Już w pierwszym dniu roboczym obligatoryjnego obowiązywania elektronicznych zwolnień lekarskich nie ma możliwości ich generowania, gdyż platforma ZUS nie działa - informują lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

E-zwolnienia weszły w życie 1 grudnia, w sobotę. Ale to poniedziałek okazał się kluczowym dniem, by sprawdzić, jak działa system. Po weekendzie pacjenci ruszyli do swoich lekarzy rodzinnych.

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego informują, że zusowski system wystawiania zwolnień przez lekarzy szwankuje.

– Już w pierwszym dniu roboczym obligatoryjnego obowiązywania elektronicznych zwolnień lekarskich nie ma możliwości ich generowania, gdyż platforma ZUS nie działa – informuje Marek Twardowski, wiceszef Federacji Porozumienie Zielonogórskie. I nie zostawia suchej nitki na ZUS.

– Jest to całkowita kompromitacja prezes ZUS, która informowała, że ZUS jest do wszystkiego doskonale przygotowany. Za taką kompromitację powinna odpowiedzieć! Nie można wysłać żadnego zwolnienia, nie można też wydrukować zwolnień papierowych z systemu – lekarze marnotrawią czas oraz nerwy, zamiast zajmować się pacjentami – alarmuje Twardowski.

Zupełny bałagan. System nie działa od rana. Kto będzie potem uzupełniał dane Chorych? Kiedy? Zamiast przyjmowania kolejnych Pacjentów? - pyta jeden z lekarzy.
Zupełny bałagan. System nie działa od rana. Kto będzie potem uzupełniał dane Chorych? Kiedy? Zamiast przyjmowania kolejnych Pacjentów? - pyta jeden z lekarzy.  Fot. Lekarze PZ

I dodaje, że w trosce o pacjentów wszyscy lekarze, którzy nie są przygotowani do e-ZLA, będą wystawiać druk „orzeczenie o niezdolności do pracy” przygotowany przez Porozumienie Organizacji Lekarskich.

– Kategorycznie domagamy się, aby ten druk był honorowany przez ZUS i na jego podstawie nasi pacjenci mieli wypłacany zasiłek chorobowy – tłumaczy.

E-zwolnienia zbyt wcześnie?

Porozumienie Zielonogórskie uznało, że termin wprowadzenia e-zwolnień 1 grudnia jest przedwczesny. Bo lekarze i przychodnie nie są gotowi, by zastąpić papierowe druki L4 elektronicznym zwolnieniem. A to może oznaczać paraliż w służbie zdrowia. Może naruszyć tajemnicę lekarską. Proponowano, by przez jakiś czas używać także papierowych zwolnień.

– Inaczej może dojść do chaosu z wystawianiem zwolnień lekarskich – ostrzegał Marek Twardowski. Wsparły go największe organizacje lekarskie: Naczelna Izba Lekarska, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Polska Federacja Pracodawców Prywatnych Ochrony Zdrowia (wszyscy razem tworzą Porozumienie Organizacji Lekarskich, czyli POL – red.). Chcieli, by resort wycofał się z obligatoryjnych zwolnień w formie elektronicznej. Te ich zdaniem powinny wchodzić stopniowo, tak by personel mógł się nauczyć je wypisywać. A przychodnie miały czas, by zakupić, wymienić odpowiedni sprzęt, na którym będzie mógł być zainstalowany system informatyczny.

Lekarze, choć straszyli strajkiem, doszli do porozumienia z Ministerstwem Zdrowia i NFZ. Podpisano aneksy, które będą obowiązywać do końca 2019 roku. Ale MZ z terminu e-zwolnień się nie wycofało. Lekarze liczą, mimo wszystko, że papierowe druki będą honorowane.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej