Zaczynał jako władca peryferyjnej dzielnicy, a odchodził jako najpotężniejszy książę Polski. Władał też ziemią lubuską, zmarł w Krośnie Odrzańskim. Kim był Henryk Brodaty?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana – taki tytuł nosi książka Beaty Maciejewskiej i Mirosława Maciorowskiego, wydana przez Agorę. To 49 rozmów z 19 wybitnymi historykami o wszystkich władcach Polski, które składają się na obraz tysiącletnich dziejów naszego kraju. Z książki pochodzi zamieszczony fragment rozmowy z prof. Przemysławem Wiszewskim.

Beata Maciejewska: Henryk Brodaty nie miał łatwego startu. Dziad, książę Władysław, zmarł na wygnaniu. Ojciec mógł najwyżej grać w trzeciej lidze, nie miał talentów politycznych, szczęścia ani pomysłu na siebie. Czterech starszych braci. To nie jest dobre dziedzictwo.

Prof. Przemysław Wiszewski: Ale za to dostał dobrą żonę. Między 1186 a 1190 r. ożenił się z Jadwigą, córką Bertolda IV von Diessena, hrabiego Andechsa. Oblubienica, która przybyła na Śląsk w wieku 10-12 lat, pochodziła z jednego z najświetniejszych i najbardziej wpływowych rodów cesarstwa.

Na dodatek była mądra.

To prawda, umiała czytać i pisać, otrzymała wykształcenie w bawarskim klasztorze w Kitzingen, studiowała Pismo Święte i dzieła ojców Kościoła, poznała kunszt iluminowania ksiąg i posiadła sztukę artystycznego haftu, śpiewu oraz gry na instrumentach.

Jadwiga Śląska
Jadwiga Śląska  WOE

Jej siostra Mechtylda została opatką bogatego klasztoru benedyktynek w Kitzingen, druga siostra Gertruda wyszła za króla węgierskiego Andrzeja II, a trzecia, Agnieszka – za króla francuskiego Filipa II Augusta.

To dlaczego Jadwigę wydano za Henryka? Najgorsza partia.

Myślę, że w tym przypadku ważna była pozycja Bolesława Wysokiego, a nie Henryka. Bolesław Wysoki to taki kolorowy ptak wśród Piastów. Poznał wielki świat, towarzysząc cesarzowi Fryderykowi I Barbarossie w jego wojnach. Opowiadano, że w czasie włoskiej wyprawy cesarza w pojedynku pod murami Mediolanu pokonał olbrzymiego włoskiego rycerza. Możemy z tych opowieści podkpiwać, ale to część legendy rycerskiej ważnej w tamtej epoce.

Wysoki mógł spokojnie wystarać się o tak świetnie skoligaconą synową, bo miał bliskie relacje z arystokracją Rzeszy. Jego matka Agnieszka Babenberg była wnuczką cesarza Henryka IV i siostrzenicą Henryka V. Wysoki cieszył się stałym poparciem tego ostatniego, uchodził za jego człowieka na Śląsku, a małżeństwo syna Bolesława z Jadwigą miało jeszcze mocniej związać śląskich Piastów z elitami Rzeszy. Pamiętajmy, że siostra Wysokiego, Ryksa śląska, została cesarzową Hiszpanii!

Bolesław Wysoki umarł w 1201 r. Jakie dziedzictwo pozostawił Henrykowi?

Praktycznie cały Śląsk, poza raciborską dzielnicą Mieszka Plątonogiego. Bolesław tuż przed śmiercią zdążył jeszcze zająć księstwo opolskie, które dzierżył biskup wrocławski Jarosław, jego starszy syn spiskujący przeciwko ojcu. Jarosław zmarł kilka miesięcy przed Wysokim, kolejny syn Konrad – ok. 1190 r., więc Henryk nie musiał już rywalizować z rodzeństwem o schedę po ojcu.

Książę Śląska – to nie brzmi dumnie. Bolesław większą część życia dobijał się do spuścizny po swym ojcu, Władysławie Wygnańcu, czyli praw do rządów także nad Krakowem i całą Polską. Nie udało się.

Ale zdołał rozpocząć budowę gospodarczej potęgi Śląska. Rozumiał, że realizacja wielkich celów politycznych wymaga zaplecza finansowego. Chciał postawić Henrykowi trampolinę do kariery.

To Bolesław zaczął ściągać z zachodniej Europy specjalistów od górnictwa i rolników, żeby zakładali nowe osady. A gdy jego apele zawodziły, nadawał nieużytkowane ziemie książęce miejscowym chłopom i drobnym wojom. Trzebili lasy, budowali domy, obsiewali wykarczowane grunty. Człowiek był najcenniejszym elementem tej gospodarki.

Syn kontynuował gospodarcze reformy ojca?

I to na ogromną skalę. To był bardzo ambitny projekt zwany przez Henryka melioratio terrae nostrae. Zaczął go zaraz na początku swojego panowania. Ściągał osadników, którzy zagospodarowywali pustkowia. Przez 10-16 lat korzystali z przywileju wolnizny, czyli zwolnienia z czynszu płaconego w pieniądzu lub naturze za użytkowanie ziemi. W zamian mieli ją wcześniej wykarczować lub osuszyć, żeby się nadawała pod uprawę, zbudować chaty i budynki gospodarcze.

Część historyków uważa, że Śląsk na początku XIII w. nie dorównywał Wielkopolsce czy Małopolsce, ale wielki plan Henryka wysunął go na prowadzenie.

De facto nie wiemy, jaki był stan Śląska, gdy zaczął się proces melioratio terrae. Opieramy się na założeniu, że Śląsk to ziemia graniczna, niszczona najazdami czeskimi oraz wojnami z cesarstwem. Drugim wskaźnikiem jest duża liczba lokacji na tzw. surowym korzeniu, co oznacza, że region był słabo zamieszkały. Potrzebne są kompleksowe badania archeologiczne, które pozwolą ocenić rozwój osadnictwa. Ale oczywiście Śląsk do bogatych dzielnic nie mógł należeć. Gdyby przynosił wystarczające dochody i spełniał oczekiwania Henryka, ten nigdy by się na te reformy gospodarcze nie zdobył.

Kiedy Brodaty poczuł, że czas przestać być groszorobem i zająć się wielką polityką?

Szybko zorientował się, że całkowita izolacja jest niemożliwa, nie może nadal siedzieć na Śląsku i udawać, że do niczego się nie miesza.

Henryk Brodaty i św. Jadwiga Śląska w ratuszowej Galerii Sławnych Wrocławian
Henryk Brodaty i św. Jadwiga Śląska w ratuszowej Galerii Sławnych Wrocławian   Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Wyborcza.pl

Ale najważniejszy krok zrobił w 1217 r., zawierając z princepsem Leszkiem Białym, a rok później z księciem Władysławem Laskonogim układ zmierzający do odbudowy senioratu. Tylko Henryk miał syna i był drugi co do starszeństwa spośród wszystkich Piastów. Po bezpotomnej śmierci Białego i Laskonogiego mógłby odziedziczyć ich dzielnice. Wszedł do grona trzech najważniejszych władców Polski. Prowadzili wspólnie wyprawę na Prusy. Dzięki pośrednictwu Leszka Białego papież zgodził się w 1221 r., żeby piastowscy książęta nie wyruszali do Ziemi Świętej, lecz zorganizowali swoją wyprawę krzyżową do sąsiadów. Notabene, wyprawa w 1223 r. nie złamała Prusów, mogła jednak sprzyjać poczuciu jedności kraju, bo wzięli w niej udział książęta Śląska, Małopolski i Mazowsza oraz hierarchowie Kościoła ze wszystkich niemal diecezji.

Trzech władców to o dwóch za dużo. Dogadywali się?

Jak to u Piastów, różnie bywało. Gdy w 1225 r. Leszek Biały udał się na Ruś, Henryk Brodaty zajął mu Kraków. Musiał wprawdzie ustąpić – bo margrabia Łużyc Dolnych zajął Lubusz, co zagroziło władztwu Henryka – i wycofał się bez walki, ale pogwałcenia umowy z princepsem nie da się zanegować.

Zapragnął być tym jedynym.

Ale jeszcze nie miał siły. W kraju wciąż się kotłowało, co rusz któryś z Piastowiczów występował z pretensjami – Władysław Odonic, walcząc o ojcowiznę, usiłował usunąć z Wielkopolski swojego stryja, Władysława Laskonogiego, więc princeps Leszek Biały jeszcze raz próbował doprowadzić do ugody i w 1227 r. zwołał zjazd do Gąsawy. Miał rozstrzygnąć spór Odonica z Laskonogim i zająć się sprawą Świętopełka gdańskiego, który odmówił płacenia trybutu księciu krakowskiemu. Zjawił się tam także Henryk, ale żadnych sporów nie rozstrzygnięto, bo zjazd zamienił się w krwawą jatkę. Gdy Leszek z Henrykiem zażywali kąpieli, do łaźni wtargnęli napastnicy. Białego siepacze zamordowali, a ciężko ranny Brodaty przeżył tylko dlatego, że rycerz Peregryn zasłonił go własnym ciałem. Obaj zostali uznani za martwych, więc napastnicy ich zostawili.

Na tym się nie skończyło. Na początku 1229 r. do kościoła w Spytkowicach, gdzie Henryk słuchał mszy, wtargnęli rycerze Konrada, zakuli go w kajdany i wywieźli do Płocka. Porwali go ze świątyni, czyli znowu pogwałcili sacrum. Brodaty miał prawo uważać, że znajduje się w miejscu bezpiecznym, ale kolejny raz został zdradzony.

To zderzenie dwóch modeli prowadzenia polityki: Henryk miał w sobie monarszy majestat, uważał, że trzeba dbać o honor, a Konrad był sprytny, podstępny i bezwzględny. Henryk był trochę anachroniczny w swoim idealizmie. Konrad i Odonic reprezentowali już nowe pokolenie polityków uznających, że cel uświęca środki.

A środki będą coraz bardziej brutalne: książę wrocławski Henryk Probus (Prawy) zostanie otruty, a książę legnicki Henryk Brzuchaty trafi na kilka miesięcy do klatki, w której nie będzie mógł ani stać, ani się położyć.

Ratować Henryka Brodatego pojechała do Płocka żona Jadwiga, najbardziej fascynująca kobieta średniowiecznej Polski. Dziś jest przede wszystkim świętą. Hagiograficzny lukier skutecznie przykrył człowieka, a zostawił tylko wzór chrześcijańskiej żony, matki, wdowy i teściowej. Jednak musi pan przyznać, że była dla Henryka pełnoprawną partnerką.

To prawda. Urodziła siedmioro dzieci i na tym jej rola mogła się skończyć. „Zaniechaj zagłębiania się nieostrożnie między ów lud obcy i barbarzyński” – takie ostrzeżenie duchowny z Dolnej Lotaryngii przesłał ok. 1170 r. swojemu przyjacielowi udającemu się na Śląsk. Jadwiga z rady nie skorzystała i szybko zajęła się „ludem obcym”. Działała w licznych fundacjach kościelnych, m.in. klasztoru cysterek w Trzebnicy. W swych majątkach obniżała daniny chłopskie i gromadziła zapasy na czas klęsk żywiołowych. A przy tym cały czas popierała polityczne plany męża, który chciał sięgnąć po koronę. Organizowała dwór na europejskim poziomie, dodając blasku monarszym aspiracjom Brodatego. Wykorzystała swoje rodzeństwo, aby ułatwić mu kontakty międzynarodowe. To była najbardziej twórcza para Śląska.

