Pomóżmy mistrzowi Ryszardowi Szurkowskiemu stanąć na nogi! - do akcji włączył się gorzowski kolarz Lech Piasecki, amatorski mistrz świata z 1985 r. w wyścigu ze startu wspólnego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W 1973 r. najlepsi kolarze w amatorskim peletonie spotkali się na światowym szczycie w Barcelonie. Złoto przypadło Ryszardowi Szurkowskiemu. Polacy (obok indywidualnego mistrza startowali również Tadeusz Mytnik, Mieczysław Nowicki i Stanisław Szozda) wygrali także w drużynie. Leszek miał wtedy 12 lat, jeszcze nie traktował kolarstwa na poważnie. Trzy lata później trafił na zajęcia w Orlętach Myślibórz, a w 1978 r. przeniósł się do Orląt Gorzów. W 1985 r. wygrał Wyścig Pokoju, gdzie jechał w żółtej koszulce lidera od pierwszego do ostatniego etapu, został mistrzem świata amatorów na szosie i zdobył złoto na torze wśród zawodowców.

– Zawsze chciałem być jak on, jak Ryszard Szurkowski – wspominał Lech Piasecki. – Mój idol z lat młodości, później rywal i kolega z peletonu, a także trener i przede wszystkim przyjaciel.

Obaj wielcy mistrzowie nadal czynnie są związani z kolarstwem. Kilka miesięcy temu Szurkowski brał udział w jednodniowym wyścigu Rund um Köln, gdzie startowało 4500 zawodników – zawodowców, amatorów i weteranów. – To było kilka kilometrów przed metą – opowiedział „Rzeczpospolitej” trzykrotny mistrz świata. – Szeroka ulica i niesamowite tempo. Zbliżaliśmy się do wysepki. Większość kolarzy jechała prawą stroną, ale dwóch przede mną chciało prawdopodobnie ominąć wysepkę z lewej. Sczepili się kierownicami i w ułamku sekundy leżeli obydwaj. Kraksa. Niby nic specjalnego, ale nie miałem szans. Fiknąłem nad kierownicą, uderzając twarzą w asfalt.

Pierwsza diagnoza: uszkodzony rdzeń kręgowy i czterokończynowe porażenie. Szurkowski w ciągu dwóch dni przeszedł dwie operacje kręgosłupa, a kilka dni później rekonstrukcję twarzy. Po dwóch miesiącach pobytu w niemieckiej klinice rehabilitacyjnej wrócił do kraju i kontynuował leczenie w ośrodku w Konstancinie, gdzie nadal przebywa. Jeśli uda mu się zebrać potrzebne środki finansowe, jego dalszą rehabilitacją zajmą się specjaliści z nowoczesnego uzdrowiska w Kamieniu Pomorskim, które wyposażone jest w bardzo zaawansowane urządzenia technologiczne, takie jak egzoszkielet i lokomat.

Czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju (1970, 1971, 1973, 1975) na początku nie chciał opowiadać o wypadku. – To była moja prywatna sprawa, prywatny wyjazd, dlatego sam powinienem ponosić wszelkie konsekwencje – tłumaczył.

Zmienił zdanie, gdy okazało się, że dalsza rehabilitacja neurologiczna będzie bardzo kosztowna. Pomaga mu stowarzyszenie Lions Club Poznań 1990, organizacja charytatywna, która prowadzi zbiórkę pieniędzy na rzecz byłego kolarza.

W akcję pomocy włączył się także gorzowian Lech Piasecki. – Pomóżmy mistrzowi Ryszardowi Szurkowskiemu stanąć na nogi, dzięki nam może wrócić do normalnego życia. Liczy się każda złotówka tak bardzo teraz potrzebna na leczenie i rehabilitację – apeluje Piasecki.

Wpłat można dokonywać na konto:

09 1240 1747 1111 0000 1845 5759

W dane przelewu wystarczy wpisać dane odbiorcy:

ul. Jana Henryka Dąbrowskiego 189,

60-594 Poznań,

a w tytule: „RYSZARD SZURKOWSKI – REHABILITACJA”

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Mikołaj Chrzan poleca
Więcej