Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trener wrócił do Gorzowa w trakcie sezonu 2015, a w kolejnych latach razem z naszymi żużlowcami nie schodzi z podium. Na pewno będzie pracował ze stalowcami w czasie nadchodzących rozgrywek i w kolejnych.

– Jestem gorzowianinem – mówił Stanisław Chomski. – Zawsze, nawet pracując gdzieś indziej, człowiek spoglądał na miejsce drużyny gorzowskiej, a że dano mi szansę ponownego prowadzenia Stali, to z niej skorzystałem. Teraz była wola ze strony klubu, czyli prezesa, ja też widzę siebie w Gorzowie, więc nie było przeszkód, aby dalej działać razem.

W 2018 r. nasz zespół przebił się do wielkiego finału, tam przegrał z Unią Leszno i sięgnął po srebrny medal. To był naprawdę duży sukces. – Świadomość celu, do którego dążymy, i zadań, które chcemy wykonać, a także rozwiązań, które proponowałem, nie były przez zawodników negowane, tylko były przyjmowane – opowiadał Chomski o swoich osobistych sukcesach w pracy szkoleniowej. – Jako zespół szkoleniowy bardzo docenialiśmy komfort szczerego dialogu po różnych sytuacjach, które nie zawsze były przyjemne dla zawodników czy dla nas. Szukaliśmy różnych rozwiązań, szczególnie gdy dopadły nas kontuzje. Takimi sytuacjami nikogo nie wolno zaskakiwać, a trzeba o tym rozmawiać. Zawodnicy to indywidualne charaktery i różne osobowości, czerpiące różne wzorce, i to trzeba w odpowiednim momencie zrozumieć. Ważna jest też sfera mentalna, na którą kładziemy duży nacisk.

Trenerowi Stali już w połowie sezonu wydawało się, że zna skład swojej drużyny na 2019 r. Ostatecznie jednak zespół opuścił Martin Vaculik, a w jego miejsce pojawiło się dwóch Duńczyków – Peter Kildemand i Anders Thomsen. Ważne, że Chomski tej nieco zaskakującej zmiany nie traktuje jak dramatu, a jak ciekawe wyzwanie.

– Po odejściu Martina okazało się, że skład trzeba wzmocnić nie jednym, ale dwoma transferami – stwierdził nasz szkoleniowiec. – Uważam, że zarówno Kildemand, jak i tym bardziej Thomsen sprawdzą się w Gorzowie. Anders jest zawodnikiem nowego pokolenia, z którym także menedżer reprezentacji Danii Hans Nielsen wiąże duże nadzieje. W Peterze drzemią olbrzymie umiejętności, choć w ostatnich dwóch latach może nie pokazał pełni swoich możliwości. Może to wynik braku pewności siebie związany z nowymi środowiskami? Chcemy pójść sprawdzonym szlakiem, stworzyć taką atmosferę w zespole jak do tej pory. Mam nadzieję, że nowi zawodnicy będą się czuli potrzebni, zrozumieją zadania, które mają wypełniać. To są żużlowcy, którzy przy niedoskonałych startach nadrabiają walecznością na trasie. Zobaczymy, co wniosą do zespołu. Liczymy na ich jazdę nie tylko efektowną, ale także efektywną, ku zadowoleniu naszych kibiców. Tym bardziej że nasz tor przejdzie zmianę, będzie pozwalał na ściganie się na całej długości i szerokości. Myślę, że to będzie dodawało kolorytu i będzie wielkim atutem gorzowskiej Stali. Cel się nie zmienia: chcemy liczyć się w walce o awans do czołowej czwórki i pojechać dodatkowe spotkania w fazie play-off.

STAL GORZÓW 2019:

  • seniorzy – Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Kasprzak, Szymon Woźniak, Peter Kildemand (Dania), Anders Thomsen (Dania);
  • juniorzy – Rafał Karczmarz, Hubert Czerniawski, Alan Szczotka, Mateusz Bartkowiak.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.