Miała uczyć podczas festynu w Dzikowie zasad pierwszej pomocy. Na fantomie. Ale okazało się, że musi ratować człowieka, któremu stanęło serce.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Doktor Katarzyna Grabowska w wolnych chwilach jest bohaterką. Jak inaczej można nazwać kogoś, kto spędzając czas na festynie rzuca wszystko i niesie pomoc nieprzytomnemu mężczyźnie? Tak było w minioną sobotę w podgubińskim Dzikowie. Rezydentka na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie była tam z rodziną na festynie. To miał być zwykły weekendowy festyn, podczas którego lekarka przy użyciu fantoma szkoleniowego miała uczyć mieszkańców Dzikowa podstawowych zasad pierwszej pomocy. I tak rzeczywiście było. Do chwili, kiedy jeden z uczestników rozgrywanego opodal turnieju piłkarskiego nagle osunął się na ziemię. Stracił przytomność, a jego serce przestało bić. Na pomoc mężczyźnie bez wahania ruszyła dr Katarzyna Grabowska. Szybko przystąpiła do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Gdy dr Grabowska walczyła o przywrócenie czynności serca, przyglądający się całej akcji mieszkańcy Dzikowa wezwali pogotowie ratunkowe.

– Wszystko działo się bardzo szybko. Zanim przyjechała karetka, w resuscytacji pomagało mi jeszcze dwóch mężczyzn. Gdy na miejsce dotarł ambulans, użyliśmy defibrylatora. To nasz wspólny sukces. Pacjent został przetransportowany śmigłowcem do zielonogórskiego szpitala. Mam kontakt z jego rodziną. Wiem, że czuje się dobrze i wkrótce będzie w domu – opowiadała młoda lekarka.

W tym tygodniu spotkał się z panią doktor wiceprezes Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Wręczył jej bukiet kwiatów i list gratulacyjny. Czytamy w nim m.in.: „Zarząd Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. Sp. z o.o. pragnie Pani serdecznie podziękować za poświęcenie, odwagę oraz bezinteresowne działanie na rzecz ratowania zdrowia i życia ludzkiego. To dzięki Pani błyskawicznej reakcji i fachowemu wykonaniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej, podczas festynu w Dzikowie 22 września 2018 r., udało się uratować życie mężczyzny. Gdyby nie natychmiastowa Pani interwencja, sytuacja mogłaby skończyć się tragicznie. Śmiało więc można powiedzieć, że jest Pani bohaterką naszych czasów. Jesteśmy dumni, że jest Pani pracownikiem naszego szpitala”.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej