którego w Nowej Soli nie wykonywaliśmy, bo inne rzeczy robimy od lat z bardzo dobrymi wynikami.

Zastawka to życie

Wszczepieniem zastawki TAVI zajmuje się kilkanaście osób. Wszystko odbywa się w sali hybrydowej. Lekarze są przygotowani na to, że może zajść konieczność otworzenia klatki piersiowej.

Dr Hiczkiewicz przestrzega pacjentów: – Wada aortalna przez długie lata nie daje objawów, a kiedy one już się pojawią, to jest duży problem, bo objawy mogą być np. jak w przypadku chorób wieńcowych – np. bóle zamostkowe. Jeśli już występują, pięć lat przeżywa połowa pacjentów. Drugi zestaw objawów jest związany z ośrodkowym układem nerwowym – utrata przytomności, zasłabnięcia. W takich przypadkach trzy lata przeżywa połowa pacjentów. Trzecia kategoria: objawy niewydolności serca, czyli duszności, obrzęki, kłopot z funkcjonowaniem – tutaj dwa lata przeżywa mniej niż połowa pacjentów.

Dlatego powstał ogólnopolski program „Zastawka to życie”. – Trzeba docierać do ludzi, żeby nie bagatelizowali objawów, bo potem jest źle – może nie być możliwości ani operacji, ani nawet przezcewnikowej zastawki. Zostają jedynie tabletki, co jest tylko leczeniem paliatywnym. Ważne jest to, żeby do lekarza zgłosić się wcześnie – apeluje dr Hiczkiewicz.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej