Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– To wielki zaszczyt mieć na tak prestiżowej imprezie aż trzech przedstawicieli naszego klubu – mówił Andrzej Modzelan, prezes KSz Stilon, w zapowiedzi olimpiady szachowej. – Tym bardziej że 23-letni Kamil Dragun to nasz wychowanek, uczył się w Stilonie pierwszych ruchów. Obecnie studiuje w Stanach Zjednoczonych i stamtąd doleciał do Gruzji. W każdym spotkaniu biorą udział cztery osoby, tak samo w rywalizacji open lub kobiet. Kamil jest teoretycznie rezerwowym, ale z pewnością też zagra swoje partie. Niespełna 26-letni Kacper Piorun pochodzi z Łowicza, ale również z naszym klubem jest od dawna związany, jeździł na obozy już jako nastolatek. To indywidualny mistrz Polski seniorów z ubiegłego roku i wicemistrz w 2018 roku. Karina Szczepkowska pochodzi z Rybnika, wzmocniła nas na początku obecnego sezonu. Na wspomnianych MP była czwarta.

Do tej pory obaj przedstawiciele gorzowskiego klubu spisują się rewelacyjnie, zresztą jak cała polska drużyna. Piorun wystąpił w siedmiu z dziewięciu rund, cztery razy wygrywał i trzy razy remisował. Dragun ma identyczny dorobek, zagrał i zwyciężył w historycznym meczu z Rosją, gdzie biało-czerwoni byli lepsi 2,5:1,5.

Na lotnisku w Soczi odlatujących do Gruzji rosyjskich szachistów żegnał Władimir Putin.– Dla Rosjan jest to sport narodowy. Są bardzo zmotywowani, bo ostatni raz wygrali olimpiadę w 2002 roku, jeszcze z Garym Kasparowem w składzie [Kasparow jest dziś jednym z największych przeciwników Putina, oficjalnie obywatelem Chorwacji – przyp. red.]. Porażka z nami była dla nich szokiem, policzkiem w twarz – mówi „Wyborczej” Michał Bartel, szef wyszkolenia w Polskim Związku Szachowym. – Wystawiliśmy najmłodszą reprezentację w historii i gramy fenomenalnie.

Po Rosji pokonana Francja, Ukraina, wreszcie najwyżej rozstawieni w turnieju Amerykanie... Na dwie rundy przed końcem Polacy są na pierwszym miejscu! Wyprzedzają 185 państw.

Tylko raz w historii Polska zwyciężyła w olimpiadzie. W 1930 roku w Hamburgu Akiba Rubinstein, Ksawery Tartakower, Dawid Przepiórka, Kazimierz Makarczyk i Paulin Frydman tworzyli „bombowy zespół”, jak pisała o nich niemiecka prasa, i błyskotliwym stylem gry zachwycili cały szachowy świat. Druga wojna światowa skończyła jednak epokę polskich sukcesów w szachach. Chude lata trwały wyjątkowo długo. Jak mówi Bartel, „jeszcze w latach 90. nie liczyliśmy się na świecie”.

– Twardo stąpamy po ziemi i na tabelę spojrzymy dopiero po ostatniej rundzie. Ale zdajemy sobie sprawę, czego dokonaliśmy, wygraliśmy z najlepszą drużyną świata. Proszę sobie wyobrazić reprezentację Polski w piłce nożnej, która wygrywa z mistrzem świata, Francją – zakończył Bartel.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.