Brodaty był w głębokim konflikcie z arcybiskupem Pełką i biskupem wrocławskim Tomaszem, którzy oskarżyli go o łamanie swobód gospodarczych Kościoła. Mąż świętej już za życia Jadwigi, książę, który słynął z pobożności, żył jak mnich i złożył z żoną śluby czystości, został obłożony klątwą?

Pobożny był na własnych zasadach. Pod wpływem żony „stał się jakby mnichem, wprawdzie nie pod względem ślubów lub ubioru, lecz przez pobożne oddanie serca i pokorę ducha, które jaśniały w jego dziełach”, pisze autor Żywota świętej Jadwigi z końca XIII w. Podobno nosił nawet jak mnich okrągłą tonsurę, ale nie zamierzał się podporządkować Kościołowi.

Książę był głową Kościoła lokalnego, jego opiekunem. Biskup miał być tylko jego urzędnikiem i wykonywać polecenia. Tymczasem duchowieństwo zaczynało funkcjonować jako równoległa struktura władzy.

Ale klątwa to nie przelewki, ale Henryk nie ustąpił.

Miał zrezygnować ze swoich praw? Był przekonany, że ma rację. To człowiek, który chwiejność uważał za wadę, a podążanie wytyczoną sobie drogą – za główną zasadę życia. Poza tym kolejne komisje rozstrzygające spór wydawały sprzeczne decyzje. Jedne unieważniały ekskomunikę, inne unieważniały unieważnienia. Henryk nie doczekał rozstrzygnięcia. Umarł w piątek 19 marca 1238 r. na zamku w Krośnie Odrzańskim. Mimo ekskomuniki został pochowany w ufundowanym przez siebie klasztorze w Trzebnicy.

Zamek Piastowski w Krośnie Odrzańskim - jeszcze przed remontem części krużganków
Zamek Piastowski w Krośnie Odrzańskim - jeszcze przed remontem części krużganków  UM Krosno Odrzańskie

Paradoksem jest, że wyłączono ze wspólnoty chrześcijańskiej nie zdradzieckiego, ale posłusznego Kościołowi Odonica, lecz władcę, który idee etyczne chrześcijaństwa przenosił do świata polityki. Mówiono o nim, że był dobry, szczodry, łagodny, „mąż cnotliwy i ludziom użyteczny”. Może być większy komplement dla polityka?

Umarł i zostawił dzieło wielkie, ale nieukończone.

Zaczynał jako władca peryferyjnej dzielnicy, a odchodził jako najpotężniejszy książę Polski. Tylko Pomorze, Mazowsze i część Wielkopolski pozostały poza jego władzą. Stworzona przez niego monarchia nie miała jednak szans na dłuższe trwanie. Opolszczyzna i Sandomierszczyzna należały prawnie do małoletnich książąt, a Odonic próbował odebrać Henrykową część Wielkopolski.

Ale decyzje i działania Brodatego przyniosły owoce, które do dzisiaj spożywamy. Ufundował klasztory w Trzebnicy i Henrykowie, zakładał wsie i miasta, położył fundament pod wielkie dzieło modernizacji gospodarczej całej dzielnicy. To on tak szeroko otworzył najpierw Śląsk, a za nim całą Polskę na wpływy kulturowe Zachodu, zapoczątkował przemiany gospodarcze i demograficzne. Nie tylko doprowadził do powstania władztwa bogatego, nie tylko przeniósł swój ród z politycznych peryferii do centrum, lecz także zrobił to we wspaniałym stylu. Bez konfliktów i z korzyścią dla wszystkich. Władca ludziom użyteczny.

Prof. dr hab. Przemysław Wiszewski (ur. 1974) – mediewista i nowożytnik, dziekan Wydziału Nauk Historycznych i Pedagogicznych Uniwersytetu Wrocławskiego (od 2016).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej