Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po kilku tygodniach odpoczynku od zmagań ligowych nasi piłkarze ręczni wrócili do walki planową, wysoką wygraną 35:17 nad Samborem Tczew. W hali spadkowicza z PGNiG Superligi - prezentuje o wiele słabszą sportową jakość - miało być trudniej, ale ten mecz udowodnił, że żółto-niebiescy może i start do rozgrywek mieli daleki od ideału (bilans 3-3), ale dalej próbują mocno się rozpędzać i poprawiać swoją lokatę w tabeli pierwszej ligi.

Nie jest to proste przy takich brakach kadrowych. Trener Dariusz Molski w minionym tygodniu żartował sobie, że chyba tu już czas na wyrobienie dla niego licencji, bo kogo on ma postawić na bramce. – Problem jest, bo Krzysiu Nowicki właściwie nie może chodzić, 18-latek Patryk Jaśko ma śrubę w palcu i wróci nieprędko, a Cezary Marciniak cały czas bardzo mocno trzeszczy, choć on cały czas wychodzi na boisko – opowiadał szkoleniowiec. – Wypada wierzyć, że nie zostaniemy z jednym bramkarzem do końca sezonu. W polu całkiem wypadł Oskar Serpina, o czym już chyba wszyscy kibice wiedzą. Dalej czekamy na leczącego poważną kontuzję Olka Kryszenia, być może zobaczymy go w rundzie rewanżowej, a na teraz brakuje jeszcze Darka Śramkiewicza i Tomka Gintowta.

Z trudnościami trzeba sobie radzić, a Molski w Elblągu przegrać z pewnością nie chciał. Tam przecież z powodzeniem pracował przed powrotem do rodzinnego Gorzowa, wygrywał z tą drużyną pierwszą ligę. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że męska elbląska piłka ręczna jakoś nie potrafiła sobie kupić większej liczby kibiców. Nawet w ekstraklasie frekwencja była mizerna, dlatego m.in. z elity zrezygnowano, a ta dzisiejsza cisza w hali była wręcz przerażająca. Czasami na treningach jest głośniej.

Pierwszego gola dla nas rzucił Dawid Pietrzkiewicz, gospodarze niedługo potem wyrównali i to był ostatni wynik „na styku” w tym spotkaniu. W 5. min mieliśmy 3:1 dla Stali, w 13. min – 9:6, do przerwy też prowadziliśmy trzema golami. Drugą część otworzyliśmy serią bramkową 7:0, zabijając w ten sposób wszelkie emocje. Po tak udanym wyjazdowym występie wypada dodać: zwycięska passo, trwaj!

W sobotę 1 grudnia o godz. 18.30 stalowcy podejmą jedną z lepszych do tej pory drużyn w naszej grupie, Gwardię Koszalin.

MEBLE WÓJCIK ELBLĄG – STAL GORZÓW 25:33 (15:18)

STAL: Marciniak – Pietrzkiewicz 8, Chełmiński 8, Stupiński 5, Turkowski 5, Kłak 4, Bronowski 1, Gałat 1, Mariusz Smolarek 1, Pedryc, Maćkowski, Marcin Smolarek.

WYNIKI 9. KOLEJKI:

Meble Wójcik Elbląg – STAL GORZÓW 25:33, Jurand Ciechanów – GKS Żukowo 35:36, Warmia Energa Olsztyn – Nielba Wągrowiec 27:27, w karnych 5:3, Sokół Kościerzyna – Mazur Sierpc 27:22, Sambor Tczew – Gwardia Koszalin 29:29, w karnych 3:2.

  • 1. Nielba Wągrowiec 8 22 241:209
  • 2. Sokół Kościerzyna 8 20 237:193
  • 3. STAL GORZÓW 8 15 229:203
  • 4. SMS ZPRP Gdańsk 8 15 234:209
  • 5. Gwardia Koszalin 8 13 230:225
  • 6. GKS Żukowo 7 12 215:203
  • 7. Mazur Sierpc 8 12 215:219
  • 8. Warmia Energa Olsztyn 9 9 235:247
  • 9. Meble Wójcik Elbląg 7 6 190:217
  • 10. Jurand Ciechanów 9 6 244:290
  • 11. Sambor Tczew 8 2 186:241

Najlepszy zespół awansuje do turnieju mistrzów trzech grup pierwszej ligi. Tam zwycięzca zyska prawo gry w elicie, jeśli spełni wymagania licencyjne PGNiG Superligi, a druga drużyna może wystąpić w barażach z przedostatnią ekipą elity. Ostatni zespół spadnie do drugiej ligi. SMS Gdańsk nie uczestniczy w awansach i spadkach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.