Od śmierci Joanny Tomczak z Żagania minęło 27 lat. Wiadomo, że dziewczyna została zamordowana. Nie wiadomo jednak, przez kogo. I właśnie do tego chcą po latach dojść gorzowscy policjanci z "Archiwum X".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tragedia wydarzyła się 17 sierpnia 1991 r. w Żaganiu. 18-letnia Joanna Tomczak bawiła się ze znajomymi na „domówce” przy ul. Spokojnej. Obiecała siostrze, że wróci do domu najpóźniej o godz. 23. O godz. 22.30 opuściła więc imprezę. Nie była sama. Towarzyszył jej kolega, który zadeklarował się ją odprowadzić.

Plany tym dwojgu pokrzyżowała silna ulewa. Schronili się pod drzewem, nieopodal sklepu z kryształami. Wtedy Joanna była widziana żywa po raz ostatni. Kolega wrócił na „domówkę”, a ona udała się sama w kierunku centrum miasta.

– To, co działo się później, pozostaje tylko w sferze domysłów. Następnego dnia rodzina zgłosiła zaginięcie Joanny. Od tego czasu dostawała od różnych osób mylne komunikaty odnośnie do miejsca jej potencjalnego przebywania – mówi nadkom. Marcin Maludy, szef zespołu prasowego lubuskiej policji.

Komunikaty ustały, gdy rok po zaginięciu na szczątki Joanny natknęli się grzybiarze. Znaleźli je w lesie w miejscowości Mielno, ok. 30 kilometrów od Żagania.

W sprawie zatrzymano cztery osoby. Policja nie miała wówczas wystarczających środków, by którejkolwiek z nich przedstawić zarzuty.

Dlatego do sprawy wracają dziś gorzowscy policjanci z „Archiwum X”.

– Z upływem lat unowocześniają się metody wykrywcze. Liczymy, że lubuskie „Archiwum X” doprowadzi zabójcę Joanny Tomczak przed wymiar sprawiedliwości. A historia lubuskich policjantów z tej komórki już pokazywała, że jest to możliwe – dodaje Maludy.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej