Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Już po raz czwarty całe środowisko żużlowe spotkało się na uroczystej gali PGE Ekstraligi, podczas której podsumowano sezon 2018 i nagrodzono bohaterów rozgrywek. W pięciu kategoriach o nagrodach decydowali kibice.

Nam udało się trafnie wytypować zwycięzców w trzech z nich.

Na trenera roku typowaliśmy Stanisława Chomskiego ze Stali Gorzów, „za to, że poprowadził gorzowską drużynę do finału, choć w przedsezonowych typowaniach o złoto mieli we wrześniu ścigać się inni. Dodatkowy plus za pokazanie największej mocy przez zespół w najważniejszym momencie sezonu”.

Chomski wyglądał na wyraźnie zaskoczonego, ale i był wzruszony. Dzięki głosom fanów pokonał trenera mistrzów Polski Piotra Barona o zaledwie 2 proc. Tak zaciętą rywalizację przewidywaliśmy.

– To jest największe wyróżnienie w mojej dotychczasowej karierze – powiedział szkoleniowiec Stali. „Szczakiela” wręczył mu Stephane Antiga, trener złotych polskich siatkarzy z 2014 r. – Drugie miejsce gorzowskiej drużyny, przy tylu nieszczęśliwych zdarzeniach w tym sezonie, uważam za sukces. „Byki” z Leszna próbowaliśmy w finale pokonać, ale ostatecznie były za silne i im należą się gratulacje ze zwycięstwo. Pokonaliśmy jednak sześć innych, świetnych ekip. Tu słowa uznania przede wszystkim dla zawodników Stali, bo to oni walczą o jak najlepsze wyniki na torze. Bardzo dziękuję. Tak samo jak całemu sztabowi szkoleniowemu. Także mojej córce Julii, psycholog. Inspirowała nas w tych najtrudniejszych dniach, wprowadziła taką atmosferę, że zespół, nie patrząc na to, kto jedzie, ilu nas zostało, szedł jak walec.

Gorzowski wychowanek, lider Stali i całej PGE Ekstraligi, od kilku dni aktualny wicemistrz świata Bartosz Zmarzlik, odebrał aż dwie nagrody. Głosami fanów zdominował kategorię dla najlepszych polskich zawodników. Otrzymał także nagrodę specjalną – puchar prezydenta RP – za wybitne osiągnięcia w roku 100-lecia niepodległości naszego kraju.

– Naprawdę muszę coś mówić? – Bartek zaczął w swoim stylu, ale widać, że z czasem i na salonach, w garniturze, radzi sobie coraz lepiej. – Dziękuję za wyróżnienie i docenienie. Marzyłem o trzecim „Szczakielu” dla najlepszego polskiego zawodnika z rzędu i mam go w rękach. Dziękuję mojemu teamowi, bez którego nie byłoby nic, i klubowi, gdzie wszystko się zaczęło, w którym dobrze się czuję, mogę się ścigać w PGE Ekstralidze. Obiecuję, że będę się starał, aby w kolejnych sezonach znów swoją postawą na torze zasłużyć na następne nagrody.

Zmarzlik otrzymał jeszcze jeden, wielki prezent – specjalne gratulacje od Tomasza Golloba. – To jest kolejny, mały kroczek do złotego medalu, tytułu najlepszego na świecie. Ja robiłem to podobnie. Najpierw brąz, potem srebro. Tak jak ty – mówił walczący o powrót do zdrowia polski mistrz żużlowy.

– To nie są moje sukcesy, ale nasze. Pan Tomek swoimi podpowiedziami skracał moją drogę do dużych wyników. Zawsze o tym będę pamiętał i dziękuję za wszystko – dodał wyraźnie przejęty Zmarzlik.

W kategorii dla najlepszych polskich zawodników piąte miejsce zajął Krzysztof Kasprzak ze Stali, a wśród juniorów trzeci był gorzowianin Rafał Karczmarz (wygrał Bartosz Smektała z Unii Leszno).

Niespodzianką sezonu został Jakub Jamróg z Unii Tarnów, a najlepszym zawodnikiem zagranicznym Leon Madsen z Włókniarza Częstochowa. Drużyna sezonu to oczywiście mistrzowie Polski Unia Leszno.

Natomiast wyróżnienie specjalne – „Złoty Szczakiel” – powędrowało do rąk legendy z Leszna, wychowawcy wielu młodych zawodników, w tym dwóch mistrzów świata juniorów, Romana Jankowskiego. W poprzednich latach „Złotego Szczakiela” otrzymywali Jerzy Szczakiel, Tomasz Gollob i Jarosław Hampel.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.